Wawrzeńczyce. Pomoc weszła w progi rodziny Klęków. Tam...

Wawrzeńczyce. Pomoc weszła w progi rodziny Klęków. Tam zadomowiła się na dobre

Zdjęcie autora materiału
Barbara Ciryt

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Wawrzeńczyce. Pomoc weszła w progi rodziny Klęków. Tam zadomowiła się na dobre
1/16
przejdź do galerii

©Fot. Barbara Ciryt

Dom rodziny Klęków był zniszczony, dach się walił. Pieniędzy na naprawę nie było. Próby zdobycia dotacji z powiatu spełzły na niczym. Nadzieja przyszła z gminy, która udzieliła wsparcia, z datkami pospieszyli mieszkańcy, materiały i pracę zaoferowali przedsiębiorcy.
Zobacz galerię
W domu Klęków w Wawrzeńczycach drzwi są szeroko otwarte. Matka rodziny pani Mieczysława zaprasza do środka, uśmiecha się pogodnie, choć ma wiele trosk. Mieszka z dwójką dorosłych dzieci - panią Małgorzatą i panem Mariuszem, którzy do lat chorują, mają kłopoty z nogami, trudności z chodzeniem.

Mimo młodego wieku są na rencie. Od jesieni tego roku cała rodzina jest radośniejsza. To za sprawą życzliwych ludzi, którzy pomogli odremontować dom, postawić nowy dach, ocieplić ściany, wymienić okna, drzwi, zrobić szambo.


- Nim zaczął się remont, dach się walił, dom był oskubany, instalacja elektryczna niebezpieczna. Było ciężko. Prosiłam w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie o dotacje na likwidację barier architektonicznych. I dwa razy dostałam odmowę. Powiedzieli, że nie mogą zainwestować w dom, który jest w tak złym stanie - wzdycha pani Małgorzata, która załatwia wiele formalności. Klękowie wciąż przekonywali się, że jest za bardzo źle, żeby dostać wsparcie. Nadzieje nikły.

Urzędnicy w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Wawrzeńczycach rozpoczęli akcję wsparcia rodziny Klęków. - Gdy przyjeżdżały do nas panie z ośrodka pomocy i ludzie z jakiejś firmy, która oglądała nasz dom, to myślałam, że nic z tego nie będzie. Ot porozmawiają, postoją i pojadą - wzrusza ramionami pani Mieczysława.

Dom był w fatalnym stanie, a urzędnicy wiedzieli, że rodzina sama nie poradzi sobie z żadnym remontem. - Ponadto były kłopoty własnościowe z tym domem po zmarłym mężu pani Mieczysławy. Trzeba było zacząć od uregulowania spraw formalnych. Negocjowaliśmy z dalszymi członkami rodziny, doprowadziliśmy do porozumienia i u notariusza zostało potwierdzone, że dom należy do pani Mieczysławy i jej dzieci - mówi Katarzyna Ulicka, kierowniczka GOPS.

W ośrodku pomocy wiedzieli, że muszą działać. Dotacja z gminy była, jednak na wszytko nie wystarczyłaby, więc zbierali pieniądze od prywatnych osób, zachęcali firmy do współpracy i wsparcia. Z datkami przyszli mieszkańcy, właściciele okolicznych firm nie tylko z tej gminy. To była akcja na dużą skalę.

- Pierwsze pieniądze - 30 tys. zł przyznała Rada Gminy z budżetu jako zasiłek celowy. Z wpłat od osób prywatnych i firm było 16 tys. zł. Jednak nie udałoby się zrobić tego wszystkiego, gdyby nie wsparcie sklepów, magazynów budowlanych, firm wykonawczych, które dawały upusty, obniżały ceny, pracowały po kosztach - podkreśla Józef Rysak, wójt gminy Igołomia-Wawrzeńczyce.

- Wyliczyliśmy, że udzielało się tam 22 przedsiębiorców, 13 osób prywatnych i 5 firm, które wykonywały usługi nieodpłatnie. Dzięki im wszystkim, wspólnej pracy, ten dom został odmieniony, a do tego jedna z firm zrobiła dojazd i gratis utwardziła podwórko - wójt Rysak opowiada z wdzięcznością o wrażliwych ludziach i życzliwych firmach.

Potem zorganizował spotkanie, żeby wszystkim podziękować. Pracownicy GOPS zrobili prezentację, żeby darczyńcom pokazać dom przed remontem i efekt ich wsparcia.

Remonty u rodziny Klęków z Wawrzeńczyc trwały niemal do samego Bożego Narodzenia. Ale to nie koniec. Sytuacja jeszcze się poprawi. Wójt Józef Rysak zaznacza, że zostało jeszcze 2 tys. zł. Dlatego u Klęków są planowane kolejne prace. Elewacja domu będzie pomalowana, a wewnątrz zostanie zrobiona łazienka.

- Uzgodniliśmy z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Krakowie, że jeśli zrobimy dach i poprawimy stan domu, to Klękowie otrzymają dotację na likwidację barier i będzie można robić łazienkę. Woda do tego domu została doprowadzona, a teraz zrobiliśmy szambo - mówi szef gminy.

Ogromna jest radość rodziny Klęków. Wprost nie mogli uwierzyć, gdy od jesieni na ich podwórku pojawiały się kolejne ekipy budowlane.

- Gdy rozbierali stary dach, w pewnym momencie wszystko poleciało. Kierownik tej firmy mówił, że gdyby dachu nie zmienili, to w krótkim czasie mógł zawalić się komuś na głowę. Wymieniali całą konstrukcję i wszystko zrobili w trzy dni. Za tydzień była tu już inna ekipa z Drwini i docieplała ściany. Jednocześnie wymieniano dwa okna i drzwi - opowiada pani Małgosia.

Jej mama zaznacza, że to docieplenie czuje się teraz codziennie. - Kiedyś paliłam w domu na dwa piece, a i tak wszystko ciepło wywiało. To była męczarnia. Teraz wystarcza palenia na jeden piec i jest ciepło - cieszy się kobieta.

Pan Mariusz jest zadowolony także z tego, że w domu została wymieniona instalacja energetyczna, przez co można się czuć bezpieczniej. Do tego wszystkiego sąsiad jeszcze postanowił im wyremontować ściany w kuchni, wyłożyć płytą gipsową i przed świętami całe popołudnia przy tym spędzał.

- Przyjechały też osoby z naszej rodziny i kupiły nam tapetę do kuchni. Jest piękna - pani Mieczysława pokazuje biało-brązową tapetę ze wzorami kawy i pięknych filiżanek.

To nie całe dobro, jakie spotkało rodzinę Mieczysławy, Małgorzaty i Mariusza. Dostali też Szlachetną Paczkę.

- Ta kolejna pomoc przyszła, gdy zepsuła mi się kuchenka. Część drzwi piekarnika odpadła, a płyta gazowa na górze okazała się nieszczelna. Musieliśmy ją odłączyć - mówi pani Małgorzata. Zmartwienie to nie trwało długo, bo przyjechali do nich wolontariusze ze Szlachetnej Paczki z Zielonek. Wkrótce potem paczka przyjechała.

- Jest kuchenka, jest też lodówka, bo wolontariusze uznali, że ta stara jest na wykończeniu. A do tego dostaliśmy wiele produktów żywnościowych i jako dodatkowy prezent robot kuchenny, o którym od dawna marzyłam, bo lubię spędzać czas w kuchni, gotować i piec - uśmiecha się młodsza gospodyni domu.

Jej brat zaznacza, że w Szlachetnej Paczce był jeszcze jeden ważny prezent. - Dostaliśmy węgiel na zimę - mówi pan Mariusz.

Klękowie dziękują za wszystko darczyńcom i czekają na wiosnę, na dalsze prace, ale już teraz mówią, że ich życie w tym roku odmieniło się nieprawdopodobnie.

WIDEO: Magnes - Kultura Gazura

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto


W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo