reklama

Weterani żądają milionów

Piotr SubikZaktualizowano 
Starszy plutonowy Mariusz Saczek jeździ na wózku inwalidzkim, bo ma uszkodzony kręgosłup. Dwudziestego siódmego lipca 2010 r. jego opancerzony rosomak wjechał w Afganistanie na minę pułapkę domowej roboty.

WOJSKO. Resort obrony nie chce wypłacić rannym żołnierzom odszkodowań i zadośćuczynień, więc sprawa skończy się w sądzie

- To, co mówi się o pomocy dla weteranów, to propaganda gebelsowska. Leki miały być za darmo, a spośród pięciu czy sześciu, które powinienem przyjmować, nie płacę tylko za jeden. Pozostałych nie kupuję wcale, bo musiałbym wydać co miesiąc około pięciuset złotych. Wózek dostałem trzy lata po wypadku, dwa od złożenia wniosku. Tylko dlatego że sprawą zainteresowały się media. Uszczerbek na zdrowiu, orzeczony wobec mnie przez komisję, wynosi łącznie 120 proc. - opowiada st. plut. Mariusz Saczek, żołnierz 3. Zamojskiego Batalionu Zmechanizowanego, kilka dni temu odesłany do cywila przez wojskową komisję lekarską.

Wskutek ostrzelania przez talibów z granatników innego rosomaka nogę stracił Franciszek Jurgielewicz, sierżant z jednostki w Gołdapi. Amputowano mu ją w polskiej bazie w Ghazni. Później kolejny fragment podudzia odcięto już w Polsce. Dostał protezę, ale jej używanie także kosztuje - trzeba kupować m.in. tzw. leje silikonowe (zwane drugą skórą).

- Nieraz słyszeliśmy opinie, że lepiej gdybyśmy zginęli, bo MON bez gadania wypłaca wtedy odszkodowania. Leczenie nas wydaje się za drogie - nie kryje żalu sierż. Franciszek Jurgielewicz.

Ponieważ pieniądze z ubezpieczenia nie wystarczyły na wiele, a oni stale poddawani są rehabilitacji, muszą utrzymać rodziny, postanowili walczyć o pieniądze z Ministerstwem Obrony. St. plut. Mariusz Saczek zażądał od resortu 1 milion złotych zadośćuczynienia, prawie 2 mln zł odszkodowania oraz 3 tys. zł renty uzupełniającej miesięcznie. Z kolei sierż. Franciszek Jurgielewicz - odpowiednio 1 mln zł, 1,2 mln zł oraz 2,8 tys. zł. Trzeci z poszkodowanych "misjonarzy", którzy poszli na wojnę z MON (chce pozostać anonimowy), wystąpił z roszczeniami o wartości 500 tysięcy złotych.

MON nie uległo tym żądaniom. "Uprzejmie informuję, że brak jest podstaw do uznania powyższych roszczeń za uzasadnione, a tym samym do wypłat wnioskowanych kwot" - napisał pod koniec kwietnia - w odpowiedzi na wnioski weteranów - wicedyrektor Departamentu Prawnego MON Mariusz Gorzowski. Zaznaczył jednocześnie, że o pieniądzach resort rozmawia tylko z rodzinami... ofiar misji w Iraku i Afganistanie. Dlatego sprawa trafiła do sądu. Pierwsze posiedzenie - 4 czerwca w Warszawie.

- To roszczenia wynikające z kodeksu cywilnego i dotyczące uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia. A ponieważ nikt z nami nie chce w tej sprawie rozmawiać - bo za rozmowę trudno uznać jednozdaniową odpowiedź z MON, najpierw sąd zajmie się rozpatrzeniem wezwania do ugody, ale jeśli to nie pomoże, wystąpimy z powództwami cywilnymi wobec ministerstwa - mówi pełnomocnik poszkodowanych żołnierzy mec. Piotr Sławek.

Pieniądze nie tylko zostałyby przeznaczone na rehabilitację (np. w przypadku Mariusza Saczka to około 10 tys. zł rocznie), na dostosowanie domów do potrzeb osób niepełnosprawnych, ale także na zapewnienie godnego życia rodzinom - po utracie przez nich źródła dochodu. Jednak żołnierze ranni w Afganistanie nie wierzą, że MON nagle zmieni zdanie i pójdzie z nimi na ugodę.
- Cały czas spotykam się z totalną arogancją. Nie na szczeblu jednostki, wojskowej komendy uzupełnień czy sztabu wojskowego, ale na szczeblu resortu. Nie odpowiadają na pisma, zbywają mnie. Czuję się pozostawiony samemu sobie - nie ukrywa wyraźnie rozżalony st. plut. Mariusz Saczek.

piotr.subik@dziennik.krakow.pl

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marcin Popiel

Az mi wczoraj dech zaparło kiedy usłyszałem o żądaniu zawartym w pozwie złożonym do sądu przez Pana Saczka! Chłopie nie posiadasz elementarnego poczucia wstydu!Dlaczego ja -jako podatnik - mam partycypować w ściepie na Twoje 3 bańki odszkodowania?Przeciez wiedziałeś ,że jedziesz na wojnę a nie do pracy w ośrodku wypoczynkowym!Dlaczego podatnicy muszą płacić tylko dlatego , że dorosły człowiek chciał się pobawić w żołnierzyka?Marcin Popiel

k
koliber

ludzie, kiedy zrozumiecie jedną rzecz! do wyjazdu na misję nie ma rozkazów personalnych, ale jest rozkaz dla całej armii, bo takie zobowiązanie podpisał któryś tam nasz rząd. cieszmy się, że są żołnierze jadący na ochotnika, bo są bardziej świadomi swojego wyjazdu i lepiej do niego przygotowani. gdyby nie było ochotników, to zaczęłyby się wyjazdy na rozkaz dla konkretnego żołnierza. czy potraficie sobie wyobrazić jak bardzo ciężkie to byłoby dla wielu tych, którzy już wyjeżdżając czuliby, że nie dadzą rady? naprawdę jesteście tak naiwni, że myślicie że gdyby nie było ochotników, to rząd mógłby się wycofać z międzynarodowych zobowiązań z NATO?

K
Kombatant

Popieram ten komentarz,to nie nasza wojna.Szanowni wojacy idą na nią dobrowolnie za zgodą swych żon a teraz biedne społeczeństwo ma ponosić koszty ich utrzymania,to niesprawiedliwe w stosunku do kombatantów drugiej wojny światowej którzy niekiedy żyją w trudnych opłakanych warunkach

C
Czytelnik

Moim zdaniem: Mamy w Polsce i zagranicą moc innych zawodów niż żołnierza! Mogli odmówić wyjazdu, mają takie prawo! Wyjechali na wojnę dla pieniędzy! Dokonali wyboru i to jest ich prywatny problem! Żądania żołnierzy są bezzasadne. Mam szacunek dla żołnierzy którzy bronili ojczyzny od 1939 do 1945 roku!
Do refleksji!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3