Wiarusy zwycięskie

ALG
Kibice Wiarusów zastanawiają się teraz, czy niedzielna wygrana oznacza początek wędrówki w rejony tabeli, w których nie czuć chłodu wiejącego od klasy A. - Mam nadzieje, że ta wygrana doda nam wiary, ale na pewno łatwo nie będzie. Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że różnica poziomów między wielicką grupą klasy A, z której awansowaliśmy, a klasą okręgową, jest bardzo duża - mówi grający szkoleniowiec Wiarusów, doskonale znany proszowickim kibicom Tomasz Jaskólski. A dodać trzeba, że Wiarusy zadanie mają z kilku powodów utrudnione. Po pierwsze, ze względu na remont boiska w Igołomi muszą trenować i rozgrywać mecze w roli gospodarzy w Nowym Brzesku. Wprawdzie tamtejsza płyta do gry i warunki bytowe są bardzo dobre, ale to zawsze nie to samo co gra na własnych śmieciach. Zwłaszcza gdy jest się stuprocentowym beniaminkiem.

Boisko w Nowym Brzesku wreszcie szczęśliwe

Gracze Wiarusów Igołomia, beniaminka klasy okręgowej, odnieśli pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na boisku w Nowym Brzesku, gdzie występują w roli gospodarzy. W niedzielę pokonali faworyzowany krakowski Borek 1-0.

Po drugie, zespół po awansie gra w identycznym nieomal składzie co w niższej klasie, a do tego z powodu obowiązków zawodowych piłkarzy (w składzie się m.in. policjanci i strażacy, dla których niedziela nie zawsze jest dniem wolnym od pracy), ciągle powtarzają się kłopoty ze skompletowaniem najsilniejszej jedenastki.
Tomasz Jaskólski, wieloletni zawodnik Proszowianki, z doświadczeniem trzecioligowym, w prowadzonej przez siebie drużynie nie występował jeszcze chyba tylko na pozycji bramkarza. Zdecydowanie najlepiej gra jego drużyny wygląda jednak, gdy kieruje obroną. W niedzielę tak właśnie było i napastnicy Borku, drużyny, która jest najskuteczniejszym zespołem okręgówki (23 gole), nie potrafili nie tylko powiększyć swojego dorobku, ale nie stworzyli ani jednej klarownej sytuacji bramkowej. Nie udało im się to nawet, gdy gospodarze przez blisko kwadrans grali w dziesiątkę. Z boiska zszedł za dwie żółte kartki Grzegorz Penkalski. -Nie ma doniego o____pretensji. Miał zadanie pilnować najgroźniejszego napastnika rywali, Józefa Mazelę. Choć przypłacił to dwiema kartkami, rywal gola nam nie strzelił - podkreślił po meczu grający szkoleniowiec.
Choć Igołomia to powiat krakowski z ziemią proszowicką tamtejszy klub łączy nie tylko miejsce rozgrywania spotkań i postać trenera. W kadrze zespołu znajduje się kilku zawodników znanych z gry w podproszowickich klubach: Krzysztof Klata (Proszowianka), Rafał Zakrocki i Eugeniusz Śpiewak (obaj Pogoń Opatkowice i Płomień Kościelec). Tekst i fot. (ALG)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie