Wicemistrz pokazał klasę

Redakcja
Tak dobrego początku nie zakładano w Stryszawie w najbardziej optymistycznym scenariuszu, bo aktualny wicemistrz, Jałowiec, pokonał w Oświęcimiu wysoko mierzącą Sołę 3-0 (3-0).

Stryszawianin Piotr Bachorczyk (z lewej) w konfrontacji z Marcinem Nowakiem. Fot. Jerzy Zaborski

V LIGA WADOWICE. Jałowiec Stryszawa rozstrzelał w Oświęcimiu wysoko mierzącą Sołę 3-0 (3-0)

- Wygrana, a właściwie jej rozmiary, są dla mnie zaskakujące biorąc poprawkę na wyniki letnich sparingów - przyznaje Bogusław Jamróz, trener Jałowca. - Niepotrzebnie kiedyś publicznie powiedziałem, że nie przywiązuję uwagi do sparingów i dlatego chłopcy walczyli w nich bez zaangażowania. W pierwszym meczu mistrzowskim o żadnym odpuszczaniu nie było mowy. Chłopcy konsekwentnie realizowali założenia taktyczne, co było podstawą sukcesu.

Stryszawianie są wicemistrzem tego szczebla rozgrywek, ale wcale nie zamierzali rzucać się na Sołę. - Skoro zespół awansował do okręgówki bez wiosennej porażki, to znaczy, że potrafi grać w piłkę - przyznaje Bogusław Jamróz. - Jednak być może uzyskany wynik nieco uśpił czujność oświęcimian. Takie odniosłem wrażenie oglądając rozgrzewkę, w trakcie której sprawiali wrażenie pewnych siebie. To dobrze mieć poczucie własnej wartości, ale postanowiliśmy to wykorzystać. Defensywną grą zaprosiliśmy rywali do otwartej gry. Podeszliśmy pod nich wysoko, a kluczem były przechwyty w środkowej strefie boiska, pozwalające nam na wyprowadzanie szybkich kontr. Proszę zwrócić uwagę, że dwoma, góra trzema podaniami, przedostawaliśmy się pod oświęcimską bramkę, gdzie chłopcy wiedzieli, co zrobić z piłką. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jak uda nam się szybko trafić gospodarzy, to będziemy w stanie pokusić się o zwycięstwo.

Zaliczka z pierwszej części pozwoliła stryszawianom na kontrolowanie wydarzeń na boisku. - Wiadomo, że prowadzenie ataku pozycyjnego kosztuje sporo sił, więc - że tak powiem - pozwoliliśmy miejscowym się wyszumieć, a po zmianie stron spokojnie wyczekiwaliśmy kolejnych szans bramkowych, bo to przeciwnik musiał postawić wszystko na jedną kartę - kończy trener stryszawian, zaznaczając, że wygrana na trudnym terenie w Oświęcimiu wcale nie sprawi, że poczują się pewniakami w lidze.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie