Wiceprezes TS Wisła Kraków Piotr Wawro o znajomości z "Miśkiem": Mówię otwarcie, Paweł to mój kolega

Rozmawia Piotr Tymczak
Ludwik Miętta-Mikołajewicz i Piotr Wawro
Ludwik Miętta-Mikołajewicz i Piotr Wawro Fot. Joanna Żmijewska
Rozmowa. LUDWIK MIĘTTA-MIKOŁAJEWICZ i PIOTR WAWRO, prezes i wiceprezes TS Wisła opowiadają nam o sytuacji w klubie i o tym, dlaczego zdecydowali się podpisać umowę na zorganizowanie siłowni z firmą, której udziałowcem jest „Misiek”.

– W Wiśle rządzą kibice?

Ludwik Miętta-Mikołajewicz: – Rządzą kibice Wisły. Ja jestem kibicem naszego klubu, pan Wawro też jest. Nasi pracownicy, sportowcy są kibicami Wisły.

Piotr Wawro: – Rządzą kibice Wisły i mam nadzieję, że zawsze będą rządzić.

Ludwik Miętta-Mikołajewicz: – Kto ma rządzić Wisłą jak nie kibice? Politycy czy kibice Cracovii? Bardzo dobrze, że rządzą kibice Wisły, bo klub jest dla nich i dla sportowców.

– Kibic to jednak słowo o szerokim znaczeniu.

LM-M: – Wisłą rządzą odpowiedzialni ludzie. Niektórzy kiedyś, w młodości, siedzieli na słynnym dziesiątym sektorze stadionu, ale teraz utworzyli własne firmy, sprawdzili się w biznesie i wiele wnoszą w działalność TS Wisła.

– W jakiej klub jest kondycji?

PW: – Nowy zarząd funkcjonuje od prawie trzech lat. Kiedy przejmowaliśmy klub, Wisła była w bardzo trudnej sytuacji. Miała zobowiązania wobec wierzycieli, wynoszące prawie 4,5 mln zł. Część należności stanowiły niepłacone od kilku miesięcy wynagrodzenia dla trenerów i stypendia dla zawodników. Na koniec 2013 roku nasze zadłużenie wynosi niewiele ponad 2 mln zł.

– Jak tego dokonaliście?

PW: – Między innymi poprzez przeorganizowanie administracji. Pracuje w niej kilkanaście osób mniej niż kiedyś. Pensje nie są wysokie, natomiast mamy duże premie i nagrody. Zmieniliśmy też system wynagrodzenia na bardziej motywujący. Renegocjowaliśmy szereg umów z naszymi wierzycielami i najemcami, znacznie obniżyliśmy stawki za zużycie energii elektrycznej, wody, ciepła, podpisaliśmy wiele korzystnych dla klubu umów, zwiększających wpływy. Najlepszym przykładem jest basen, którego obłożenie wynosi prawie 90 procent. Mimo znacznego cięcia kosztów, zmiany nie odbiły się negatywnie na działalności sportowej. Liczba sekcji nie zmalała, a wzrosła.

LM-M: – Było 12 sekcji, a jest 15. Trenuje w nich około dwa tysiące osób, w tym ok. 1,8 tysiąca dzieci i młodzieży. Nie biorąc pod uwagę AZS-ów zrzeszających studentów, jesteśmy największym klubem w Polsce. Trzy sekcje są zawodowe: koszykówki żeńskiej, futsalu i siatkówki kobiet. Są one utrzymywane w całości przez sponsorów. Inne sekcje zdobywają środki na działalność poprzez składki członkowskie, darowizny czy reklamy. Koszykarki grają w ekstraklasie i Eurolidze, piłkarze halowi są mistrzami Polski, dzięki znalezieniu sponsora udało się uratować drużynę siatkarek, która gra w I lidze. Z pozostałych sekcji najsilniejsza jest gimnastyka kobiet. Mocna jest sekcja judo. Do dobrych wyników wracają bokserzy. W sekcji szachów trenuje ponad dwieście dzieci, a jest to sport kształcący umysł.

– Co ma kształtować nowa sekcja Trenuj SportyWalki?

LM-M: – Dla tej sekcji utworzyliśmy salę sportową,w której dziennie trenuje ponad 200 młodych ludzi. Wyładowują swoją energię na gruszkach bokserskich i ćwiczą pod okiem wykwalifikowanych instruktorów.

PW: – Musieliśmy też rozwiązać umowę z dotychczasowym najemcą pomieszczeń siłowni. Wydzierżawiliśmy ją firmie, która nie tylko ją wyremontowała, ale będzie płacić wyższy czynsz. Stworzy również możliwość bezpłatnego korzystania z niej przez wszystkich zawodników TS Wisła.

– To prawda, że za siłownię odpowiada „Misiek”, który siedział w więzieniu za rzucenie nożem w Dino Baggio podczas meczu Wisła – Parma?

LM-M: – Siłownię prowadzi firma, której współwłaścicielem jest pan Paweł. Uważam, że odbył za swój czyn nałożoną na niego karę i nie może do końca życia być za to piętnowany. Postanowiliśmy dać mu szansę pozytywnego działania na rzecz Wisły.

– A co z wizerunkiem klubu?

LM-M: – Moim zdaniem to nie jest problem wizerunkowy. Pamiętajmy, że jednym z celów jakie sobie postawiliśmy – który wynika ze statutu naszego Towarzystwa Sportowego – jest wychowanie dzieci i młodzieży, w tym praca z trudną młodzieżą. Taka też zjawia się w sali sportów walki czy sekcji boksu, która działa pod hasłem „Stop narkotykom i alkoholizmowi”.

PW: – Mówię otwarcie, Paweł to mój kolega. Wiem, że przez niego Wisła poniosła dawno temu straty. On też wie, że zrobił źle. W wyniku pewnego impulsu dokonał czegoś, co wykluczyło drużynę z europejskich pucharów. Kara, jaką zapłacił, była niewspółmierna do winy. Nikt mi nie powie, że osiem lat więzienia jest współmierne do winy, patrząc na kary za inne przestępstwa. Podejrzewam, że teraz m.in. dlatego pomaga Wiśle, ponieważ jest jej kibicem i tak jak może chce jej oddać to, co jej zabrał.

– Sprawdzaliście firmę, z którą podpisaliście umowę?

PW: – Nie tylko my weryfikujemy firmy, z którymi podpisujemy umowy, ale robi to również Urząd Skarbowy i policja. Moja firma, którą prowadzę ze wspólnikiem, też była pod tym kątem weryfikowana z racji różnych opisów w mediach. Paweł ma legalnie działającą firmę. Część pieniędzy, jakie przeznaczył na remont siłowni, pochodzi z pożyczki, jaką otrzymał ode mnie. Pieniądze wysłałem oficjalnie – z konta na konto. Paweł odprowadził należną opłatę. Urząd Skarbowy dokładnie wie, skąd pochodzą środki, bo padały w mediach sugestie, że pochodzą z handlu narkotykami. Czynsz płacony przez jego firmę jest wyższy od tego, jaki płacił poprzednik.

– Nie obawiają się Panowie, że pod przykrywką sekcji kibice bedą szkoleni do walki na ulicy?

PW: – Paweł jest koordynatorem nowej sekcji sportów walki. Mając duży autorytet wśród kibiców, sprowadza młodych ludzi na salę i dba o to, aby walczyli w ringu, a nie na ulicach. Oferta treningów jest taka, aby przyciągnąć trudną młodzież. Zajmą się nią profesjonalni trenerzy, których zadaniem jest zachęcenie do uprawiania sportu, a nie walk na ulicach. Większość dyscyplin sportowych nie jest dla grzecznych dzieci. To muszą być ludzie, którzy mają w sobie ducha walki. Trzeba tak nimi pokierować, aby tego ducha walki okazywali na sali ćwiczeń.

– Jednak to, co dzieje się w Wiśle, otwarcie krytykują politycy.

LM-M: – Dziwią mnie słowa posła Jerzego Fedorowicza, który swoją pozycję zawdzięcza m.in. bardzo cennej inicjatywie pracy z trudną młodzieżą w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie. A teraz krytykuje podobną działalność u nas.

PW: – Zajęcia są skierowane głównie do młodzieży, która pochodzi z trudnych rodzin. Mamy osiedla w Nowej Hucie czy Podgórzu, gdzie czasami dzieci wychowują dziadkowie albo rodziców na nic nie stać. Ta młodzież ma tylko ławkę pod blokiem i żadnej wizji przyszłości. My tę wizję im dajemy poprzez uprawianie sportu. Jeżeli nawet tylko część z nich da się wychować, to będzie wiele. Przez takie działania pan Fedorowicz wyprowadził kiedyś na ludzi dwóch moich przyjaciół. Mam nadzieję, że teraz my pomożemy w ten sposób dziesiątkom kibiców Wisły, którzy tak jak bokser Artur Szpilka, zamiast wylądować w kryminale, będą wyładowywali agresję poprzez sport.

– A kto przejął restaurację w budynku hali Wisły?

LM-M: – W tym przypadku również rozwiązaliśmy umowę z dotychczasowym użytkownikiem. Przed derbami zostanie otwarta nowa restauracja „U Wiślaków” z nowym pomysłem na ofertę gastronomiczną.

PW: – Restaurację będzie prowadzić firma, której właścicielem jest kibic Wisły. Wszyscy chwalą, że jest dobrym kucharzem. Ta firma nie jest związana z Pawłem. Miesięczny czynsz za restaurację będzie o cztery tysiące złotych wyższy niż dotychczas. W umowie mamy zapis, że obiad dla naszych sportowców będzie kosztował między 8 a 10 zł. Będzie to obiad dwudaniowy dla sportowca, a więc nie hamburger.

– A dlaczego symbolem nowej sekcji, jak i na szyldzie restauracji jest rekin, który kojarzy się z bojowniczą grupą „Sharks”?

PW: – Młodzież wymyśla obecnie różne logotypy. Ten symbol bardzo się przyjął na Wiśle. Kibice go zaakceptowali. Rekin, jak wiemy doskonale, kojarzy się z siłą i agresywnością. Jak już mówiłem, jest sporo ludzi wychowujących się na ulicy, którzy mają dużą agresję, a naszym celem jest to, aby wyładowywali ją, trenując na sali. W Unii Europejskiej i w naszym kraju tworzone są programy, które mają pomagać takiej młodzieży.

– Jak wygląda wsparcie miasta związane ze szkoleniem młodzieży w TS Wisła?

LM-M: – W ubiegłym roku w ramach grantów na upowszechnianie sportu otrzymaliśmy z Urzędu Miasta 220 tys. zł. To jest ok. 12 zł na dziecko rocznie. Do tego dostaliśmy granty z Urzędu Marszałkowskiego na organizację imprez. W sumie samorządy wsparły nas kwotą ok. 300 tys. zł. To kropla w morzu budżetu klubu. Zdajemy sobie sprawę, że gmina Kraków wydała duże pieniądze na budowę stadionów i halę w Czyżynach. Środki na działalność sportową, w porównaniu z innymi miastami, są jednak w Krakowie bardzo niskie. Większość klubów klepie biedę. Mówię to już jako przewodniczący Rady Sportu przy prezydencie.

– TS Wisła przejęło opiekę nad wszystkimi grupami piłkarskimi do 18. roku życia. Tak powstała Akademia Piłkarska Wisły Kraków. Rodzice narzekają, że zostały w niej podwyższone opłaty.

PW: – De facto składki zostały obniżone. Dotychczas rodzice płacili 100 zł miesięcznie i dopłacali 200-400 zł miesięcznie za stroje, wyjazdy, inne rzeczy związane z treningami. Od lutego tego roku opłata za wszystko wynosi 200 zł miesięcznie i to jedyny koszt, jaki rodzice będą ponosić. A my zatrudnimy nowych trenerów, m.in. od przygotowania fizycznego, mentalnego, dietetyków, psychologów. Najmłodsze dzieci będą miały więcej treningów z gimnastyki, koordynacji ruchowej, która w ich wieku jest niezbędna do prawidłowego rozwoju.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie