Wichura porwała namioty

Barbara Ciryt
Barbara Ciryt
Znaczna część miasteczka namiotowego na terenie aeroklubu została zniszczone podczas burzy Fot. Barbara Ciryt
ŚDM 2016. W czasie burzy zniszczonych zostało 200 namiotów pielgrzymich z 1200 wszystkich ustawionych na terenie Aeroklubu w Pobiedniku Wielkim. Wielu młodych ludzi, którzy od tygodnia mieszkali na tym terenie musiało uciekać.

Pogoda narobiła wiele szkód. W Pobiedniku ośmioosobowe namioty tureckie z masztem w środku nie przetrwały porywistego wiatru.

Wolontariusze, którzy w niedzielę pełnili dyżur na tym polu patrzyli jak namioty przewracają się, a woda zalewa wszystko, co było w środku. - Gdy zerwał się silny wiatr próbowałam się schronić za jeden z namiotów, ale inny spadł na mnie - opowiada wolontariuszka Beata.

Kilku osobom trzeba było opatrywać rany, bo pokaleczyli się, gdy wiatr szarpał namiotami i je przewracał. Część z nich było stawianych na nowo, inne zostały zniszczone, a ich mieszkańcy ewakuowani. - Wielu na ostatnia noc zatrzymało się w dużym namiocie służącym za jadalnię i kaplicę - mówi Marta, inna wolontariuszka.

W jadalni, jako jedne z pierwszych, schroniły się Nina i Ola z Warszawy. - Przyjechałyśmy tu ze swoim namiotem. Gdy dotarłyśmy do niego w niedzielę po południu, to w środku wszystko było mokre. Siedziałyśmy w nim w płaszczach od deszczu, bo w namiocie też padało. Patrzyłyśmy na siebie i zaczęłyśmy się śmiać - mówi Ola.

Nina dodaje, że to raczej był śmiech rozpaczy. - Wiedziałyśmy, że nocy w tym miejscu nie przetrwamy. Wszystkie swoje rzeczy przesunęłyśmy w jeden kąt poprzykrywałyśmy to workami i karimatami, a same poszłyśmy do namiotu jadalni. Potem przychodzili tam kolejni pielgrzymi - mówi Nina.

Wczoraj pielgrzymi i wolontariusze z miasteczka namiotowego z Pobiednika byli chyba najbardziej strudzeni. W Brzegach czekała ich jednak msza dla katechumenów.

- Przed niedzielną burzą nie wszyscy pielgrzymi dotarli do swoich namiotów z uroczystości w Brzegach. Część z nich już stamtąd była transportowana w inne miejsca poza terenem miasteczka namiotowego. W organizacji przeniesienia pielgrzymów pomagały władze gminy Igołomia-Wawrzeńczyce - mówi Sabina Hawryłko, dyrektor Aeroklubu Krakowskiego w Pobiedniku Wielkim. Zaznacza jednak, że to nie aeroklub był organizatorem miasteczka.

Podczas najtrudniejszych momentów, gdy nawałnica przewracała namioty do pomocy zostali wysłani strażacy z pięciu jednostek OSP z gminy Igołomia Wawrzeńczyce. - Ustawiali razem z pielgrzymami te z przewróconych namiotów, które nadawały się do użytku. Jednak dla około 1,5 osób trzeba było szukać innego miejsca. Szkoła w Tropiszowie zaoferowała około sto miejsc, ale to było za mało ostatecznie dla młodych ludzi znalazło się miejsce w halach klubów sportowych Hutnik oraz Wanda - mówi Józef Rysak, wójt gminy Igołomia-Wawrzeńczyce.

Organizatorami miasteczka namiotowego w Pobiedniku było buro podróży z Katowic - Studio Graf&Africa Tours. Początkowo planowało tam ulokować 30 tysięcy pielgrzymów, ale skończyło się na zakwaterowaniu prawie 10 tysięcy. Na terenach Aeroklubu Krakowskiego stanęło 1200 ośmioosobowych namiotów tureckich. Było także trochę prywatnych namiotów pielgrzymów. Z organizatorami nie udało nam się skontaktować. Żaden telefon w katowickim biurze nie odpowiadał, bez odzewu pozostawały telefony komórkowe. Na miejscu w Pobiedniku zastaliśmy wolontariuszy, którzy informowali, że organizatorów miasteczka nie ma, bo w Brzegach organizują mszę katechumenalną.

W Pobiedniku było najwięcej Polaków, ale byli także neokatechumeni z 12 krajów m.in. z Filipin, Libanu, Egiptu, Iraku, Brazylii, Słowacji, Słowenii.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Boog

Pewnie dochodziło tam do aktów rozpusty i bóg wziął odwet. Ja bym wybadał czyje to namioty zostały przewrócone i odpowiednio ich na przesłu... tfu spowiedzi wypytał. Poza tym, kto pisał ten artykuł?! "Jednak dla około 1,5 osób trzeba było szukać innego miejsca.". Że jak to mam rozumieć? Dla półtorej osoby trzeba było szukać miejsca? Co z drugą połową?!

Dodaj ogłoszenie