Widzew stary jak Łódź

Widzew stary jak Łódź

Anna Gronczewska

Dziennik Łódzki

Aktualizacja:

Dziennik Łódzki

Wieki temu Łódź i Widzew były sąsiadującymi ze sobą wioskami. W sprzyjających okolicznościach, to Łódź mogłaby być dzielnicą Widzewa, a nie odwrotnie. A tak staremu Widzewowi zostaje tylko zaszczyt bycia jedną z najstarszych części miasta.
Dla Anny Boreckiej stary Widzew to najpiękniejsze miejsce w Łodzi, choć nie mieszka tam od ponad dwudziestu lat. Nie ma już tu drewnianych domów robotników Widzewskiej Manufaktury, ale przy ulicach Szpitalnej, Niciarnianej, Konstytucyjnej stoją dalej bloki z lat sześćdziesiątych, w których się wychowała. Jest jej ulubiony kościół św. Kazimierza i stadion łódzkiego Widzewa, po boisku którego przez wiele lat biegał Zbigniew Boniek.


Marianna Niewczas mieszka w tzw. kunitzerówkach. Dwa rzędy murowanych, dwupiętrowych budynków wybudowane dla pracowników Widzewskiej Manufaktury stoją jeszcze do dziś przy ul. Szpitalnej. Pani Maria wprowadziła się tu na początku lat sześćdziesiątych, ale tak jak robotnicy "Wi-My" mieszkanie wciąż ogrzewa węglem, a do toalety chodzi na korytarz.

Bogumił Zawadzki, łódzki przewodnik, wyjaśnia, że murowane domy przeznaczone były dla majstrów. W drewnianych, które stały nie opodal, mieszkali zwykli robotnicy. Ostatni taki dom stał jeszcze w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych na rogu ul. Niciarnianej i Rokicińskiej.

- Te domki były jedyne w swoim rodzaju - mówi Alina Jabłońska, przewodnik po Łodzi. - Ludzie mieli tu swoje ogródki, gołębniki, trzymali króliki. Była to wieś przeniesiona do miasta.

Marianna Niewczas przyzwyczaiła się do mieszkania przy Szpitalnej, choć nie ma w nim wygód. Blisko do sklepu, tramwaju, autobusu. Żałuje tylko, że nie ma "konsumu", dużego sklepu, który znajdował się na rogu ul. Szpitalnej i Rokicińskiej, dziś Piłsudskiego. Bogumił Zawadzki, łódzki przewodnik, mówi że był to chyba pierwszy łódzki hipermarket. Powstanie "konsumu" jest związane z Oskarem Konem, jednym z właścicieli "Wimy". Sklep otwarto jeszcze przed wojną. Sprzedawano w nim artykuły spożywcze, tekstylne. Wszystko było w nim droższe niż w innych sklepach.

- Ale pracownicy dostawali talony na zakupy w "konsumie", więc chętnie tu kupowali - mówi Bogumił Zawadzki.

44-letnia Anna Borecka, wychowała się na tzw. starym Widzewie. Mieszkała w blokach przy ul. Szpitalnej. Pamięta dobrze i "konsum". Jako dziewczynka często tam chodziła. "Konsum" zburzono, gdy poszerzano ul. Rokicińską.

Ul. Szpitalna, gdyie wychowała się Ania, swą nazwę zawdzięcza znajdującemu się tu przed laty szpitalowi. Wybudowano go dla pracowników firmy Kunitzer i Heinzel. Był to parterowy barak, w którym znajdowało się 40 łóżek. W tym miejscu jest dziś przychodnia lekarska.
1 3 »

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
dawno temu...

Mag (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Ja pamiętam te drewniane domy,między nimi a blokami ciągnie się droga,na której rozwijal si wtedy handel uliczny,przyjeżdzały wozy konne,ludzie z jajkami kurami,Babcia kupowała tam wszystkie...rozwiń całość

Ja pamiętam te drewniane domy,między nimi a blokami ciągnie się droga,na której rozwijal si wtedy handel uliczny,przyjeżdzały wozy konne,ludzie z jajkami kurami,Babcia kupowała tam wszystkie nowalijki.
zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
dawno temu...

MAGDA (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Boże,ja pamiętam te drewniane domy,między nimi a blokami ciągnie się droga,na której rozwijal si wtedy handel uliczny,przyjeżdzały wozy konne,ludzie zjajkami kurami,Babcia kupawała tam wszystkie...rozwiń całość

Boże,ja pamiętam te drewniane domy,między nimi a blokami ciągnie się droga,na której rozwijal si wtedy handel uliczny,przyjeżdzały wozy konne,ludzie zjajkami kurami,Babcia kupawała tam wszystkie nowalijki.
zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo