Więcej grajcie nam Mazurka

Leszek Długosz

W momencie, kiedy to piszę, czterokrotnie pieścił nam uszy i serca Mazurek nasz narodowy. Na igrzyskach w Soczi grany. Nie igram z tzw. przeczuciami, ale czy go jeszcze stamtąd usłyszę? Wiwaty i wszelakie dziękczynienie dla Tych, którzy nam tę radość, narodowe pokrzepienie takie sprawili!

Poza hołdem dla ich dzielności, waleczności, talentu, Trójca ta nasza Złota, również i wdzięczność niech odbiera i za niezwykłą tę „społeczno-narodową pedagogikę”. Zwłaszcza wobec młodzieży. Nic chyba bardziej nie działa tak edukująco, tak motywująco, jak tego rodzaju przykład? Przyszłym Ambitnym, Charakternym, przyszłym Zwycięskim, droga właśnie tak podpowiedziana... Przykład, ukazany w zawodach, walce, blasku takiej międzynarodowej chwały? To ma swą siłę!

Ale dzięki i jeszcze za coś szczególnego. Za ich jakość. Za ich, tak po ludzku ujmując – ludzką klasę. Tedy upajamy się Mazurkiem. Oko się łzawi, serca żwawiej biją. Wszystkim nam – spod tego samego polskiego znaku – w kraju i rozproszonym po świecie do siebie bliżej? Z sobą raźniej? Bo taka jest siła sprawcza Mazurka tego, granego zwłaszcza w takich okolicznościach.

Tyle, że... niedosyt jakby jakiś? Czy on, jak na hymn, jak na tak uroczystą chwilę, nie za krótki? Jakby i za lekki? Jakoś się nam tak widzi? O, ledwo się zaczął, już się kończy? Ledwo do końca masztu nadążają flagę dociągnąć, a już po muzyce? Żadnego rozwinięcia, nasycenia? Mało nam tego grania!

Żeby to się, jak u innych – rozwinęło, uroczystym zwieńczeniem zakończyło? Nic takiego. Piękna karta nasz Mazurek, historia wspaniała, aleć niewielka to piosnka? Skromniutko. Dwa razy by go grać, żeby się ciut nasycić?

A nie łamie to przypadkiem procedury? Hymn dwa razy powtarzany? Cóż... nie inaczej zdecydowali pradziadowie, czyniąc wybór taki. Po odzyskaniu niepodległości i to dopiero w 1927 roku decydując się na Mazurka Dąbrowskiego w funkcji hymnu. Sporo przyczyniło się i ówczesne Polskie Radio. Już wcześniej grając na rozpoczęcie i na zakończenie programu, właśnie tę melodię.

Niełatwy wybór był. I dziś przyznaję. Sam ciekaw jestem jak i ja bym stawiał? Pomiędzy Rotą, Boże coś Polskę, Pierwszą Brygadą? Miała to być wszak pieśń narodowa. Pewnie bym się przy Brygadzie ustawił? Jako śpiew zbiorowy, brzmi wspaniale, podniośle. Ale przeciwnicy apoteozy Piłsudskiego, pierwej by się posiekać dali, nim by się zgodzili? Rota? Zbytnio anty- germańskie? Boże Coś Polskę? Dla Innych Wiernych czy Niewiernych, nadto rzymsko-katolickie? Wyszło na Mazurka? Choć on, jak na wzniosłą potrzebę, rzeczywiście trochę lekki? No i krótki.

Przy okazji mam pewien pomysł (aranżacyjny) jak go „dociążyć”. Nie naruszając integralności, jak można by go „przedłużyć”? Aleć, o tym, innym może razem. Dziś westchnę jeszcze tylko z dziękczynieniem. Dzięki Ci o Panie, że to nie w naszych czasach (nie w dzisiejszym parlamencie), nie spośród ewentualnych dzisiejszych propozycji, przyszło by nam hymn obierać. Skóra cierpnie na myśl samą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie