Więcej Krakowa w Warszawie nie zaszkodzi

Redakcja
Udostępnij:
W dziejach III Rzeczypospolitej nigdy na kluczowych stanowiskach w państwie, a także we władzach najważniejszych instytucji, w urzędach centralnych, Sejmie, Senacie oraz w wojsku nie było tak mało ludzi z Małopolski i Krakowa jak obecnie. Nie ma co ukrywać, że taka sytuacja jest złą wróżbą dla Polski. Dlaczego?

Włodzimierz Knap: EDYTORIAL

Już w XIX stuleciu historycy – i to zarówno z krakowskiej, jak i warszawskiej szkoły historycznej – zauważyli bowiem prawidłowość, o której można powiedzieć, że ma niekwestionowaną siłę dowodu matematycznego. Otóż znawcy historii przekonują, że państwo polskie najprężniej rozwijało się wtedy, gdy jego stolicą był Kraków lub też wówczas, gdy ośrodek decyzyjny w państwie, a także elita władzy wywodziła się z Małopolski.

Czytaj także: W Warszawie mamy coraz mniej do gadania >>

W czasach, gdy o Rzeczpospolitą dbali przede wszystkim panowie z Małopolski, ojczyzna rozwijała się szybko. Była nie tylko państwem o wielkiej powierzchni, lecz także liczącą się potęgą militarną, a przede wszystkim krajem zamożnym. Rozwój naszego państwa w ogromnej mierze zawdzięczamy zatem panom z Małopolski. To ich myśl, wizja i uparte dążenie do celu sprawiły, że Rzeczpospolita w Europie znaczyła sporo więcej niż choćby dzisiaj Francja.

Istotne jest też to, że panowie krakowscy dbali o interes całego państwa. Nieraz przy tym musieli postawić weto monarchom. I stawiali, a siła ich była taka, że królowie ustępowali. Nie było to jednak weto niszczące państwo, a wręcz przeciwnie – takie małopolskie, budujące "nie”.

Na czele Polski stoją obecnie ludzie – Donald Tusk i Bronisław Komorowski – którzy z wykształcenia są historykami. Prof. Paweł Mach­ce­wicz, szef gabinetu politycznego premiera, czyli jego główny doradca, też jest historykiem. Podobnie jak marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Czy potrafią wyciągnąć wnioski z ojczystych dziejów i sięgną śmielej po małopolskich polityków? A może zapasy się już całkiem wyczerpały?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
arek
Przeczytałem ten żart. Bo co innego to może być jak nie żart: wyciąganie wniosków na podstawie takich cienkich analogii? Z lektury S. Brzozowskiego można wynieść inne wnioski np. o środowisku profesorskim z Krakowa. Ale przecież nikt rozsądny nie będzie z takimi "argumentami" wyjeżdżał teraz. Inne czasy, inna Polska, inny świat, panie redaktorze!
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie