Więcej polskiej muzyki i rodzimych debiutantów w radiu. PiS zgłosił do Sejmu nowelizację ustawy. Komentarze artystów

Julia Kalęba
Julia Kalęba
Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
PiS chce zwiększyć ilość polskiej muzyki w radiu. Krakowscy artyści nie ufają tym zmianom, a radiowcy - są przeciw
PiS chce zwiększyć ilość polskiej muzyki w radiu. Krakowscy artyści nie ufają tym zmianom, a radiowcy - są przeciw Fot. Lukasz Kaczanowski/Polska Press
Udostępnij:
Poseł Marek Suski złożył w piątek do Marszałka Sejmu projekt nowelizacji ustawy regulującej ilość polskiej muzyki w radiu. Czas jej nadawania miałby zostać zwiększony z 33 do 50 proc. czasu dla wszystkich piosenek, z czego zdecydowana większość z nich, 80 proc., musiałaby być emitowana w najlepszym czasie antenowym, od godziny 5 do 24. - W sensie ekonomicznym propozycja wydaje się krótkowzroczna - słyszymy jednak od szefa redakcji muzycznej krakowskiej rozgłośni.

FLESZ - Robert Lewandowski znów najlepszym piłkarzem świata

Poseł PiS zaprezentował projekt nowelizacji w ostatni czwartek w Sejmie. Zakłada ona zwiększenie udziału muzyki z polskim tekstem z 33 do 50 proc. w skali miesiąca. Co więcej: minimum 80 proc. polskiej muzyki (teraz jest to 60 proc.) miałoby być nadawane od godziny 5 do 24. Projekt zakłada też promocję utworów premierowych i artystów debiutujących na rynku. Czas emisji tego rodzaju nagrań mógłby być liczony w radiowych statystykach potrójnie (w tym momencie jest podwójnie). Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji przewiduje także wydłużenie z 18 do 36 miesięcy czasu, w którym dany utwór uważany jest za debiut, a wykonawca – za debiutanta.

Zmiany te są spowodowane troską władz o polskich artystów, którzy w wyniku pandemii ograniczającej ich aktywność koncertową, stracili znaczną część swych dochodów. „Konieczność wprowadzenia dystansu społecznego w zakresie imprez masowych, a także innych spotkań w większych grupach uczestników, spowodowała drastyczne ograniczenie możliwości dotarcia do szerokiej publiczności” – tłumaczą autorzy nowelizacji. I dodają: „Zapewnienie większego udziału polskojęzycznych wykonawców w audycjach radiowych jest działaniem związanym z wyrównywaniem ich szans na rozwój i promocję twórczości".

Pozornie mogłoby się wydawać, że inicjatywa ta spotka się z entuzjazmem polskiej sceny muzycznej. Tymczasem, kiedy zapytaliśmy o jej oceną najpopularniejszych artystów z Krakowa, okazało się, że wcale tak nie jest. Andrzej Sikorowski zwrócił uwagę na estetyczne wątpliwości.

- Tego rodzaju wniosek to nie jest nowa sprawa. Już w przeszłości związki skupiające wykonawców czy autorów optowały za takim rozwiązaniem. Dlatego samemu pomysłowi tylko trzeba przyklasnąć. Niestety: przy tej okazji rodzą się różne wątpliwości. Przede wszystkim o to, kto i jak będzie decydował jaka polska muzyka będzie się składać na te 50 proc. Znając obecny gust polskich władz, może to być disco-polo albo przyśpiewki zespołów Mazowsze i Śląsk. Rozgłośnie publiczne będą grały więc to, co zasugerują aktualnie sprawujący władzę, a rozgłośnie prywatne – to, co jest najbardziej popularne. I na jedno wyjdzie – twierdzi piosenkarz.

Podobne refleksje przedstawił nam Janusz Radek. Jego zdaniem odgórne zarządzenie nie sprawi, że polscy artyści będę chętniej słuchani.

- Rozgłośnie radiowe powinny przede wszystkim grać to, co jest dobre, wartościowe i interesujące. Tak jest choćby we Francji. Kiedy tam byłem, słuchałem największej rozgłośni – Radio France. I tam grana była tylko muzyka francuska – ale różnorodna, oryginalna i ciekawa. Tymczasem mam wrażenie, że w naszym radiu jest tylko taka muzyka, która nie przeszkadza reklamom. Czy odgórna ustawa zmieni tę sytuację? Dobrze – niech zostanie uchwalona. Ale czy przez to Polacy bardziej pokochają polską muzykę? Czy przez to będziemy mieli lepszy gust? Nie jestem pewien – podkreśla.

Grzegorz Turnau deklaruje wprost: pomysł jest dobry, ale nie wtedy, kiedy podnosi go aktualna partia rządząca.

- Tego rodzaju rozwiązania są stosowane już od dawna w wielu krajach Europy. Nic w tym dziwnego: to naturalna próba takiego uporządkowania prawa, by przede wszystkim chronić interesy rodzimych artystów. I ja jestem zwolennikiem tych uregulowań. Niestety ważne jest też kto i po co zgłasza projekt tych zmian. Ja nie ufam obecnej władzy i uważam, że propozycje te są swego rodzaju zasłoną dymną, za którą chce ona ukryć swoje błędy oraz czysto koniunkturalnym posunięciem, które ma jej kupić względy środowiska artystycznego.

Entuzjastycznie do pomysłu nie są nastawieni również sami radiowcy, którzy zwracają uwagę na długoterminowe skutki tych zmian.

- Możemy grać nawet 100 proc. polskiej muzyki, tylko co z tego wyniknie? Zwiększenie jej udziału na chwilę rzeczywiście poprawi byt polskich artystów, ale na dłuższą metę przyspieszy proces marginalizacji naziemnych rozgłośni. Większość stacji radiowych w kraju zacznie grać w ten sam sposób, rynek radiowy zacznie się kurczyć, zyskają serwisy streamingowe, które i tak coraz częściej przejmują odbiorców. W sensie ekonomicznym propozycja wydaje się więc krótkowzroczna. Pamiętajmy, że obowiązujący obecnie zapis o 33 proc. czasu dla polskiej muzyki, jest efektem kompromisu. Moim zdaniem nie należy go psuć – twierdzi Tomasz Buszewski, szef redakcji muzycznej Radia Kraków.

Dodaje też, że w tym momencie nawet bez proponowanego przez posła zapisu, Radio Kraków emituje więcej niż 33 proc. polskiej muzyki.

- Pojawiają się piosenki, które wszyscy znają, tzw. golden hits, ale są też utwory nowe, wyselekcjonowane z zalewu różnej jakości muzyki. Pokazujemy słuchaczowi, w jaki sposób zmienia się polska scena muzyczna, w którą stronę ewoluuje, promujemy polskich i lokalnych wykonawców - podkreśla.

Twórcy nowelizacji zapewnili, że jest ona zgodna z polskim i unijnym prawem. „Projektowana ustawa nie spowoduje powstania po stronie budżetu państwa oraz budżetów jednostek samorządu terytorialnego kosztów finansowych. Dlatego też regulacja wyrównująca szanse artystów posługujących się językiem polskim, która to działalność stanowi istotną wartość społeczną i kulturalną, jest zgodna z prawem unijnym” – napisano w uzasadnieniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Więcej polskiej muzyki i rodzimych debiutantów w radiu. PiS zgłosił do Sejmu nowelizację ustawy. Komentarze artystów - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

n
nie_chcę_do_łagru
Idealnym rozwiązaniem byłoby zapisanie w Konstytucji prawa każdego Polaka do nieograniczonego delektowania się muzyką polskich twórców takich jak Kukiz, Maryla Rodowicz oraz oczywiście Zenek Martyniuk, przy którym ten Francuzik Chopin brzmi jak wiejski grajek.

W tej chwili "polskie media" promują wątpliwej jakości zachodnią lewacką muzykę, a jednocześnie wyprowadzają pieniądze za granicę w postaci tantiem.
E
Ehh
22 stycznia, 10:05, Ehh:

Oj może sie nie spodobać,bo przecież zagraniczni (w 99%śpiewający po angielsku )to takze zapewne tantiemy do wyprowadzenia ...za granicę.

Także Suski moze rozpetac niechcący (albo chcący?),kolejna burzę o pt,,wolne media"za których to wolnościa stoją olbrzymie pieniądze i dobrze opłacana agentura jak choćby za lichwiarzami.

E
Ehh
Oj może sie nie spodobać,bo przecież zagraniczni (w 99%śpiewający po angielsku )to takze zapewne tantiemy do wyprowadzenia ...za granicę.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie