Więcej takich poniedziałków!

BD
Wspaniała pogoda, wysoka frekwencja i efektowne zwycięstwo - tak wyglądał żużlowy lany poniedziałek w Tarnowie. Zespół Unii rozgromił beniaminka I ligi, drużynę TŻ-em Sipma Lublin 64 - 26. Mimo wysokiej wygranej kibice obejrzeli kilka ciekawych biegów.

Po wygranej żużlowców Unii

   Przed meczem goście mieli zastrzeżenia do toru. - Są miejsca, gdzie jest bardzo przyczepnie i takie, gdzie słabo "trzyma" - mówił przed meczem jeżdżący trener lublinian, Janusz Stachyra. Sędzia Krzysztof Woźniak z Wrocławia nakazał więc równanie toru, szczególnie na łukach. Kiedy już wszystkie prace torowe zostały zakończone, zawodnicy wyjechali do prezentacji na efektownym starym wozie strażackim.
   W czasie prezentacji nie brakowało gwizdów, szczególnie pod adresem Grzegorza Rempały (to efekt słabej jazdy w Rybniku) i Roberta Wardzały. Obaj jednak w czasie meczu pokazali, że kłopoty ze sprzętem mają już chyba za sobą.
   Goście prezentowali się dobrze tuż po starcie. Jednak już na dystansie, na trudnym torze nie byli w stanie walczyć o wygraną. Wykorzystywali to praktycznie bezlitośnie tarnowianie. W VIII gonitwie przez cztery okrążenia prowadzącego Stefaniego atakował Grzegorz Rempała. Jeździec Unii na ostatnim łuku pojechał bardzo szeroko. Węgier, wychodząc na ostatnią prostą, popatrzył w lewą stronę spodziewając się tam ataku rywala. Tymczasem tarnowianin znalazł lukę między bandą a Stefanim i przemknął koło rywala niczym pociąg ekspresowy. Na trybunach brawa na stojąco. Unia prowadziła już 31-11.
   Podobna sytuacja miała miejsce w XI gonitwie. Tu było jeszcze efektowniej. Robert Kużdżał na każdym łuku mijał się z Tomaszem Piszczem. Walka trwała znów aż do linii mety. Na ostatniej prostej lepszy był lublinianin, ale w momencie mijania mety wykonał efektowną świecę i upadł na tor. Mimo tego oczywiście zwycięstwo zostało mu zaliczone. Była to jedyna wygrana indywidualna gości.
   - To moja wina, że nie wygrałem tej gonitwy - powiedział po wyścigu Robert Kużdżał. - Miałem szybszy motocykl i nie wykorzystałem tego. Co do wysokiej wygranej to byłem jej pewny kiedy dowiedziałem się, że goście jadą tylko ze Stefanim. Rywale narzekali na stan toru. Rzeczywiście nie był on zbyt równy, ale wszyscy mieli takie same warunki. Co do mojego sprzętu to cały czas nad nim pracuję i powoli przychodzą efekty.
   Przed biegami nominowanymi Unia wygrywał 53-19. W dwóch ostatnich startach goście obronili dwa remisy, dzięki słabszej jeździe Tomasza Rempały i indywidualnego mistrza Rosji, Darkina. Wreszcie na miarę oczekiwań pojechał Robert Wardzała. Wygrał efektownie trzy biegi mając nad rywalami na mecie przewagę prawie połowy prostej: - To efekt ciężkiej pracy przy sprzęcie. Codziennie od rana do wieczora. Już na ostatnim treningu nieźle mi szło. Gdybym jechał jeszcze dwukrotnie, to myślę, że wygrałbym w podobnym stylu. Lada dzień będę miał do dyspozycji kolejny silnik, który chcę przygotować, podobnie jak ten, na którym jeździłem dziś. Moja dyspozycja to także efekt współpracy z Ryszardem Kowalskim z Torunia, który przygotowuje m.in. motocykle Piotrowi Protasiewiczowi. Ponieważ gorzej, niż było, już być nie może, liczę na lepszą jazdę i miejsce w składzie.
   Najlepszym zawodnikiem w ekipie gości był Tomasz Piszcz, autor jedynego indywidualnego zwycięstwa, który po zawodach powiedział: - Nie mogliśmy dopasowac motocykli do warunków na torze. Popełnialiśmy też proste błędy. Jechaliśmy zbyt wąsko. Dotyczy to wszystkich zawodników. Tu było przyczepnie. U nas jeździmy przeważnie na "betonie". Ale myślę, że to nie jest tak istotne. Rywale byli dobrze dopasowani i przede wszystkim na dystansie. Mimo wygranego startu nie mogliśmy utrzymać swoich pozycji. Dziś lepszy był zespół z Tarnowa, ale w rewanżu powinno być odwrotnie. 10 punktów zdobytych przeze mnie to niezły wyniki. Ale nadal w tym sezonie nie mogę przekroczyć tej granicy 10 punktów.
   W ekipie "Jaskółek" znów świetną formą błysnął Stanisław Burza. Zdobył 10 punktów i miał dwa bonusy. - Wszyscy pojechali równo i stąd to wysokie zwycięstwo. Tego brakowało nam w Rybniku. Rywale chyba nieco wystraszyli się tego toru, który przed meczem rzeczywiście nie wyglądał ciekawie, ale z biegu na bieg było lepiej. Niestety ja straciłem swój najlepszy silnik. Na koniec biegu, w którym się przewróciłem, miałem defekt. Silnik rozsypał się i nie wiem, co będzie dalej. Muszę znaleźć kogoś, kto mi pomoże. Muszę w ciągu kilku dni przygotować dobry sprzęt do Warszawy. Jeżeli nie, to mogę się nie zmieścić w składzie.
   Już w niedzielę zespół Unii czeka mecz w Warszawie. Tarnowianie zmierzą się WKM-em. Zapowiadają się bardzo ciekawie pojedynki braci Karlssonów, Petera i Mikaela. Obaj w lidze angielskiej i reprezentacji Szwecji startują razem, a tym razem będą walczyć przeciwko sobie. (BD)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie