Wieczni tragarze

Redakcja
Wszystko zaczęło się przed wiekami. Żyli niegdyś dwaj bracia, Prometeusz i Atlas. Pierwszy zasłynął tym, iż podarował ludziom wykradziony z Olimpu ogień. Został za to ukarany przez ojca bogów i ludzi - Zeusa. Skazany został na wieczne męczarnie w górach Kaukazu, gdzie przykuto go do skały, a zgłodniały sęp wyjadał mu wątrobę, która wciąż odrastała.

Na fasadach domów widzimy muskularnych olbrzymów, którzy obojętni na zimowe mrozy i letnie upały, wytrwale dźwigają swój ciężar

 Atlas zaś brał udział w buncie tytanów przeciwko Zeusowi. Za swą buntowniczą działalność, został przez niego surowo ukarany. Zesłany na najdalszy kraniec ziemi, tam, gdzie na zachodzie ziemia stykała się z niebem, i po wsze czasy skazany na dźwiganie na swych barkach sklepienia niebieskiego. Tylko raz udało mu się przekazać na chwilę swoje brzemię. Jego zastępcą został Herkules, wykonujący swoje dwanaście prac. Od imienia Atlasa, architektoniczną podporę belkowania, mającą postać atletycznie zbudowanego, brodatego mężczyzny, nazywano atlantem.

Skazane na dźwiganie

 Atlanci mają też swój odpowiednik żeński. Są to atletycznie zbudowane kobiety, zwane kariatydami. Nazywano je tak od miejscowości Karios na Peloponezie, której mieszkańcy mieli podczas wojen z Persami sprzymierzyć się z nieprzyjacielem. Jak twierdzi Witruwiusz, za karę wszyscy mężczyźni ze wsi zostali zabici, wieś zniszczona, zaś kobiety sprzedane w niewolę i skazane na dźwiganie belek i innych ciężarów.
 Odrodzenie antycznego wzornictwa i wzorowanie się na tradycjach budowlanych z tego czasu, jakie nastąpiło w okresie renesansu i baroku, przyniosło powrót atlantów i kariatyd do architektury. Nie są to jednak statyczne figury, będące w istocie kolumnami o ludzkich kształtach. Barokowi atlanci zastygli na wieki w półruchu. Tak przedstawili ich artyści, którzy kazali im dźwigać ziemski glob na wieży weneckiej komory celnej czy też mównicę, z której burmistrz Wenecji ogłaszał dekrety doży.

Wawelskie anioły

 Z czasem pojawiły się w sztuce nowe postacie, którym tak jak atlantom i kariatydom po wieczne czasy przyszło dźwigać na swych barkach rozmaite ciężary. Wprawdzie owe postacie znane były w sztuce już w średniowieczu, lecz spełniały owe pierwotne rolę boskich posłańców i adorantów. Mowa rzecz jasna o aniołach, które uczyniono tragarzami.
 Anioły takie można zobaczyć na przykład w katedrze na Wawelu, gdzie podtrzymują trumnę - relikwiarz świętego Stanisława za Szczepanowa. I choć może się nam wydawać, iż owe anioły niemo pogodziły się z losem, to jednak tak nie jest. Ich skargę na trud i ciężar srebrnej trumny podsłuchał Stanisław Wyspiański i od niej właśnie rozpoczął swój dramat "Akropolis".
 Do rodziny atlantów wypada też zaliczyć Chronosa. Owo bóstwo czasu przedstawiono jako starca z kosą trzymającego na barkach ziemskich kulę. Tak też wyobraził go Monaldi w swoim zegarze, wykonanym na zlecenie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Na Czarnym Lądzie

 Czasy nam bliższe nie zapomniały o atlantach i kariatydach, dalej podtrzymujących belkowania lub balkony. Spotkać je można na przykład we wnętrzu krakowskiego Teatru im. Słowackiego, gdzie na wprost siebie umieszczono atlanta i kariatydę. Obydwoje są uśmiechnięci, zatrzymani wpół ruchu, zdają się nie odczuwać ciężaru spoczywającego na ich barkach.
 Wiecznych tragarzy spotykamy też i w innych kulturach, nie tylko w europejskiej. Popularnym motywem występującym w sztuce Czarnej Afryki, jest klęcząca postać kobieca, podtrzymująca siedzisko krzesła. Zasiadali na nich plemienni władcy oraz szamani.
 Okazuje się, że i czasy całkiem nam bliskie też nie zrezygnowały z atlantów. W kościele pod wezwaniem św. Judy Tadeusza w Krakowie-Czyżynach, zbudowanym w okresie międzywojennym, którego wystrój jest całkiem współczesny, kosz ambony podtrzymuje stiukowy anioł z rozpostartymi skrzydłami. Być może to już ostatni z wykorzystywanych w architekturze, wiecznych tragarzy. A może są gdzieś w Polsce lub na świecie inni, jemu współcześni lub późniejsi?
 Podczas naszych spacerów po ulicach miast, patrzmy uważnie wokół. Na pewno na fasadach domów zobaczymy muskularnych olbrzymów, którzy obojętni na zimowe mrozy i letnie upały, wytrwale dźwigają swój ciężar, jak ci z ulicy Grodzkiej czy Pijarskiej. A może będzie nam dane usłyszeć ich rozmowę?

Andrzej Nazar

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie