Wieczór wspomnień czarodziejów ringu

BK
Pięściarze zapisali piękną kartę w historii Unii Oświęcim. Okazją, aby wrócić do czasów, gdy kibice oświęcimscy jednym tchem wymieniali nazwiska swoich ulubieńców od najlżejszej do najcięższej wagi, było spotkanie z okazji jubileuszu 60-lecia powstania sekcji bokserskiej w Unii.

PIĘŚCIARSTWO. Sport w Oświęcimiu stał kiedyś boksem, na ligowe mecze przychodziło po kilka tysięcy ludzi

Sekcja bokserska, która była drugą wyczynową w Unii po piłkarskiej, powstała w 1949 roku. Dzisiaj po niej pozostały już tylko wspomnienia. - Jubileusz był okazją, aby spotkać się i przypomnieć, że istniała kiedyś w Oświęcimiu mocna sekcja bokserska, której zawodnicy odnosili znaczące sukcesy indywidualne i w rozgrywkach ligowych - mówi Kazimierz Smrek, który zaczynał walczyć w barwach Unii na początku lat 50.

Boks cieszył się w Oświęcimiu ogromną popularnością. "Tysięczna" - sala, w której walczyli pięściarze Unii często pękała w szwach. Bokserzy zaczęli od występów w mistrzostwach klasy B okręgu chrzanowskiego. Potem były kolejne awanse. W 1953 roku Unia po raz pierwszy walczyła o awans do II ligi, po zdobyciu wcześniej mistrzostwa województwa krakowskiego. Ten sukces powtórzyła potem jeszcze kilka razy, a na początku lat 60. została w końcu zdobyta także i II liga. Kilka lat potem oświęcimianie byli nawet bliscy awansu do I ligi. - Do szczęścia potrzebowaliśmy wygranej na własnym ringu w ostatnim meczu z Gwardią Białystok. Był to jednak czas, gdy działacze w klubie zaczęli stawiać na hokej, na który szły coraz większe pieniądze. Nam natomiast przestano płacić. Dlatego wspomniany mecz z Białymstokiem oddaliśmy walkowerem - wspominali Aleksander Gaj i Jacek Czyszczoń.

Podczas spotkania w restauracji Targowa", gdzie spotkali się dawni bokserzy Unii, ale także goście z Krakowa, wśród nich także niegdysiejsi rywale z ringu oświęcimian, takich i podobnych zdarzeń przywołano wiele. Z łezką w oku oglądano pożółkłe czarno-białe zdjęcia, dokumentujące piękną historię. Kilka takich fotek przyniósł Władysław Chowaniec, jeden z zawodników pierwszego składu Unii.

Podczas spotkania nie zapomniano także o tych, którzy już odeszli. Ich pamięć uczczono chwilą ciszy. Często podkreślano rolę trenera Władysława Wnęka, szkoleniowca pochodzącego z Krakowa, który przed przyjściem do Unii szkolił bokserów Cracovii i Wisły. — Podobnie jak Feliks Stamm był zwolennikiem szermierki na pięści, a nie bicia. W pracy szkoleniowej stawiał przede wszystkim na technikę - opowiadali jego byli podopieczni.

- Nikt nie zna lepiej historii boksu w Oświęcimiu, niż jej obecni tutaj bohaterowie. W tamtych czasach byliśmy wielkimi fanami boksu, ludzie bardzo przeżywali występy bokserów. Do dzisiaj pamiętam skład piewszej drużyny. Po latach widać, że nie ma nic prawdziwszego niż przyjaźń męska, jak mówił Balzac, dodam szczególnie wykuwana w ringu - zauważył Jan Tobiasz, znawca i autor książek o sporcie oświęcimskim, który przy tej okazji przypomniał kilka faktów z dziejów boksu w Oświęcimiu, bo jak się okazuje uprawiano go nie tylko w Unii.

Do jubileuszowego spotkanie i jego bohaterów będziemy jeszcze wracać.

(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie