Wiejska i miejska

Redakcja
W ostatnich kilku dniach doświadczyłem kolędy w wydaniach, nazwijmy to umownie, wiejskim i miejskim. Kolędnicy, których spotkałem w podsądeckich wioskach potrafili zaimponował śpiewem, strojami, temperamentem. W repertuarze mieli niejedną kolędę. Już na wstępie zdobywali sympatię gospodarzy, którzy nie zamykali przed nimi drzwi.

Marek Baran: BEZ NARKOZY

Tacy kolędnicy mogli liczył na hojniejsze datki, a niektórych zapraszano nawet do domów i obdarowywano świątecznymi smakołykami.
Kiedy wróciłem do Tarnowa, czar prysł w zderzeniu z miejskim wydaniem kolędy. Do mojego mieszkania zapukał jakiś wyrostek. Coś tam nucił pod nosem, a w rękach miętosił maleńką papierową szopkę. Skąd ją wytrzasnął, nie wiem. Nie zdążyłem zapytał, bo szybko zatrzasnąłem przed nim drzwi. Mam już dosył tolerowania pseudokolędników, wyłudzających pieniądze "wśród nocnej ciszy".
Na wsi tacy profani nie zarobiliby ani grosza. Nie powinni nic zarobił także w mieście. Powinniśmy solidarnie dał odpór tej miejskiej tradycji wyłudzania w imię Boże. Po to, by całkiem nie wykoślawił, pięknej skądinąd, tradycji kolędowania. Hej, kolęda, kolęda!
marek@dziennik.tarnow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie