reklama

Wiele hałasu o nic

RedakcjaZaktualizowano 
Kto zasługuje na honory?

GRAŻYNA STARZAK

GRAŻYNA STARZAK

Kto zasługuje na honory?

Profesorskie grono Akademii Górniczo-Hutniczej rozważa, czy przyznać tytuł doktora honoris causa tej uczelni prezydentowi Kazachstanu Nursułtanowi Nazarbajewowi. Kandydaturę zgłosiły kierownictwa czterech wydziałów oraz przedstawiciele przemysłu naftowego. Poparli m.in. nuncjusz apostolski w Kazachstanie, szefowie tamtejszego Związku Polaków oraz polscy dyplomaci.

O tym, czy prezydent Kazachstanu zostanie doktorem honorowym AGH, zdecydują senatorowie uczelni w tajnym głosowaniu, które odbędzie się w niedalekiej przyszłości. Jedna z gazet, nie czekając na wynik głosowania, publicznie napiętnowała AGH za wystawienie tego kandydata. Bohaterką publikacji, w której mówi się o skandalu dyplomatycznym, jest mieszkająca od 20 lat w Polsce kobieta pochodząca z Kazachstanu, która w ub. roku powołała do życia organizację "Wspólnota Kazachska". W rozmowie z reporterem "Dziennika" przyznała, że cieszy ją fakt uhonorowania prezydenta, ale oburza postępowanie AGH, bo kierownictwo uczelni odmówiło "Wspólnocie" podania personaliów osób, które są inicjatorami pomysłu. Prezeska organizacji miała bowiem nadzieję, że poznając te osoby, Wspólnota poszerzy swoje kontakty.
\\\
   Sprawa nadania doktoratu honoris causa AGH Nursułtanowi Nazarbajewowi ma długą historię. Zaczyna się ona we wrześniu 2002 r. W tym czasie Akademia Górniczo-Hutnicza zawarła umowę o współpracy z Kazachskim Uniwersytetem Narodowym w Ałma Acie. AGH ma bodaj kilkadziesiąt takich umów z uczelniami, działającymi w różnych krajach; m.in. na Słowacji. Z tym ostatnim krajem układa się ona tak dobrze, że senat AGH postanowił nadać D.H.C. prezydentowi Rudolfowi Schusterowi. Wcześniej tytuł ten otrzymała inna głowa państwa - prezydent Chile.
   Z nawiązania współpracy z kazachską uczelnią najbardziej cieszyli się pracownicy czterech wydziałów, na których kształceni są specjaliści od poszukiwania nafty i gazu. Kazachstan to w ich opinii doskonały poligon doświadczalny ze względu na spore zasoby tych surowców. Przedstawiciele kazachskiej uczelni z kolei nie ukrywali, że chętnie skorzystają z bogatych, akademickich doświadczeń krakowskich kolegów. Propozycja uhonorowania prezydenta Kazachstanu Nazarbajewa tytułem D.H.C. padła po jednej z pierwszych wizyt delegacji AGH w kazachskim Uniwersytecie Narodowym, w której wzięli udział m.in. przedstawiciele firmy Poszukiwania Nafty i Gazu, obecnej na tamtym rynku od sześciu lat.
   3 grudnia 2002 r., kiedy wniosek został oficjalnie złożony, prof. Ryszard Tadeusiewicz, rektor AGH, zwrócił się na piśmie do prof. Andrzeja Stelmachowskiego, prezesa "Wspólnoty Polskiej", o opinię na temat tej inicjatywy. Mamy świadomość - pisał rektor - że z osobą Pana Prezydenta Nazarbajewa związane są w Polsce różne wątpliwości, w związku z sytuacją wewnętrzną Kazachstanu. Dlatego potrzebna jest nam rada i opinia Pana profesora. Będziemy za nią wdzięczni.
   Prof. Stelmachowski do dzisiaj nie odpowiedział, czy jest "za" czy "przeciw".
   Dzień wcześniej, 2 grudnia 2002 r., jeden z prorektorów AGH podpisał inny list, skierowany do attaché ambasady Kazachstanu w Polsce. Zwraca tam uwagę na artykuł, jaki ukazał się w jednym z ogólnopolskich dzienników, opisujący konkretny przypadek nieprzestrzegania prawa do swobody wypowiedzi w Kazachstanie. Jako instytucja publiczna nie możemy tego faktu zignorować. Pozostaje on bowiem w ścisłym związku z inicjatywą wyróżnienia przez naszą uczelnię prezydenta Kazachstanu najwyższą godnością akademicką. Jesteśmy przekonani, że dalszy rozwój wypadków pozwoli nam przekonać Senat uczelni o trafności tej inicjatywy - pisał prorektor AGH prof. Andrzej Korbel.
\
\\
   Przez cały 2003 r. do AGH napływały pisma, których autorzy, dowiedziawszy się o inicjatywie, gorąco popierali kandydaturę Nazarbajewa. 25 kwietnia 2003 r. nuncjusz apostolski w Kazachstanie abp Józef Wesołowski zapewniał rektora AGH, iż z wielką satysfakcją dowiedział się o inicjatywie. Pisze on m.in. o wkładzie prezydenta Nazarbajewa do sprawy podtrzymania i utwierdzenia przyjaznych stosunków między wieloma religiami i kulturami; o jego decyzjach świadczących, iż kwestie sporne chce on rozwiązywać poprzez negocjacje i dialog.
   W podobnym tonie, ale jeszcze bardziej szczegółowo wymieniając dokonania Nazarbajewa, wypowiadał się w liście do rektora AGH prof. dr praw Jan Zinkiewicz, prezes Związku Polaków w Kazachstanie. Kolejne pismo popierające inicjatywę nadania Nazarbajewowi D.H.C. na ręce władz uczelni skierował ambasador RP w Ałma Acie Zdzisław Nowicki. Przypominał on, że w wolnym dziś Kazachstanie pracują polscy nauczyciele, księża, siostry zakonne, że na polskich uczelniach kształci się ponad 700 studentów - obywateli Kazachstanu, że w tym kraju prowadzą interesy z coraz większymi sukcesami polskie firmy. Ambasador nadmienia, że bilans naszych wzajemnych kontaktów jest imponujący, a obroty handlowe w ciągu ostatnich lat wzrosły ponadośmiokrotnie i w roku bieżącym przekroczą pół mld dolarów.
\\\
   - Ta kandydatura wywoływała pewne kontrowersje, dlatego wyjątkowo długo i starannie zbieraliśmy opinie na temat D.H.C. dla prezydenta Nazarbajewa. Mieliśmy wszak - jako kierownictwo uczelni - świadomość, że ostateczną decyzję i tak podejmuje Senat - wyjaśnia prof. Ryszard Tadeusiewicz, rektor AGH.
   Senat ma to uczynić w najbliższej przyszłości. Zanim jednak senatorzy mogli wyrazić swoją wolę, jedna z ogólnopolskich gazet w dodatku lokalnym nazwała całą sprawę skandalem dyplomatycznym, _sugerując, że AGH przygotowała grunt pod ów doktorat potajemnie, nie licząc się z opinią publiczną, której wyrazicielem ma być organizacja pod nazwą "Wspólnota Kazachska". Tytuł publikacji: "Honor za dolę" może sugerować, że AGH liczy na jakieś korzyści z tego doktoratu.
   
- Zostaliśmy jako uczelnia napadnięci i poturbowani bez dania racji - żali się prof. Ryszard Tadeusiewicz. - Pouczono nas na łamach, że zamiast przyznawać D.H.C. prezydentowi Nazarbajewowi, powinniśmy się najpierw wzajemnie wychować. Jeden z autorów cyklu publikacji na ten temat używa słowa _kompromitacja, zarzucając nam brak honoru i godności. Chciałbym zauważyć, że o kompromitacji można mówić w przypadku owej gazety, która rozpętała prawdziwą nagonkę - na, śmiem twierdzić, całe środowisko naukowe Krakowa - posługując się osobami z bliżej nieznanego stowarzyszenia, które uzurpuje sobie prawo do występowania w imieniu społeczności kazachskiej w Polsce i repatriantów polskiego pochodzenia z tamtego kraju.
   Rektor podkreśla, że kierownictwo uczelni zachowało się bardzo grzecznie wobec przedstawicielki owej Wspólnoty, prosząc ją o opinię w sprawie kandydata do tytułu D.H.C. - W odpowiedzi otrzymaliśmy list, w którym pani M. nadal domaga się podania personaliów osób będących inicjatorami tego pomysłu, pomijając milczeniem naszą prośbę o opinię. Wysłaliśmy kolejną odpowiedź, że uczelnia nie ma takiego obowiązku. Wówczas pani prezes zadzwoniła do moich urzędników, przekazując im w sposób mało uprzejmy, co o nas myśli.
\
\\
   Powstałe w ub. roku stowarzyszenie "Wspólnota Kazachska" zostało zarejestrowane jako organizacja pozarządowa. W bazie danych Towarzystwa Wzajemnej Informacji (bazy.ngo.pl) jest bardzo krótka notka o tej organizacji. Dowiadujemy się z niej, że misją Wspólnoty jest integracja Kazachów w Polsce i na świecie, pomoc w osiedlaniu się ich w Polsce, działalność humanitarna; a działa ona poprzez integrację przyjaciół Kazachstanu w Polsce i na świecie, szerzenie informacji o Kazachstanie, konsultacje gospodarcze i kulturalne w sprawach dotyczących Kazachstanu.
   W notce nie ma ani słowa na temat liczby członków czy personaliów osób, wchodzących w skład zarządu. Jest natomiast numer telefonu: stacjonarny i komórkowy. Ten ostatni odbiera mężczyzna. To mąż pani M., osoby, która przedstawia się jako prezes Wspólnoty. Mówi bardzo dobrze po polsku, co nie dziwi, bo jest w naszym kraju od ponad 20 lat. Chętnie opowiada, w jaki sposób się tu znalazła (męża Polaka poznała na studiach). Milknie jednak, gdy pytam, ilu członków ma stowarzyszenie, któremu prezesuje. Po chwili odpowiada pytaniem: - Pani jest z gazety czy z urzędu skarbowego?
   W końcu daje wymijającą odpowiedź: - Muszę zapytać księgowego. Pani M. nie potrafi także odpowiedzieć precyzyjnie, kogo - rdzennych Kazachów czy też inne osoby, które kiedyś mieszkały w tym kraju - skupia jej organizacja. Chciałaby widzieć w jej szeregach wszystkich, którzy mieli cokolwiek do czynienia z tym krajem. Również repatriantów polskiego pochodzenia.
   Z trudem udaje mi się przerwać wywód pani M. na temat potrzeby integracji Kazachów i przyjaciół tego kraju. Wydaje się zniecierpliwiona moimi pytaniami, ale prawdziwą burzę na swoją głowę ściągnę, gdy zapytam, co sądzi o kontrowersyjnym kandydacie do tytułu D.H.C., jakim jest Nursułtan Nazarbajew. Usłyszę wówczas, że jak śmiem nazywać prezydenta Kazachstanu kontrowersyjnym kandydatem? Kto mi na takie lekceważenie tej osoby pozwolił?
   Słucham z najwyższym zdumieniem tego wywodu, bo z artykułów prasowych można było wywnioskować, że stowarzyszenie, któremu przewodzi moja rozmówczyni, nazwało skandalem już sam pomysł uhonorowania tego kandydata. Okazuje się jednak, że szefowa tej organizacji jest jak najbardziej "za". Poczuła się natomiast dotknięta tym, że rektor AGH odmówił jej bliższych szczegółów na ten temat, czyli podania personaliów inicjatorów akcji. Tymczasem "Wspólnota Kazachska" ma w swoim statucie jako jeden z celów konsultacje gospodarcze i kulturalne. _Domagając się od rektora AGH danych osób, które wyszły z pomysłem doktoratu honorowego dla prezydenta Kazachstanu, pani prezes sądziła, że jej organizacja nawiąże nowe kontakty.
\\\
   Pani M. nie potrafi wymienić żadnej innej organizacji, skupiającej Kazachów czy też repatriantów z tego kraju. Zupełnie obce jest jej nazwisko krakowianki z Niepołomic - Aleksandry Ślusarek, która opiekuje się ponad stu rodzinami przybyłymi z Kazachstanu, pełniąc funkcję prezesa ogólnopolskiego Związku Deportowanych do Kazachstanu i na Syberię Repatriantów do Polski.
   Aleksandra Ślusarek jest znana nie tylko w Polsce, również w Kazachstanie i jak nikt inny zna tamtejsze realia oraz ludzi - w Polsce i w Kazachstanie, którzy chcą dla tego kraju oraz dla losu naszych rodaków w Kazachstanie coś zrobić. Nazwisko pani M. nic jej jednak nie mówi.
\
\\
   Prawie każda uczelnia w Polsce ma w gronie doktorów honorowych byłych lub wciąż jeszcze czynnych polityków.
\\\*
   Były wieloletni rektor UJ prof. Aleksander Koj jest przeciwny przyznawaniu tytułu doktora honoris causa politykom. W jego opinii tytuł ten można nadać za inne, niż naukowe, wybitne osiągnięcia (UJ przyznał go m.in. Krzysztofowi Pendereckiemu, Witoldowi Lutosławskiemu, Czesławowi Miłoszowi, Andrzejowi Wajdzie), ale honorowanie w ten sposób polityków nasuwa podejrzenie o koniunkturalizm. Zwłaszcza gdy kandydatem jest czynny polityk. Prof. Aleksander Koj nadmienia, że UJ jest w tej dobrej sytuacji, że oprócz doktoratu honoris causa ma równoważne wyróżnienie - Medal Merentibus.
   - To nam rozwiązuje sprawę, gdy chcemy uhonorować kogoś za konkretne zasługi publiczne, ale skierowane dla uniwersytetu czy szkolnictwa wyższego. Nie musimy się uciekać do nadawania takim ludziom tytułów doktora honorowego - mówi były rektor UJ, obecnie członek konwentu honorowych godności UJ, każdorazowo opiniującego kandydata do D.H.C.
   Senat UJ przyjął co prawda zasadę, żeby nie przyznawać tytułu doktora honoris causa czynnym politykom, niemniej na liście doktorów honorowych, które to tytuły UJ nadaje od 1816 r., liczącym prawie 18 stron maszynopisu, nie brak w przeszłości takich osób. Tytuł ten otrzymał w 1974 r. od senatu UJ np. Edward Piszek, działacz Polonii Amerykańskiej, Henryk Jabłoński, w 1980 r. przewodniczący Rady Państwa, czy Giulio Andreotti, wielokrotny premier Włoch. Prof. Koj nie chce oceniać wymienionych wyżej osób. Odpowiada dyplomatycznie, że i senatowi UJ zdarzały się pomyłki.
   Krakowska Alma Mater uniknęła jednak ewidentnych wpadek, takich np. jak przyznanie przez Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu tytułu doktora honoris causa Margot Honecker, żonie ówczesnego pierwszego sekretarza SED Ericha Honeckera. Dostała ona tę godność za _pracę naukową nad reformą szkolnictwa NRD
. Było to dokładnie 30 lat temu 17 stycznia 1974 r. Dzisiejszy rektor UAM prof. Stanisław Lorenc nie chce oceniać tej decyzji. Twierdzi, że trudno jest dopasowywać dzisiejsze standardy zachowań do tamtej sytuacji. W jego opinii najważniejsze, aby wyciągnąć wnioski z fałszywych kroków i uniknąć ich w przyszłości.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3