Wielki dzień Kalwarii

GM
Już po północy w sektorach pod klasztorem oo. bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej zjawili się pierwsi pielgrzymi, aby zająć najlepsze miejsce.

Ojciec Święty po raz drugi w czasie swojego pontyfikatu odwiedził sanktuarium

   - Od trzech dni jesteśmy na walizkach. Byliśmy w Łagiewnikach, wczoraj na Błoniach, a dzisiaj w Kalwarii. Podążamy za Janem Pawłem II w te wakacyjne dni - mówi grupa młodzieży z Sosnowca. Takich pielgrzymów było wczoraj w kalwaryjskim sanktuarium bardzo wielu. Ludzie przyjechali tu z całego kraju.
   Nad ranem pojawiły się spodziewane problemy. Od dawna wiadomo było, że papież złoży w Kalwarii wizytę prywatną. Do miasta mogły wjechać tylko osoby z karnetami do sektorów, a tych rozdysponowano tylko 18 tys. Pozostałych podróżujących samochodami policja zawracała już od Wadowic.
   Pani Zofia z parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu wczorajszego ranka pomogła rodzinie ze Śląska w dostaniu się do sanktuarium. - Nie mieli wejściówek. Widząc, jak na rogatkach Wadowic policja chciała ich zawrócić, nie mogłam nie zareagować, mając w kieszeni dwa bilety dla dzieci, które ostatecznie z nami nie pojechały. Wybiegłam z samochodu i wręczyłam tej rodzinie nasze wejściówki. I tym sposobem dostali się, tak jak my, do Kalwarii - opowiadała rano pani Zofia w czasie trochę przedłużającego się oczekiwania na przyjazd Jana Pawła II.
   Już o godz. 8 wszystkie sektory były zapełnione. Tymczasem pod klasztor ulicą Bernardyńską ciągle podążały tłumy ludzi. Nie wszyscy mieli karnety, ustawili się więc wzdłuż trasy przejazdu. Wtedy też rozpoczęły się modlitewne przygotowania do przyjazdu papieża.
   Od rana wzgórze klasztorne spowite było mgłą. Pojawiły się obawy, że słońce nie pokaże się na niebie. - Już widzę przebłyski promieni na kościelnym zegarze. Będzie pogoda - skwitował jeszcze przed 9 rano pan Michał ze Stryszowa. Później okazało się, że miał rację.
   O 9.10 ktoś usłyszał w radio, że papież właśnie wyjechał z Krakowa. Już podąża do kalwaryjskiego sanktuarium. O 9.30 orkiestry z Kalwarii i Leńcz rozpoczęły pod klasztorem próby góralskiego powitania. Później zagrają papieżowi. Właśnie dotarły informacje, że papież wyjechał ze Skawiny. Prowadzący modlitwę zakonnik zachęcał do śpiewania. - Przećwiczmy jeszcze raz: Witaj, witaj Ojcze Kochany, tu na Kalwaryji Umiłowany - nucił. Odpowiadał mu ledwo słyszalny śpiew pielgrzymów. - Jeszcze głośniej! - _krzyknął zakonnik. Tym razem zaśpiewało kilkadziesiąt tysięcy osób.
   Po godz. 10 na wzgórzu klasztornym zawitała pogoda, przygrzewało słońce. Ale nie to było wówczas najważniejsze dla zgromadzonych przed klasztorem. Jan Paweł II wreszcie dotarł do Ziemi Kalwaryjskiej, po raz drugi w czasie swojego pontyfikatu. Ojciec Święty w centrum miasteczka zatrzymał się na chwilę przed kościołem św. Józefa, przywitany przez proboszcza parafii. Dzieci w ludowych strojach wręczyły papieżowi bukiety kwiatów. Chwilę później papieski orszak ruszył w kierunku sanktuarium. W sektorach pod bazyliką ludzie przywitali go gromkimi okrzykami: - _Witamy, witamy
. W ruch poszły wszystkie chorągiewki w żółto-białych kolorach. Samochód wyraźnie zwolnił, przyjeżdżając pod bazylikę. Papież się nie śpieszył. Pozdrawiał pielgrzymów z lewa i prawa. Zaczęła grać orkiestra.
   - Wszystko zgodnie z planem - chwilę później mówił przez radio jeden z oficerów Biura Ochrony Rządu już po przekroczeniu przez Jana Pawła II klasztornych murów.
(GM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie