Wielki plan dla zieleni. Mieszkańcy protestują i atakują...

Wielki plan dla zieleni. Mieszkańcy protestują i atakują prezydenta. Ułożyli wierszyk

Zdjęcie autora materiału
Piotr Ogórek

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Wielki plan dla zieleni. Mieszkańcy protestują i atakują prezydenta. Ułożyli wierszyk
1/38
przejdź do galerii

©Adam Wojnar/Piotr Ogórek

Na środowej sesji ma się odbyć II czytanie nad planem miejscowym dla wybranych obszarów zielonych. Ten obejmuje 215 terenów o łącznej powierzchni 3300 hektarów. Plan ma chronić tereny zielone przed zabudową. Problem w tym, że obejmuje on spore obszary na obrzeżach miasta, które należą do osób prywatnych. Plan odbierze im m.in. możliwość zbudowania domu. Przed magistratem protestowało w tej sprawie kilkadziesiąt mieszkańców z Olszanicy, Kantorowic czy Wolicy.
"Wyjdzie co nas", "Gdzie są radni", "Prezydencie dotrzymaj słowa" – takie słowa skandowało kilkadziesiąt osób zgromadzonych przed magistratem, którzy mieli ze sobą liczne transparenty z następującymi hasłami: "Ochrona zieleni tak, a nie rolnych nieużytków 25 km od centrum Krakowa!", "Kraków dla mieszkańców, nie dla deweloperów", "POdziękujemy wam w wyborach" czy "Nasza ziemia, nasza decyzja". Mieszkańcy napisali nawet wierszyk: "Prezydent i urzędnicy tacy mili, że plan sobie urządzili. Kraków zabetonowali, a na peryferiach zieleni poszukali. Nic od siebie nam nie dali, nie ma dobrej drogi, brak chodnika, a nie wspomnę o placykach".

Plan dla wybranych 215 obszarów zielonych budzi kontrowersje, a dziś o jego losie zdecydują radni. - Chcemy żeby zieleń była w mieście i na obrzeżach, ale żeby ten podział był rozsądny. A nie jak na osiedlu Wolica i Przylasek Wyciąski, gdzie ma być 670 ha terenów zielonych. To 75 proc. naszych obszarów, które zostało zabrane, żeby zbudować statystyki i wykazać 10 proc. zieleni. Z tym się nie zgadzamy - mówił jeden z protestujących mieszkańców.

- 1,5 roku temu dowiedzieliśmy się o planie – najpierw Wolica i Przylasek Wyciąski. Potem dołączyły Kantorowice, Łuczanowice, Olszanica, Branica i Chałupki. Mówimy nie temu planowi, bo nie zgadzamy się, żeby na naszych działkach była sztucznie wyznaczana zieleń, która poprawi statystyki miasta i pokaże, że procenty dla pani Koterby będą się zgadzały, że będzie 10 proc. zieleni w mieście, ale zieleń ta jest lokowana na obrzeżach, a nie w centrum. Walczymy o równowagę i mądre planowanie - wtórowała mu inna mieszkanka.

Wielki plan dla zieleni ma chronić ponad 3300 hektarów zieleni przed zabudową. Ale sporo z nich należy do prywatnych osób, głównie na obrzeżach miasta, którym uniemożliwi się np. postawienie domu czy sprzedaż działki po dobrej cenie.

Plan popierają liczne organizacje ekologiczne. Właściciele działek mówią, że nie są przeciwko zieleni, nie chcą też wielkiej zabudowy deweloperskiej czy szeregowej, ale chcą możliwości budowy, tam gdzie zabudowa już jest lub przy drogach. Już tydzień temu protestowali w tej sprawie.

Plan miejscowy dla wybranych obszarów przyrodniczych miasta Krakowa jest opracowywany od ponad roku. To oczko w głowie wiceprezydent Elżbiety Koterby. Gorąco popierają go stowarzyszenia ekologiczne. Wpłynęło jednak do niego aż 1185 wniosków z uwagami.

Protestują właśnie głównie mieszkańcy peryferyjnych osiedli Krakowa - m.in. Wolicy, Kantorowic czy Olszanicy. Domagają się, aby prezydent i radni wysłuchali ich postulatów i nie zabierali im możliwości budowy na swoich działkach. Podkreślali, że nie chcą możliwości zabudowy na wszystkich terenach, które obejmuje plan dla wybranych terenów zielonych, ale na tych, które już znajdują się przy istniejącej zabudowie lub przy drodze.

Plan w obecnej postaci jest zagrożony, bo coraz więcej radnych sprzeciwia się jego uchwaleniu w obecnej formie. - Od początku mówiłem, że ten plan trzeba było podzielić na trzy, cztery mniejsze - zaznacza Grzegorz Stawowy (PO), szef komisji planowania przestrzennego. Większość obszarów z planu nie budzi bowiem kontrowersji. Chodzi głównie o te na obrzeżach miasta.

Z kolei radni PiS planują poprawki do planu, które zmienią jego granice i de facto wykluczą Kantorowice, Wolicę, Olszanicę i inne obszary, gdzie protestują mieszkańcy.

- Gdy pojawił się projekt uchwały z tym planem, wzywaliśmy Jacka Majchrowskiego i Elżbietę Koterbę, żeby podzielić go na mniejsze części, bo wiedzieliśmy, że będą z nim problemy. Wtedy zostaliśmy zaszantażowani, że jeśli złożymy do niego poprawki, zmienimy granice, to plan zostanie wycofany. A wtedy cala odpowiedzialność za agresywną zabudowę deweloperską spadnie na was. My temu szantażowi nie ulegniemy - powiedział w środę do protestujących mieszkańców radny Michał Drewnicki, za co dostał brawa.

ZOBACZ KONIECZNIE:





Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo