Wielkie lanie

BK
Lany poniedziałek w Harmężach obchodzą na swój sposób. W tym roku po drogach jeździł traktor z przyczepą, z której kilkuosobowa grupa "dyngusiarzy" oblewała wodą każdego, kto tylko pojawił się w zasięgu ich pompy i gumowego węża, a szczególnie panny.

Świąteczne zwyczaje w Harmężach

   Traktor i przyczepa zostały przez grupę młodych mężczyzn, zarówno kawalerów, jak i żonatych specjalnie udekorowane na tę okazję. Sami "dyngusiarze" także wystąpili w wymyślnych strojach, a twarze mieli pomalowane w różnych kolorach.
   O tym, że nadjeżdżają, swoje "ofiary" ostrzegali, grając na rogu. Mało kto ich zresztą unikał. Część dziewcząt, byłaby nawet niezadowolona, gdyby ich ta wielkanocna kąpiel ominęła. Całe Harmęże po prostu doskonale się w lany poniedziałek bawią.
   Nikt nie potrafi dokładnie powiedzieć, kiedy ten zwyczaj pojawił się w Harmężach. Wiadomo, że tak bawiono się tutaj już po wojnie. - Jeden z mieszkańców, który pochodzi ze Śląska, twierdzi, że jest to zwyczaj znany w tamtym regionie. Prawdopodobnie stamtąd właśnie trafił do Harmęż, które znajdują się na granicy dwóch regionów. Tak można domyślać się także na przykładzie innych zwyczajów czy potraw. W Harmężach jest sporo małżeństw mieszanych, w których jeden z małżonków pochodzi ze Śląska. Na pewno przygotowanie pojazdów i strojów musiało dyngusiarzy kosztować sporo wysiłku. Ludzie doceniają fakt, że młodzi kontynuują tradycję w ten oryginalny sposób, dlatego nie spotyka się tu raczej pretensji pod adresem dyngusiarzy, jak w dużych miastach - mówi franciszkanin Jan Maria Szewek, dodając, że sam pierwszy raz spotkał się z takimi obchodami lanego poniedziałku.
   Okazuje się, że w tym względzie także odnotowano postęp. Kiedyś bowiem zaprzęgano konie do wozów drabiniastych i na nich instalowano pompy. Poza tym w ostatnich latach wykorzystywano także stare syrenki i trabanty przerobione na swoiste kabriolety. Niezależnie od środka lokomocji, swoje przybycie "dyngusiarze" zawsze oznajmiają, grając na rogu.
   Za sprawą franciszkanów, polski zwyczaj wielkanocny mogły poznać osobiście również siostry zakonne z 10 krajów, które od kilku lat przebywają w Centrum Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu.
(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie