Wielu świadków, mało konkretów

Redakcja
Listę nowych świadków - którzy zeznawać mają od jutra - otwiera Sławomir Nowak, wiceprzewodniczący klubu PO (po wybuchu afery hazardowej został zdymisjonowany przez Donalda Tuska z fotela szefa jego gabinetu politycznego).

KOMISJA HAZARDOWA. Kolejnych 22 świadków złoży zeznania. Dotychczas przesłuchano 43.

Z pewnością komisyjni śledczy będą chcieli wezwać ponownie niektórych świadków, np. Ryszarda Sobiesiaka, Zbigniewa Chlebowskiego, byłego przewodniczącego klubu PO, Marcina Rosoła, dyrektora gabinetu politycznego w Ministerstwie Sportu, gdy na jego czele stał Mirosław Drzewiecki. Ten ostatni też pewnie zostanie wezwany, choć w wywiadzie udzielonym na Florydzie zapowiada, że nikomu z niczego nie będzie się już tłumaczyć. Zeznania Drzewieckiego są sprzeczne przede wszystkim z zeznaniami Sobiesiaka.

Komisja prawdopodobnie zdecyduje się również doprowadzić do bezpośrednich konfrontacji. W tym celu wezwania mogą oczekiwać nie tylko Drzewiecki i Sobiesiak, ale też premier Tusk, który miałby zostać "zderzony" z byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim. Przed komisją śledczą Kamiński powiedział, iż testował Tuska jako premiera, gdy informował go w sierpniu 2009 r. o akcji CBA, w czasie której funkcjonariusze nagrali m.in. rozmowy Chlebowskiego z Sobiesiakiem. Tusk i Kamiński składali sprzeczne zeznania. Były szef CBA wskazywał np. na to, że Tusk powiedział o ich rozmowie Drzewieckiemu, on zaś poinformował Rosoła, ten córkę Sobiesiaka, ona zaś ojca. Tusk zeznał, że byłemu ministrowi sportu o akcji CBA nawet nie wspomniał. Wersję premiera potwierdził Drzewiecki. Kamiński zwrócił jednak uwagę na to, iż Tusk po spotkaniu z nim powinien o sprawy związane z nowelizacją ustawy hazardowej zapytać najpierw wiceministra finansów Jacka Kapicę, który się nimi zajmował. Od Kapicy premier mógł dowiedzieć się, w jakim zakresie Drzewiecki i Chlebowski interesowali się zmianami przepisów w ustawie hazardowej. Kapica zeznał, że było to zainteresowanie duże. Tymczasem premier zaczął dowiadywać się o planach zmian w ustawie hazardowej od Drzewieckiego i Chlebowskiego.

Zgodnie z uchwałą Sejmu raport końcowy komisja ma przedstawić do końca kwietnia. Jest to już druga uchwała Sejmu w tej sprawie. Pierwsza nakazywała zakończenie prac do końca lutego. Komisja rozpoczęła pracę formalnie 6 listopada 2009 r., ale dopiero po miesiącu przesłuchała pierwszego świadka. Wkrótce jej prace zostały sparaliżowane, gdy trzej członkowie komisji z PO chcieli wykluczyć z jej składu posłów PiS - Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna. W efekcie pierwszy naprawdę istotny świadek, wiceminister finansów Jacek Kapica, zeznawał dopiero 12 stycznia 2010. Tydzień po nim przed komisją stanął Mariusz Kamiński. Potem szło aż za sprawnie: niemal dzień po dniu zeznawali kolejni świadkowie, w tym ważni dla wyjaśnienia sprawy, m.in. Chlebowski, Drzewiecki, Tusk, Anita Błochowiak, Jerzy Jaskiernia, Sobiesiak i jego córka Magdalena, Rosół. Ich zeznania przeplatane były świadkami dla sprawy mało istotnymi, ale o znanych nazwiskach (Jarosław Kaczyński i Leszek Miller). Tempo stawiania się kolejnych świadków przed komisją było na tyle zawrotne, że sami jej członkowie żalili się, iż nie mają czasu przygotować się do przesłuchań.
Przez tydzień posłowie mieli przerwę. - Przychodzi czas na mrówcze nakładanie na siebie poszczególnych elementów - mówił w tym okresie Bartosz Arłukowicz z Lewicy. Beata Kempa zapewniała natomiast: - Czeka nas koronkowa robota, ale na pewno będą tego efekty, bo ciąg przyczynowo-skutkowy afery widać coraz wyraźniej. Posłowie liczą, że przełomowe elementy hazardowej układanki mogą się wyłonić z analizy bilingów i protokołów zeznań, jakie świadkowie złożyli w prokuraturze.

W ubiegły piątek posłowie wrócili do pracy. Zeznawał Marek Oleszczuk, który przez 11 lat - do roku 2006 - był w Ministerstwie Finansów dyrektorem Departamentu Gier Losowych i Zakładów Wzajemnych. Mógł być to świadek kluczowy, Oleszczuk bowiem po odejściu z ministerstwa swą wiedzę wykorzystuje w branży hazardowej. Posłowie jednak - zamiast badać go dokładnie - zajęli się wnioskiem posłów PiS o odwołanie Mirosława Sekuły ze stanowiska przewodniczącego komisji. Obserwatorzy jej pracy niemal zgodnie przyznają, że Sekuła sekuje Kempę i Wassermanna. Tym niemniej to Oleszczuk - jak chyba nikt inny - mógłby uchylić rąbka tajemnicy o rzeczy najważniejszej, czyli powiązaniu świata polityki oraz hazardu.

Z pewnością afera nie tylko nie wstrząsnęła PO, ale nawet w okresie prac komisji śledczej rośnie popularność tej partii. Dlaczego? Socjologowie i politolodzy zgodnie twierdzą, że taki stan rzeczy jest wynikiem kilku czynników, m.in. słabości posłów PiS w komisji, brakiem chęci wyjaśnienia afery przez posłów PO, dobrego przygotowania do zeznań głównych aktorów afery, czyli Chlebowskiego, Drzewieckiego czy Sobiesiaka.

Jedni eksperci zwracają uwagę, że dzięki komisji zobaczyliśmy, jak wielu polityków niemalże "chodzi na smyczy" biznesmenów, co pokazało zeznanie córki Sobiesiaka, dla której urzędnicy państwowi załatwiali pracę w spółce Skarbu Państwa (Totalizatorze Sportowym). Inni fachowcy podkreślają, że o tym, iż taka jest rzeczywistość, Polacy świetnie wiedzą od dawna.

WŁODZIMIERZ KNAP

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie