Wieszcz zrównany z królami

Paweł StachnikZaktualizowano 
Trumna Słowackiego wystawiona w Barbakanie
Trumna Słowackiego wystawiona w Barbakanie fot. Archiwum
28 czerwca 1927. W Krakowie odbywa się powtórny pogrzeb Juliusza Słowackiego. Trumna spoczywa w Katedrze Wawelskiej. Sprowadzenia zwłok poety chciał Józef Piłsudski

Idea sprowadzenia do kraju spoczywających w Paryżu zwłok wielkiego poety pojawiła się pod koniec XIX w. Jednak mimo starań, powoływania rozmaitych komitetów obywatelskich i urządzania społecznych zbiórek pieniędzy sprawy nie udało się doprowadzić do realizacji. Dopiero 7 marca 1927 r., już w niepodległej Polsce, odpowiednią uchwałę podjęła Rada Ministrów, jako miejsce spoczynku szczątków wskazując od razu katedrę wawelską.

Za rzeczywistego sprawcę tej decyzji uznaje się marszałka Piłsudskiego, który po przewrocie majowym sprawował faktyczną władzę w Polsce i który znany był jako admirator twórczości Słowackiego. Marszałek podobno znał na pamięć całego „Beniowskiego”, a cytatami z utworów wieszcza okraszał często swoje przemówienia.

W kwietniu 1927 r. Piłsudski wystosował list do metropolity krakowskiego abp. Adama Sapiehy z prośbą o wyrażenie zgody na złożenie prochów wieszcza na Wawelu. Zgoda gospodarza katedry była ważna, bo poprzednik Sapiehy, kard. Puzyna, odmówił jej w 1903 r. ze względu na antyklerykalne i antypapieskie wątki obecne w twórczości Słowackiego. Tym razem Sapieha przychylił się do prośby, pod warunkiem jednak że będą to ostatnie zwłoki pochowane na Wawelu.

Szkarłatny karawan
14 czerwca na paryskim cmentarzu Montmartre dokonano ekshumacji szczątków poety. Następnie po uroczystościach w Paryżu przewieziono je do Cher-bourga i tam załadowano na okręt transportowy ORP „Wilia”. Wartę honorową zaciągnęli przy nich Jan Lechoń i Artur Oppman „Or-Ot”. Pięć dni później okręt dotarł do Gdyni. Na Westerplatte trumnę przeładowano na statek wiślany noszący (nomen omen) imię „Mickiewicz”, który popłynął rzeką do Warszawy zatrzymując się w mijanych do drodze miejscowościach, m.in. Grudziądzu, Toruniu, Włocławku i Płocku.

W stolicy trumnę na przystani wiślanej przy moście Poniatowskiego powitali przedstawiciele Sejmu, Senatu, rządu, dyplomaci, literaci i dziennikarze. Przewieziono ją do katedry św. Jana, gdzie przez całą noc była wystawiona, by warszawiacy mogli oddać hołd poecie.

Następnego dnia metropolita warszawski kard. Aleksander Kakowski odprawił w katedrze uroczystą mszę. Po niej orszak pogrzebowy odprowadził trumnę wiezioną na zaprzężonym w osiem koni szkarłatnym karawanie na dworzec główny, a tam załadowano ją na specjalny wagon. 27 czerwca szczątki dotarły pociągiem do Krakowa.

Wagon-platforma wjechał na krakowski Dworzec Główny o godz. 20.50. Przetoczono go na wiadukt nad ul. Lubicz, gdzie zbudowano specjalne podium – od szyn kolejowych na wiadukcie prowadziły do jezdni dwa ciągi schodów, tworząc majestatyczne zejście.

Do wagonu podeszli literaci (m.in. Karol H. Rostworowski, Ludwik H. Morstin i Emil Zegadłowicz), którzy odebrali trumnę, a następnie przekazali ją wojskowym. Ci zaś ustawili ją na wysokim podeście, wokół którego stanęły delegacje ziemian i włościan. „Krótkie i jędrne” przemówienie wygłosił prezydent Krakowa Karol Rolle: „Imieniem miasta przejmuję śmiertelne szczątki Juliusza Słowackiego, by powieźć je przez ulice starego grodu dla złożenia w podziemiach Wawelu, skarbnicy narodowych pamiątek”.

Po kolejnych przemówieniach utworzył się olbrzymi pochód zmierzający do Barbakanu, z trębaczami krakowskiego 8. Pułku Ułanów na białych koniach na czele, orkiestrami wojskowymi, kompanią honorową 20. Pułku Piechoty Ziemi Krakowskiej, pocztami sztandarowymi, delegacjami itd. itd.

Jeden ze świadków wydarzenia, krytyk i prozaik Tadeusz Kudliński, zapisał: „Niezwykły i niezapomniany był widok tego pochodu żałobnego, kroczącego od dworca kolei wzdłuż Plant przy śpiewach i płonących w szarówce zachodzącego słońca świecach – środkiem szpaleru napierającej zewsząd publiczności”.

Zastępy za zastępami
Hebanową trumnę wieszcza spowitą w biało-czerwoną flagę złożono na sarkofagu w tonącym w powodzi świateł Barbakanie. Przed nim złożono trzy urny z ziemią: z grobu matki, grobu ojca i paryskiego grobu poety. Przez całą noc w niesamowitej scenerii oświetlonego pochodniami Barbakanu przesuwał się przed trumną milczący tłum. Publiczność wchodziła od strony ul. Floriańskiej, a po okrążeniu katafalku wychodziła przez bramę od ul. Basztowej. „Szły zastępy za zastępami milczące, skupione, a góra kwiatów rosła coraz wyżej, zakrywając sarkofag” – napisała gazeta. Wśród płonących pochodni z daleka przez otwartą bramę widniała trumna przykryta flagą.

Oddajmy raz jeszcze głos Tadeuszowi Kudlińskiemu: „Przez całą noc aż do świtu przepływała przez Barbakan fala ludzi (…). Posuwałem się cierpliwie jak pątnik, krok za krokiem, aby po północy dostać się w obręb Barbakanu nakrytego ciemnym niebem i tam przejść obok trumny i płonących pochodni. Ten milczący hołd odbywał się w zupełnej ciszy i zupełnym porządku”.

Następnego dnia o 9 rano przed ołtarzem wzniesionym na krużganku Barbakanu odprawiono w strugach deszczu mszę. Celebrował ją biskup sufragan krakowski Stanisław Rospond. Po nabożeństwie trumnę złożono na piętrowym rydwanie w kształcie sarkofagu (6 metrów długości, 4,7 metra wysokości) zaprzężonym w sześć białych koni przykrytych czerwonymi czaprakami (konie i uprząż wypożyczył książę Hieronim Radziwiłł z Balic). Rydwan otaczały poczty sztandarowe trzynastu pułków wojska, a obok sztandarów postępowali oficerowie jako warta honorowa.

Po przemówieniu delegata emigracji polskiej we Francji żałobny kondukt ruszył w strugach deszczu Basztową, Sławkowską, Rynkiem Głównym koło kościołów Mariackiego i św. Wojciecha, „strażnicy wojskowej” (czyli odwachu na Rynku, gdzie warta sprezentowała broń), ulicami św. Anny, Podwalem, Straszewskiego, Podzamczem, Grodzką, Bernardyńską aż do Wawelu. Pochód postępował w padającym deszczu, chwilami przechodzącym w ulewę. Na jego czele szli fanfarzyści 8. Pułku Ułanów, za nimi orkiestry wojskowe złożone ze 102 muzyków, kompania honorowa 20. Pułku Piechoty, przedstawiciele rozmaitych instytucji i organizacji, górnicy, hutnicy, chłopi z kosami na sztorc i wielu innych.
Na końcu jechał rydwan, a za nim szli członkowie władz państwowych, posłowie i senatorowie, członkowie komitetu sprowadzenia zwłok i wreszcie rodzina poety.

Najlepsza mowa
Pod Wawelem konie wyprzężono, trumnę wzięli na ramiona przedstawiciele stanów, potem członkowie komitetu, a wreszcie oficerowie i wnieśli na zamkowy dziedziniec. Tam spoczęła na podwyższeniu, a korpus oficerski, delegacje i orkiestry ustawili się wzdłuż murów zamku.

Wtedy (była godzina 12.15) na dziedzińcu pojawił się marszałek Piłsudski. Po wysłuchaniu hymnu i odebraniu meldunku od dowódcy kompanii honorowej przeszedł na krużganek. Tam, na tle arrasu z orłem, wygłosił mowę (uważaną powszechnie za najlepszą, jaką kiedykolwiek wypowiedział) zakończoną słynnym wezwaniem skierowanym do oficerów:

„W imieniu rządu Rzeczpospolitej polecam panom odnieść trumnę Juliusza Słowackiego do krypty królewskiej, by królom był równy”.

Badacz postaci marszałka prof. Janusz Cisek pisze w swojej książce „Józef Piłsudski w Krakowie”, że do dzisiejszego dnia trwają spory, jak dokładnie brzmiała ostatnia część przemówienia. W „Pismach zbiorowych” Piłsudskiego użyto formy: „by królom był równy”, tymczasem prof. Juliusz Kleiner, który stał tuż za Piłsudskim, twierdził, że słyszał wyraźnie: „bo królom był równy”. I w takim brzmieniu cytat najczęściej funkcjonuje do dziś.

Przy dźwiękach dzwonu Zygmunta oficerowie wzięli trumnę na ramiona, wnieśli ją do katedry i ustawili na katafalku przed konfesją św. Stanisława. Tam abp Sapieha odprawił egzekwie, a kazanie wygłosił bp Godlewski. Następnie metropolita pokropił trumnę, a oficerowie przy dźwiękach „Salve Regina” znieśli ją do krypty. Za nimi postępował marszałek Piłsudski.

Szczątki Słowackiego spoczęły obok sarkofagu Mickiewicza. „101 strzałów armatnich zwiastowało, że wieszcz spoczął w podziemiach królewskich katedry” – napisał w relacji „Czas”.

Osiem lat później w wawelskiej krypcie złożono ciało marszałka Piłsudskiego.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Wideo

Materiał oryginalny: Wieszcz zrównany z królami - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3