Wiolonczelista na maszcie

Redakcja
Wiolonczelista Roman Hałoń (z lewej) i komendant Artur Król przygotowują się do wejścia na maszt Fot. Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz
Wiolonczelista Roman Hałoń (z lewej) i komendant Artur Król przygotowują się do wejścia na maszt Fot. Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz
21 dni w podróży, w tym dwa w sztormie o sile 10 stopni w skali Beauforta, trasa długości 2180 mil morskich, sześć koncertów w miastach nadmorskich: Kopenhadze, Goeteborgu, Oslo, Dover, Boulogne-sur-Mer i Gdyni, 3,4 tys. słuchaczy w salach koncertowych, przejedzone m.in.: 1,4 tony mięsa, 2 tony ziemniaków, 2,5 tony mąki - tak wyglądał zakończony w sobotę rejs "Darem Młodzieży" Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

Wiolonczelista Roman Hałoń (z lewej) i komendant Artur Król przygotowują się do wejścia na maszt Fot. Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

MUZYKA. Korespondencja "Dziennika Polskiego" z rejsu "Pod banderą Chopina"

- Wyprawa była dla nas niezwykła. "Dar Młodzieży" to piękna fregata, będąca częścią naszej kultury. To, że podróżowaliśmy żaglowcem działało na naszą korzyść, ale statek dzięki naszym koncertom też zyskał na rozgłosie, był przez nas promowany - mówi Joanna Wnuk-Nazarowa, dyrektor Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

- Dzięki rejsowi z orkiestrą "Dar Młodzieży" zaistniał w mediach. Może właśnie przez tę podróż, poprzez media, wielu po raz pierwszy zobaczyło jak wygląda żaglowiec. A statek, który płynie pod żaglami jest urzekająco piękny - mówi kapitan Artur Król, komendant "Daru Młodzieży". - Na początku bałem się rejsu z muzykami. Wykonujemy przecież tak różne profesje, że zastanawiałem się, jak będziemy się porozumiewać. Ale okazało się, że mamy wiele wspólnych cech - dodaje.

***

Koncerty NOSPR-u "Pod banderą Chopina", na których zabrzmiały trzy orkiestrowe utwory Chopina oraz kompozycje o tematyce morskiej twórców z danych krajów i "Morze" Debussy'ego, były zróżnicowane. Trzy pierwsze - w Kopenhadze, Goeteborgu, Oslo - odbyły się w wielkich pięknych salach koncertowych. Publiczność entuzjastycznie przyjmowała polską orkiestrę, a w Goeteborgu nagrodziła ją owacją na stojąco.

- Ale największym dla nas pozytywnym zaskoczeniem był koncert w Dover. Dzięki determinacji Ewy Bogusz-Moore z Instytutu Kultury Polskiej w Londynie udało się zorganizować niezwykły wieczór, na który przyjechały VIP-y z całego hrabstwa i który zakończył się także owacją na stojąco - mówi dyrektor Joanna Wnuk-Nazarowa. - Anglicy powiedzieli, że powinni się uczyć od Polaków, jak prowadzić politykę kulturalną. O przybyciu orkiestry statkiem mówiło całe miasto, a "Dar Młodzieży" zwiedzały liczne grupy.

Rozczarowaniem natomiast był koncert w Boulogne-sur-Mer. W pięknym, starym teatrze zgromadziło się raptem około 100 osób. - Konsulat rozsyłał zaproszenia, ale niewiele osób przyszło. Francuzi byli zdziwieni, że Rok Chopinowski obchodzony był w Boulogne. Szkoda, że tak mało rozpropagowano ten koncert - mówi Joanna Wnuk-Nazarowa.

***

Ostatnie osiem dni podróży, czas potrzebny na przebycie trasy z Boulogne-sur-Mer do Gdyni, były dla nas wielką lekcją pięknego żeglowania. "Dar Młodzieży" pod dowództwem komendanta Artura Króla - tylko na żaglach - przedarł się przez Morze Północne, opłynął półwysep Jutlandzki, przeszedł przez cieśniny duńskie, by za prawą burtą zostawić Kopenhagę a później za lewą Szwecję i Bornholm. Doświadczyliśmy doskonałego wiatru, który umożliwiał płynięcie z prędkością 14 węzłów na godzinę, a także całkowitej flauty, podczas której statek ledwo przemierzał jeden węzeł na godzinę.

Nauczyliśmy się żyć w przechyle, który sięgał do 20 stopni, łapać w locie spadające kubki z herbatą, jeść zupę, gdy trudno utrzymać się na krześle, i spać w koi ratując się przed upadkiem poprzez zapieranie nogą o drabinkę. Niektórzy z muzyków wchodzili na maszty, wybierali szoty i brasowali (czyli ustawiali reje pod odpowiednim kątem). Bohaterem ostatnich dni okazał się wiolonczelista Roman Hałoń, który wdrapał się, przy asyście kapitana, na sam szczyt masztu, na tzw. top. Gdy zszedł z wysokości 46 metrów, długo był oszołomiony swoim wyczynem.
Nie zabrakło też marynarskich zawodów zorganizowanych przez komendanta. Były wojny na poduszki, bieg z pomarańczą pod brodą czy odbijaczem na plecach. Muzycy zajęli IV miejsce. O tym czy nie było ono przypadkiem ostatnie, przemilczę.

Muzycy i kadeci z Akademii Morskiej razem obierali ziemniaki, czasem przy utworach wykonywanych przez wiolonczelistów lub trębaczy. Trębacze często oprawiali muzyką podnoszenie i opuszczanie bandery; odbywały się też koncerty. Wśród nich ostatni piątkowy, gdzie grupa instrumentalistów NOSPR-u, która przyjęła nazwę "Zespół wilków morskich", zagrała m.in. specjalnie zaaranżowane piosenki żeglarskie: "Morskie opowieści" i "Dziesięć stopni w skali Beauforta".

- Spontaniczne koncerty, jakie nam na statku urządzili muzycy, były wspaniałe. Mogliśmy wejść pomiędzy instrumenty i słuchać muzyki od środka - podkreśla kapitan Artur Król.

***

Finałem niezwykłej morskiej podróży "Pod banderą Chopina" był sobotni koncert w Gdyni, który odbył się w południe na placu Grunwaldzkim. Zabrzmiały trzy utwory Chopina: "Fantazja A-dur", "Rondo a'la Krakowiak" oraz "Andante spianato" i Wielki Polonez Es-dur", a także Romana Maciejewskiego "Widoki znad morza". Solistą jak zawsze był Philippe Giusiano, orkiestrę poprowadził Jacek Kaspszyk.

Czy rejs "Pod banderą Chopina" zaowocuje następnymi? - Na pewno. Może popłyniemy do Petersburga w 2013 roku z muzyką Pendereckiego, Góreckiego, kompozytorów, którzy wówczas będą obchodzili 80 urodziny - snuje plany dyrektor Joanna Wnuk-Nazarowa. - Może popłyniemy za pięć lat na 80-lecie NOSPR-u...

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
SDzymon

Drogi Jakubie jesteś w błędzie. Wiem bo spędziłem 40 lat na sdtatku. nieżlę ;)

J
Jakub

Stwierdzenie "14 węzłów na godzinę" jest bledne. Wezel, wedlug definicji, to 1 mila morska na godzine. Wiec nalezaloby napisac "14 wezlow" lub "14 mil (morskich) na godzine".
Pozdrawiam,

Dodaj ogłoszenie