Wisła Kraków chce wreszcie awansować w Pucharze Polski. Czeka na to już ponad cztery lata

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Po srogim łomocie 5:0, jaki Wiśle Kraków sprawił w miniony piątek w lidze Lech Poznań, w środę „Biała Gwiazda” będzie miała okazję zrehabilitować się w oczach swoich kibiców w Pucharze Polski. O godz. 20.30 krakowianie zagrają w Mielcu ze Stalą. Problem w tym, że gospodarze również mają powody do rehabilitacji, bo oni również wysoko ostatnio przegrali. Z Rakowem Częstochowa 0:3 i to na własnym boisku.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Puchar Polski to dla Wisły w ostatnich latach nie jest łatwy temat. Krakowianie przez trzy sezony nie byli w stanie przebrnąć nawet jednej rundy. W dwóch przypadkach odpadali przy tym z zespołami z niższych lig - II-ligowymi Błękitnymi Stargard, a następnie z III-ligowym KSZO Ostrowiec Św. Tym razem ma być inaczej, a w Wiśle ostrzą sobie apetyty na awans.

W Wiśle nie zmieniła się sytuacja kadrowa. Wciąż nie mogą grać trzej kontuzjowani piłkarze: Jakub Błaszczykowski, Nikola Kuveljić oraz Alan Uryga.

Dobrze, że grają tak szybko

Trener „Białej Gwiazdy” Adrian Gula nie kryje zadowolenia z faktu, że jego nie musi długo czekać na kolejny mecz po tak wysokiej porażce. - Jest ważne, że gramy następne mecz szybko. Nasza ambicją w Pucharze Polski jest zrobić wszystko, żeby wygrać - mówi szkoleniowiec Wisły. Dopytywany natomiast czy zna już przyczyny tak wysokiej porażki z Lechem, choć wcześniej Wisła zagrała trzy dobre spotkania, dopowiada:

- To dla nas wyzwanie, żebyśmy pracowali nad większą stabilizacją w przyszłości. Oczywiście analiza po meczu była i mamy materiał dlaczego tak to wyglądało. Wszystkie spotkania; z Napoli, Legią, Lechią czy Lechem to są mecze, które dostarczają nam materiały jak pracować w przyszłości.

Grać zawsze tak jak ma grać Wisła

Gula podkreśla również, że choć jego zespół przegrał bardzo wysoko, to nie ma zamiaru zmieniać swojego pomysłu na grę „Białej Gwiazdy”: - Wiem dlaczego jestem tutaj, dlaczego Wisła mnie zatrudniła. I zawsze będziemy chcieli grać tak jak ma grać Wisła. Oczywiście trzeba się zmieniać, dostosowywać taktycznie, ale nie tylko wtedy gdy gramy z Lechem. Nie można zmieniać filozofii po jednym meczu z Legią czy Lechem. Trzeba jednak korzystać z informacji, jakie te mecze dostarczają, żeby rozwijać zespół i zawodników.

W Wiśle już wiedzą doskonale, że nie można lekceważyć Stali. Krakowianie przegrali niedawno w Mielcu 1:2. Zapytaliśmy Adriana Gulę czy jego podopieczni pałają chęcią rewanżu również za tamto spotkanie? Ten odpowiada: - Reakcja na tamtą porażkę była dobra, bo widać to było już w następnych meczach z Łęczną, Legią i Lechia. Ja zawsze chcę pracować tak, żeby było zwycięstwo, a jeśli rywal nas pokonał w ostatnim meczu, to można powiedzieć, że jest dodatkowa mobilizacja.

Będą zmiany w składzie

Można się spodziewać, że w środę w Mielcu Wisła zagra w nieco zmodyfikowanym składzie. Choć Gula nie chce za dużo mówić choćby o tym, czy jest zwolennikiem rotacji w składzie na mecze krajowym pucharze. - Dla mnie najważniejsze jest, żebyśmy byli mocni - mówi szkoleniowiec Wisły. - Musi być reakcja na to, co się nie udało w ostatnim meczu. Musi być też koncentracja na Stal. Mogę powiedzieć, że w środę wyjdzie na boisko najmocniejszy zespół na ten konkretny dzień.

Wisła miała dwa dni więcej na odpoczynek

Jest jeszcze jeden element, który może mieć jakieś znaczenie w tej rywalizacji. Wisła swój mecz z Lechem grała w piątek. Stal z Rakowem w niedzielę. To blisko dwie doby różnicy, które oznaczają, że krakowianie mieli więcej czasu na regenerację. I trener Wisły nawet nie kryje, że to rzeczywiście może mieć znaczenie. - To jest tylko jeden mecz i nie musi być widać tej różnicy na boisku, ale wiele zależy w tym aspekcie od nas - tłumaczy Adrian Gula. - Jeśli zagramy intensywnie, to przeciwnik może odczuć zmęczenie szybciej i wtedy fakt, że mieliśmy dwa dni więcej na odpoczynek może mieć znaczenie.

Trener Wisły kilka razy na przedmeczowej konferencji prasowej podkreślił, że dla jego zespołu mecz ze Stalą jest bardzo ważny, ale gdy dziennikarze zaczęli przypominać jak duże zamieszanie w klubie wprowadziły porażki w Pucharze Polski w ostatnich latach, Słowak zdecydował się na nieco dłuższy wywód. Powiedział m.in.: - Ekstraklasa to jest jedna fajna droga, a Puchar Polski inna. Zawsze trzeba zrobić to, żeby było jak najlepiej, żeby wygrywać. Wiem od naszych prezesów jak ważne to są rozgrywki dla klubu. Wiemy, że mamy być przygotowani do meczu ze Stalą jak najlepiej i staramy się to zrobić. Nie możemy też jednak podchodzić do tego spotkania tak jakby nic poza nim już nie było.

PZPN ukarany za zachowanie kibiców!

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków chce wreszcie awansować w Pucharze Polski. Czeka na to już ponad cztery lata - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie