Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wisła Kraków. Gieorgij Żukow: Chciałem coś zmienić. Pieniądze nie były najważniejsze

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Anna Kaczmarz
Nowy pomocnik Wisły Kraków Gieorgij Żukow szybko aklimatyzuje się w drużynie. Kazachowi pomógł pobyt pod Wawelem już w grudniu, gdy podpisał kontrakt. Poznał wtedy zespół, nowych kolegów. Teraz jest mu łatwiej, a jak przyznaje, z występami w zespole „Białej Gwiazdy” wiąże duże nadzieje.

- Byłem już tutaj dziesięć dni w grudniu, więc była okazja, żeby poznać drużynę - podkreśla Żukow. - Wszyscy są bardzo przyjacielscy. Nic nie zaskoczyło mnie tutaj specjalnie. Czuję się tutaj bardzo dobrze. Rozmawiam ze wszystkimi, nie ma wielkiej bariery językowej, bo mówię po angielsku, flamandzku, francusku i rosyjsku. Ten ostatni język jest zresztą podobny do polskiego, więc szybko zaczynam rozumieć, co się do mnie mówi.

Piłkarz szybko się uczy. Poproszony o wymienienie nazwisk nowych kolegów, wyrzuca z siebie niczym karabin maszynowy: - Błaszczykowski, Brożek, Boguski, Pawłowski, Wojtkowski, Sadlok, Buchalik, Wasilewski.

Najwięcej wie o Błaszczykowskim i Wasilewskim. - Oczywiście wiem, że Kuba grał w finale Ligi Mistrzów. Marcina Wasilewskiego znałem już z czasów, gdy grał jeszcze w Anderlechcie. Mam tutaj w szatni ludzi, dzięki którym mogę zbierać doświadczenie, stać się po prostu lepszym piłkarzem.

Pytany, jak to w ogóle się stało, że trafił do Wisły, Żukow dodaje: - Dostałem informację, że jest taka możliwość, żebym przeniósł się do Polski. Powiedziałem, że chcę tego transferu. To była bardzo prosta sprawa. Znałem Wisłę Kraków, bo to klub, który zdobył wiele tytułów mistrza Polski, grał w europejskich pucharach. Wiedziałem też, że w Polsce na meczach jest wielu kibiców. Doszedłem do wniosku, że to jest dla mnie dobra opcja.

Żukow piłkarskiego rzemiosła uczył się w Belgii, gdzie w seniorskiej piłce nie przebił się jednak specjalnie w takich klubach jak KFC Germinal Beerschot Antwerpia oraz Standard Liege. Inna sprawa, że nie miał jeszcze nawet 20 lat, gdy skorzystał z oferty Astany. Dzisiaj szczerze mówi o powodach decyzji o tamtym transferze: - Nie będę krył, że w Astanie proponowali mi wtedy duże pieniądze i dlatego zdecydowałem się na ten krok, choć mogłem zostać w Belgii. Nie ma już jednak sensu w tym momencie oceniać tamtych decyzji. Takie po prostu jest życie piłkarza. Być może dzięki właśnie tamtemu ruchowi, dzisiaj jestem w Wiśle.

Oto ranking TOP 30 krakowskich klubów. Po raz drugi prezentujemy ranking, w którym punktem odniesienia jest liczba lajków na oficjalnych stronach Facebooka (stan na 30 marca 2020 roku).

Ranking krakowskich klubów na Facebooku. Oto piłkarskie druż...

Żukow jeszcze w grudniu nie tylko mógł poznać nowych kolegów, ale oglądał ich również w akcji na żywo. - Byłem na meczu Wisły z Lechią Gdańsk miesiąc temu - tłumaczy. - Wcześniej oglądałem na youtube fragmenty wielu innych spotkań Wisły. Jeśli natomiast chodzi o mecz z Lechią, to ludzie mówili, że na to spotkanie może nie przyjść zbyt wielu widzów, ale i tak publiczność zrobiła na mnie duże wrażenie. To, jak w jednej minucie wszyscy wstają i dopingują drużynę, bardzo mi się podobało.

Kazach wie już również trochę o najważniejszym meczu dla Wisły, czyli derbach. - Widziałem angielski reportaż o derbach Krakowa. Muszę przyznać, że to było prawdziwe szaleństwo… - śmieje się nowy zawodnik „Białej Gwiazdy”.

Żukow podkreśla, że mógł zostać w Kazachstanie, bo choć jego kontrakt z Kajratem Ałmaty dobiegał końca, to na brak ofert nie narzekał. - Zdecydowałem się na zmianę, bo uważam, że polska liga jest lepsza od kazachskiej - podkreśla nowy piłkarz Wisły. - Dla mnie to było ważne, że tutaj co tydzień będę miał okazję grać na wyższym poziomie. Nie patrzyłem w tym momencie na pieniądze. One nie były dla mnie najważniejsze. Gdyby tak było, zostałbym w Kazachstanie, gdzie miałem dobre pod względem finansowym oferty. Chciałem jednak coś zmienić. Chciałem przyjść do nowej ligi, do drużyny, której będę mógł pomóc.

Nowy zawodnik Wisły nie chce zbyt wiele mówić o swoich najmocniejszych stronach. - Może lepiej będzie, żeby po jakimś czasie wszyscy się przekonali, na co mnie stać - uśmiecha się. O swojej roli na boisku dodaje jednak: - Jestem pomocnikiem, który operuje od jednego do drugiego pola karnego. Lubię grę ofensywną, ale też ważne jest dla mnie, żeby przy dobrej organizacji gry, zabezpieczać tyły. Jeśli mogę jednak pomóc w ataku, chętnie to robię.

Na koniec zapytaliśmy zawodnika, czy nie ma obaw, związanych z sytuacją Wisły w tabeli, w której „Biała Gwiazda” zajmuje obecnie miejsce spadkowe. - Myślę, że to tylko trudniejszy moment - odpowiada z przekonaniem Żukow. - Ta drużyna ma wiele jakości, żeby grać zdecydowanie lepiej, choćby tak, jak widzieliśmy to w dwóch ostatnich meczach. Rozpoczęliśmy przygotowania i jestem pewien, że na pierwsze mecze będziemy gotowi.

Stary rok kończymy w redakcji sportowej Dziennika Polskiego i Gazety Krakowskiej układaniem Małopolskiej Jedenastki Roku. Tradycja ma raptem pięć lat, ale już aspiruje do miana najważniejszego rankingu w naszym regionalnym futbolu. Zobaczcie w GALERII, kto został powołany do Drużyny Marzeń 2019 roku.

Małopolska Jedenastka Roku 2019. Tym razem przewaga piłkarzy...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Gieorgij Żukow: Chciałem coś zmienić. Pieniądze nie były najważniejsze - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski