Wisła Kraków. Kamil Kosowski: My kibice Wisły oczekujemy prostej odpowiedzi na pytanie, dlaczego do tego doszło!

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wojciech Matusik
Udostępnij:
- Może po prostu było tak, że ściągnięto do Wisły takich zawodników, którzy nie byli w stanie udźwignąć ciężaru koszulki z białą gwiazdą, nie byli w stanie zrozumieć, w jakim klubie grają. Choć z drugiej strony jak słyszałem czasami ich przedmeczowe i pomeczowe wypowiedzi, to odnoszę wrażenie, że ci chłopcy czasami za dużo mówili, a za mało robili na boisku - mówi Kamil Kosowski, były piłkarz Wisły Kraków, dzisiaj ekspert stacji Canal Plus.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Doszedł pan już do siebie po spadku Wisły Kraków z ekstraklasy?
- Nie przeżyłem tego może aż tak mocno emocjonalnie w dniu meczu z Radomiakiem, bo niestety drużyna tydzień w tydzień oswajała mnie z myślą o spadku przynajmniej od sześciu miesięcy. Kolejne mecze bez zwycięstwa jasno wskazywały, że za moment może się to skończyć tak, jak skończyło się w Radomiu.

- Chce pan powiedzieć, że ta drużyna oswajała pana z myślą o spadku bylejakością, jaką prezentowała?
- Nie wiem, czy to jest dobre słowo. Nie chciałbym chyba używać drastycznych określeń, choć chyba jednak tak do końca uniknąć się tego nie da. Spadek po kawałku tak pięknej historii, jaką zbudowała Wisła, to dla mnie jest po prostu kompromitacja. A czy ta drużyna była byle jaka? Nie wiem, może to, co prezentowała w ostatnim czasie to był jej szczyt. Może ci piłkarze więcej po prostu nie potrafili. Trzeba by się dobrze zastanowić czy mogli coś więcej zrobić czy nie. Moja opinia jest jednak taka, że nie byli aż tak słabi, żeby nie mogli wygrać meczu z Płockiem, Jagiellonią czy w Radomiu. Gdyby zrobili choć tyle, to dzisiaj mówilibyśmy jedynie o tym, że Wisła rozegrała słaby sezon, ale nie rozmawialibyśmy w kontekście tej katastrofy, do której doszło. Powiem szczerze, że ja cały czas czekam na oświadczenie, wytłumaczenie tego, co się stało. To, co na razie pokazuje się na Twitterze, jakieś wpisy, pokoje, rozmowy czy zapewnienia prezesa Królewskiego, który jednego dnia płacze, drugiego już coś tam analizuje i mówi językiem trochę nieprzystępnym dla wszystkich, mnie nie zadowalają. My kibice Wisły potrzebujemy prostego przekazu, odpowiedzi na pytanie, dlaczego do tego doszło. Jak na razie nie usłyszałem nic, co mógłbym wziąć za rzetelną ocenę sportową. Słyszę tylko głosy, jaka była trudna sytuacja w Wiśle i jak ją uratowano. Zdaję sobie z tego sprawę i jak każdy kibic jestem bardzo wdzięczny tym ludziom, którzy Wisłę uratowali. Z tym, że jeśli ktoś rządzi trzy lata, a przez zespół przewinęło się około 40 piłkarzy i może ze czterech, pięciu było dobrych, to jest zdecydowanie za mało.

- Trudna sytuacja klubu nie może być już wytłumaczeniem, skoro pod względem płac piłkarzy Wisła dystansuje wiele klubów, które zajęły zdecydowanie wyższe miejsca w tabeli ekstraklasy. Wygląda na to, że problem jest z wyborem zawodników, którzy później tworzą zespół.
- Nie analizowałem tego aż tak mocno, ale skoro Wisła tak dobrze płaci, to tym bardziej jestem zaskoczony. Nie lubię o piłkarzach mówić, że ktoś jest beznadziejny czy ktoś jest szrotem. To jednak są ludzie i wolę być oszczędny w takich określeniach. Może po prostu było tak, że ściągnięto do Wisły takich zawodników, którzy nie byli w stanie udźwignąć ciężaru koszulki z białą gwiazdą, nie byli w stanie zrozumieć, w jakim klubie grają. Choć z drugiej strony jak słyszałem czasami ich przedmeczowe i pomeczowe wypowiedzi, to odnoszę wrażenie, że ci chłopcy czasami za dużo mówili, a za mało robili na boisku.

- Pański przyjaciel z boiska z czasów naprawdę wielkiej Wisły, Maciej Żurawski powiedział, że odnosi wrażenie, że wy bardziej przejmowaliście się, gdy raz czy drugi nie udało wam się zdobyć mistrzostwa Polski niż obecni piłkarze po spadku. Pan też ma takie poczucie?
- Z jednej strony to jest sprawa sportowych ambicji, z drugiej po prostu pieniędzy, które dostaje się za wykonywany zawód piłkarza, a które też są elementem motywacji. Oczywiście nie można tak do końca porównywać naszych czasów do obecnych, ale fakty są takie, że jeśli my nie zdobyliśmy mistrzostwa Polski, to nie dostawaliśmy premii. Sprawa była jasna - był wynik, była duża kasa. Oczywiście mieliśmy świetny zespół, ale sposób premiowania też był bardzo motywacyjny. Teraz wygląda to zupełnie inaczej z tego co wiem. Coraz trudniej jest pozyskiwać piłkarzy, jeśli proponuje im się taki właśnie motywacyjny system wynagradzania. Bardziej liczą się minuty na boisku, „wyjściówki”, itp. sprawy. Kiedyś tego nie było. Było natomiast zadanie, za wykonanie którego czekała nagroda. Wisła od kilku lat nie jest już takim klubem, do którego wszyscy chcieliby przyjść. Tym bardziej trzeba dobrze wybierać zawodników. A przed klubem teraz jeszcze trudniejszy rok, w czasie którego trzeba będzie mocno popracować, żeby jak najszybciej wrócić do ekstraklasy. Bo jak Wisła zakopie się w I lidze na dłużej, to może się to skończyć jeszcze większą tragedią dla tego klubu.

Trzem najlepszym piłkarzom Wisły Kraków 30 czerwca tego roku wygasają kontrakty i nic nie wskazuje na to, że pozostaną w klubie.  Sprawdźcie w galerii, kto odejdzie, a kto zostanie w Wiśle.

Wisła Kraków straci trzech najlepszych piłkarzy. Kto jeszcze...

- Powiedział pan, że trzeba jak najszybciej wrócić do ekstraklasy, ale jak to zrobić? Jak pana zdaniem powinien być budowany zespół na awans?
- Jestem przekonany, że w szufladzie leżał plan B na wypadek spadku. Nawet nie wyobrażam sobie, żeby ktoś o tym w klubie nie pomyślał. Teraz nie ma czasu na rozdzieranie szat, długie rozpamiętywanie tego, co się stało. Oczywiście należy się wszystkim wytłumaczenie, o czym już mówiłem, ale też przede wszystkim czekam, jakie zostaną podjęte decyzje personalne. Mam tutaj na myśli klub, trenera, zawodników, struktury. Będzie bardzo ważne jak będzie wyglądał budżet i trzeba ruszać pełną parą. Jeśli chodzi o zespół, to trzeba zostawić młodzież, która moim zdaniem akurat w I lidze powinna sobie poradzić. I trzeba do tego dobrać ludzi ogranych, wręcz obitych, okopanych w I lidze plus dołożyć do tego ze dwie perełki, które będą w stanie zrobić różnicę na boisku. Bo samą solidnością to I ligi na pewno się nie wygra.

- Zgodzi się pan, że Wisła przede wszystkim powinna znaleźć napastnika z prawdziwego zdarzenia, który będzie strzelał bramki? Przecież gdyby to zrobiono w zimie, to pewnie zespół byłby w stanie wygrać dwa, trzy mecze więcej i dzisiaj nasza rozmowa miałaby inny charakter. Wolano jednak wyłożyć np. pół miliona euro na pomocnika Enisa Fazlagicia, którego gra nijak nie przystaje do zainwestowanych w niego środków.
- Mleko się rozlało i teraz to jest już tylko „gdybanie”. Gdyby Wisła ściągnęła lepszego napastnika, to może mówilibyśmy, że nie było nikogo, kto byłby w stanie przytrzymać piłkę w środku pola. Ale to oczywiste, że napastnik był potrzebny. Oczywiście, że środkowy pomocnik był potrzebny i akurat sprowadzenie Marko Poletanovicia trzeba ocenić pozytywnie. Oczywiście, że potrzebny był stoper i przyszedł Joseph Colley, który świetnie zaczął, ale później było już mocno średnio. Wisła potrzebowała ludzi na każdą pozycję, tylko sztuką było wybrać dobrze. I tutaj jest problem. Tym bardziej jeśli jej wybory zestawimy z transferami klubów, które mają mniejsze możliwości finansowe. Potrafiły przecież lepsze drużyny zbudować Stal, Warta, Radomiak. A Wisła nie potrafiła. Na piętnaście meczów, rozegranych w tym roku, wygraliśmy jeden. Dla takich drużyn nie ma miejsca w ekstraklasie. Takie są brutalne fakty.

- Wiele było wokół Wisły otoczki w mediach społecznościowych czy generalnie w mediach, a dużo mniej jakości na boisku. Spadek pana zdaniem może być takim momentem, gdy w klubie wreszcie priorytety zostaną poukładane w odpowiedni sposób i liczyć będzie się przede wszystkim sport?
- To super, że tak wszystko hula w social mediach, ale ja nigdy do końca w to nie wierzyłem i nie uwierzę. Dla mnie najbardziej liczy się boisko, bo stare to piłkarskie powiedzenie, że na nim leży cała prawda. Nie dotyczy to zresztą tylko Wisły. Spójrzmy na Legię. Klub, który ma wszystko, przede wszystkim kupę pieniędzy, a przez większość sezonu trzęśli się w Warszawie, żeby nie spaść. Wracając do Krakowa, to kibiców na samym końcu zawsze interesuje jedno - wynik. To super, że ktoś zajął się finansami, że długi są spłacane, ale kibic nie przychodzi na stadion, żeby sprawdzić, ile zostało w skarbonce przez dany miesiąc. Kibic przychodzi po widowisko, emocje i wygraną swojej ukochanej drużyny. Ci piłkarze, którzy grali w Wiśle w tym sezonie, nie byli w stanie tego zagwarantować. Stąd spadek, stąd tak duże negatywne emocje i ogromny żal wśród kibiców, do czego mają pełne prawo. Oczywiście nie chodzi mi tutaj, żeby robić jakieś głupoty, dokonywać samosądów, rękoczynów, bo to jest niedopuszczalne. Kibice mają jednak prawo narzekać i żądać wytłumaczeń. Nie zapominajmy, że wielu z nich należy do Socios, wielu wspiera finansowo klub w inny sposób. Skoro doszło do tego, do czego doszło, to władze, właściciele mają po prostu obowiązek wyjść i wyjaśnić kibicom dlaczego dopuszczono do takiej sytuacji, dlaczego podjęto złe decyzje personalne i przede wszystkim, jaki jest plan wyjścia z tego zakrętu. Spadek boli, ale nie oznacza końca świata. Jest smutek, ale czasu już nie cofniemy. Wisła nie wygra już z Płockiem, nie pokona Jagiellonii czy Radomiaka. Teraz trzeba przygotować się do I ligi i zastanowić się naprawdę dobrze jak wygrać z Puszczą Niepołomice, Chrobrym Głogów czy GKS-em Katowice. A jeśli ktoś dzisiaj pomyśli choć przez moment, że to będzie prosta sprawa, to za kilka miesięcy może się bardzo mocno zdziwić.

Wisła Kraków, czyli krajobraz po spadku z ekstraklasy. Kibic...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Kamil Kosowski: My kibice Wisły oczekujemy prostej odpowiedzi na pytanie, dlaczego do tego doszło! - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie