Wisła Kraków. Mateusz Młyński: Zostaję w Wiśle. Chcę walczyć o powrót do ekstraklasy

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wiślacka młodzież chce walczyć o powrót do ekstraklasy. 21-letni Mateusz Młyński (z lewej) przed chwilą strzelił gola. Gratuluje mu 18-letni Piotr Starzyński
Wiślacka młodzież chce walczyć o powrót do ekstraklasy. 21-letni Mateusz Młyński (z lewej) przed chwilą strzelił gola. Gratuluje mu 18-letni Piotr Starzyński wisla.krakow.pl
- Na ten spadek złożyło się wiele czynników. Nikt z nas nie chciał, żeby do tego doszło, ale w sporcie czasami takie rzeczy się zdarzają. Wszyscy dzisiaj ponosimy konsekwencje i bardzo przeżyliśmy to, co się stało. Musimy już jednak patrzeć przede wszystkim w przyszłość - mówi pomocnik Wisły Kraków Mateusz Młyński.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Strzelił pan bramkę w 37 sekundzie ostatniego sparingu przed sezonem z Podbeskidziem Bielsko-Biała. To najszybszy gol w karierze?
- Chyba tak, ale mam nadzieję, że to przede wszystkim początek, a nie ostatnie trafienie na dłuższy czas. Liczę teraz na gole również w lidze.

- Jak czuje się pan po okresie przygotowawczym?
- Na pewno była bardzo ciężka praca, szczególnie w pierwszych dwóch tygodniach przygotowań. Później stopniowo schodziliśmy z obciążeń i powoli wraca świeżość. Po sparingu z Podbeskidziem trener pierwszy raz od dłuższego czasu dał drużynie dwa dni wolnego, żeby jeszcze trochę wypocząć. Tydzień przed meczem z Sandecją powinien być już taki na doszlifowanie formy. Chcemy oczywiście zacząć rozgrywki od zdobycia trzech punktów. Tylko to się dla nas liczy.

- Pan osobiście czuje już, że dyspozycji fizyczna rośnie?
- Czuję, z dnia na dzień jest coraz lepiej, choć jeszcze trochę do takiej optymalnej dyspozycji brakuje. Jestem jednak pewien, że na start sezonu ona się pojawi.

- Od ostatniego meczu poprzedniego sezonu minęło już sporo tygodni. Znalazł pan odpowiedź na pytanie jak doszło do tego, że Wisła spadła z ekstraklasy?
- Moim zdaniem nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Na ten spadek złożyło się wiele czynników. Nikt z nas nie chciał, żeby do tego doszło, ale w sporcie czasami takie rzeczy się zdarzają. Wszyscy dzisiaj ponosimy konsekwencje i bardzo przeżyliśmy to, co się stało. Musimy już jednak patrzeć przede wszystkim w przyszłość. Jeśli zacznie się sezon w I lidze, a my cały czas będziemy roztrząsać przyczyny spadku, to nic z tego nie wyjdzie. My wiemy, że zawaliliśmy, ale teraz trzeba się skupić przede wszystkim na tym, żeby walczyć o powrót do ekstraklasy. Wtedy wyjdziemy z tego z twarzą.

- Przeszła panu przez głowę taka myśl, że przyszedł pan do Wisły Kraków z Arki Gdynia, żeby się rozwijać, grać w ekstraklasie, a tu znów trzeba będzie zrobić krok w tył?
- Takie jest życie. Można sobie różne rzeczy zaplanować, a później przynosi ono takie niespodzianki, jakich nikt się nie spodziewał. Również te nieprzyjemne. Ale to działa w dwie strony. Kto wie, może za jakiś czas okaże się, że paradoksalnie w szerszej perspektywie ten spadek wyjdzie na dobre zarówno mnie jak i Wiśle.

- Z pana słów wynika, że nie ma pan zamiaru zmieniać barw?
- Nie, absolutnie. Zostaję w Wiśle. Chcę walczyć z całych sił o miejsce w składzie i o powrót do ekstraklasy z „Białą Gwiazdą”.

- Zespół jest w przebudowie. Jak dzisiaj wygląda atmosfera w szatni? Jest już dużo lepiej niż pod koniec poprzedniego sezonu?
- Prawda jest taka, że duży wpływ na atmosferę mają wyniki. To po pierwsze. Po drugie, dzisiaj szatnia Wisły staje się coraz bardziej polska, bo przede wszystkim tacy zawodnicy przychodzą. To oczywiste, że łatwiej łapie się kontakt z człowiekiem ze swojej kultury, ze swojego kraju. Najważniejsze jednak, żeby wszyscy byli zaangażowani w to, co robimy. Tak na sto procent. Wtedy będzie dobrze.

- Na skrzydłach robi się rywalizacja, również młodzi zawodnicy naciskają.
- To prawda, a co ciekawe do niedawna byłem jednym z najmłodszych w zespole, a teraz szybko się to zmienia, bo wróciło trochę chłopaków z wypożyczeń, są też nasi juniorzy.

- To co, nie musi pan już nosić sprzętu?
- Nie no, aż tak dobrze to nie ma. Muszę jeszcze trochę podźwigać. Tutaj jeszcze niewiele się zmieniło, ale cieszę się, że coraz więcej młodych chłopaków do nas dołącza. Pokazują na treningach, w sparingach, że mają potencjał. Niech się pokazują, niech walczą o swoje. Wszyscy na tym skorzystają.

- Początek sezonu w I lidze nie rysuje się dla was jak łatwy i przyjemny. Gracie z drużynami, które zapewne będą w górnej części tabeli.
- W I lidze nie ma łatwych meczów. To jest właśnie taka liga, że trzeba się w niej sprężać na każdego przeciwnika maksymalnie, bo tutaj każdy może wygrać z każdym. Nawet nie ma co myśleć o tym, że jedną czy drugą drużynę się zlekceważy, bo to może bardzo dużo później kosztować.

- Pan już wie jak smakuje ta liga…
- Tak, rozegrałem na tym szczeblu pełną rundę w Arce Gdynia. Dlatego wiem jak to wygląda. Jeśli chcesz awansować, trzeba wygrywać praktycznie wszystko, bo na najmniejsze potknięcie już czekają inne drużyny.

- To proszę jeszcze powiedzieć coś o specyfice I ligi.
- To jest bardzo fizyczna liga i trzeba być świetnie przygotowanym od tej strony. Jeśli jednak ktoś myśli, że awans wywalczy się samą walką, to też może się rozczarować. Bo na końcu i tak liczy się gra w piłkę i zwykła piłkarska jakość.

- Trzecia kolejka zaznaczona już flamastrem w kalendarzu?
- Tak, wiem, że dość szybko zagramy z Arką Gdynią. To klub, który zawsze będę dobrze wspominał, zawsze będę wdzięczny za to, że mogłem się w nim tak naprawdę wypromować. Dzisiaj jednak jestem piłkarzem Wisły Kraków. Na boisku sentymentów nie będzie, a ja zrobię wszystko, żeby trzy punkty zostały na Reymonta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Mateusz Młyński: Zostaję w Wiśle. Chcę walczyć o powrót do ekstraklasy - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
WWW
Wygląda na to że Kraków ma tylko jedną najlepszą drużynę i jest ona w 1 lidze. Przynajmniej tak wygląda to w Dzienniku.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie