Wisła Kraków w ćwierćfinale Pucharu Polski. „Biała Gwiazda” ograła w Łodzi Widzew!

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Udostępnij:
Wisła Kraków zrobiła swoje. Po emocjonującym meczu, który toczył się w świetnej atmosferze, pokonała w Łodzi Widzew 3:1 i awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski. Krakowianie przegrywali co prawda do przerwy 0:1, ale po niej pokazali charakter i nie dali się wyeliminować z rozgrywek I-ligowcowi.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

O ile trener Widzewa Janusz Niedźwiedź zdecydował się na zaledwie jedną zmianę w składzie w porównaniu do ostatniego meczu ligowego, o tyle w wyjściowej jedenastce Wisły mieliśmy prawdziwą rewolucję. Adrian Gula naprawdę mocno pomieszał składem. W każdej formacji zrobił zmiany w porównaniu do niedawnego, słabego w wykonaniu „Białej Gwiazdy”, spotkania z Radomiakiem.

Mecz z nieco większym animuszem rozpoczęli gospodarze. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 7 min w pole karne Wisły wpadł Fabio Nunes, a po jego starciu z Gieorgijem Żukowem sędzia wskazał na jedenasty metr. Wiślacy nie protestowali nawet szczególnie mocno, jakby byli pewni, że za moment Paweł Raczkowski i tak zobaczy całą sytuację na monitorze i cofnie swoją decyzję. I tak w istocie się stało. Od bramki rozpoczął Paweł Kieszek.

Po chwili prowadzić mogła już Wisła, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego potężnie uderzył z woleja Felicio Brown Forbes. Jakub Wrąbel nawet nie zareagował, ale Widzew uratował jeden z obrońców, który wybił piłkę sprzed bramki.

W kolejnych minutach mecz był dość wyrównany, ale Wisła coraz więcej czasu potrafiła utrzymywać się przy piłce. I to ona w 22 min miała bardzo dobrą okazję na objęcie prowadzenia. Stefan Savić podał do Felicio Brown Forbesa, ten znów uderzył bardzo mocno. Tym razem Widzew uratowała poprzeczka.

Cztery minuty później znów zrobiło się gorąco w polu karnym gospodarzy. Tym razem Brown Forbes podawał do Piotra Starzyńskiego, a ten uderzył płasko. Jakub Wrąbel miał trochę problemów, ale ostatecznie wybił piłkę na rzut rożny.

Te niewykorzystane sytuacje wkrótce zemściły się na wiślakach. Widzew odpowiedział już w 28 min, gdy w polu karnym zatańczył z piłką Fabio Nunes i strzelił mocno w bliższy róg. Paweł Kieszek wykazał się refleksem i złapał piłkę. Kilkadziesiąt sekund później nie było już jednak litości. Obrona Wisły dała się zaskoczyć gdy praktycznie sam z lewej strony znalazł się Radosław Gołębiowski. Dograł przed bramkę, a tutaj z kilku metrów Dominik Kun dopełnił formalności.

Po stracie gola Wisła uzyskała przewagę, optycznie nawet całkiem sporą. Problem, że nic z niej nie wynikało. Nawet jakiekolwiek zagrożenie dla bramki Widzewa. Ot „klepali” krakowianie piłkę po obwodzie pola karnego, ale zaskakującego podania, strzału nie było.

Druga połowa rozpoczęła się od żółtej kartki dla Dawida Szota i… stuprocentowej okazji na gola Bartosza Guzdka. Strzał tego ostatniego obronił na rzut rożny Paweł Kieszek, a po nim golkiper Wisły znów błysnął, gdy przyszło mu interweniować w zamieszaniu podbramkowym. Widzew w tych pierwszych minutach po zmianie stron sprawiał wrażenie, jakby szybko chciał podwyższyć wynik i zamknąć sprawę awansu.

Wisła z kolei długo się męczyła, żeby w ogóle zagrozić w jakikolwiek sposób bramce łodzian. W końcu jednak to zrobiła i praktycznie pierwsza okazja, jaką sobie wypracowała, przyniosła jej wyrównanie. Po dośrodkowaniu w pole karne Dawida Szota, Felicio Brown Forbes, choć miała na plecach kilku obrońców, zdołał się odwrócić i oddać precyzyjny strzał. Na tyle, by Jakub Wrąbel był bezradny.

Wyrównanie dodało jeszcze wigoru krakowianom. Przycisnęli mocniej Widzew, który w tym fragmencie meczu był w sporych opałach. Wisła podeszła wysoko, nie wypuszczała gospodarzy długimi fragmentami z ich połowy. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia przetrzymali jednak ten napór, a w końcówce meczu gra znowu się wyrównała. To jednak Wisła zadała cios. W 87 min w ogromnym zamieszaniu w polu karnym najwięcej przytomności umysłu zachował Jan Kliment i wpakował piłkę do siatki.

Końcówka była niezwykle emocjonująca. Widzew rzucił wszystkie siły do ataku. Posyłał piłkę w pole karne Wisły, ale goście bronili się ofiarnie. A w siódmej doliczonej minucie po rzucie wolnym gospodarzy krakowianie wyszli z kontrą. A że z bramki w pole karne przyjezdnych pobiegł Jakub Wrąbel, to Jan Kliment strzałem z kilkudziesięciu metrów do pustej bramki przypieczętował awans Wisły do ćwierćfinału.

Widzew Łódź - Wisła Kraków 1:3 (1:0)
Bramki: 1:0 Kun 29, 1:1 Brown Forbes 64, 1:2 Kliment 87, 1:3 Kliment 90+7.
Widzew: Wrąbel – Stępiński (89 Tomczyk), Dejewski, Tanżyna (35 Nowak) - Zieliński, Kun, Marek Hanousek, Danielak (76 Michalski), Gołębiowski (75 Karasek), Nunes (89 Letniowski) - Guzdek.
Wisła: Kieszek – Szot (84 Gruszkowski), Frydrych, Sadlok, Matej Hanousek - El Mahdioui - Yeboah, Żukow, Savić (58 Kliment), Starzyński (58 Młyński) - Brown Forbes (84 Skvarka).
Sędziowali: Paweł Raczkowski oraz Bolesław Rosa i Michał Pierściński. Żółte kartki: Szot (48, faul), Sadlok (60, faul), Gruszkowski (90, faul), Skvarka (90+5, niesportowe zachowanie). Widzów: 15 627.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o Wiśle Kraków

EKSTRAKLASA 2021-22: WYNIKI, TABELA, TERMINARZ

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków w ćwierćfinale Pucharu Polski. „Biała Gwiazda” ograła w Łodzi Widzew! - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie