Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wisła Kraków wygrywa w Rzeszowie po golu w doliczonym czasie gry

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
wislakrakow.com
Wielkie emocje towarzyszyły spotkaniu Stali Rzeszów z Wisłą Kraków. Choć mecz nie stał może na najwyższym poziomie, to trzymał w napięciu do ostatnich sekund. Dość powiedzieć, że tylko w doliczonym czasie gry przy wyniku 1:1 gospodarze zmarnowali rzut karny, a Wisła niewiele później zdobyła zwycięską bramkę na 2:1.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Nie było wielkich niespodzianek w składzie Wisły na mecz w Rzeszowie. W porównaniu do ostatniego sparingu z Górnikiem Łęczna nastąpiła tylko jedna zmiana. Igora Sapałę zastąpił Kacper Duda.

W pierwszych minutach Wisła starała się rozgrywać piłkę od bramki, ale Stal wychodziła wysoko, zakładała pressing i nie zawsze było wiślakom łatwo. Często byli zmuszani do posyłania dalekich podań, co przeważnie kończyło się stratami.

Z czasem krakowianie starali się uspokoić grę, pograć trochę większą liczbą podań, zbudować coś sensownego w ofensywie. Wiślacy starali się zmieniać strony, rozciągać obronę Stali. Rodziły się jednak z tego przede wszystkim rzuty rożne. Rzeszowianie dobrze stali w obronie i nie dopuszczali nawet do większego zagrożenia pod swoją bramką.

W końcu jednak takie zagrożenie przyszło. W 25 min Wisła szybko rozegrała akcję, piłkę przejął Roman Goku, podciągnął i huknął z dystansu. Z trudem, bo z trudem, ale Gerard Bieszczad odbił piłkę na rzut rożny.

Trzy minuty później swoją szansę dostała Stal. Słowo „dostała” jest tutaj kluczowe, bo katastrofalny błąd popełnił Marc Carbo. Przy wyprowadzaniu piłki, dał ją sobie odebrać w dziecinny sposób na czterdziestym metrze Adrianowi Bukowskiemu. Piłkarz Stali podciągnął i uderzył. Nie tylko mocno, co przede wszystkim precyzyjnie, przy samym słupku. Gospodarze w ten sposób objęli prowadzenie 1:0.

W 33 mogło być 1:1, ale po dośrodkowaniu Mikiego Villar i uderzeniu głową Angela Rodado piłka minęła słupek bramki Stali. Dziesięć minut później Hiszpan wpisał się już jednak na listę strzelców, choć początkowo wydawało się, że gol pójdzie na konto Marca Carbo. W ogromnym zamieszaniu pod bramką Stali wiślacy usiłowali wbić piłkę do bramki. Strzelał m.in. Rodado, piłka została wybita, a do siatki wpakował ją Marc Carbo. Tylko, że powtórki nie pozostawiły wątpliwości, że już po uderzeniu Rodado futbolówka przekroczyła linię całym obwodem. Z perspektywy Wisły i tak najważniejsze było jednak, że już przed przerwą odrobiła ona straty.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Wisły, w tym ogromnego zamieszania w polu karnym Stali. Gospodarze nie mieli jednak najmniejszego zamiaru ograniczać się jedynie do obrony. Odpowiadali, kiedy tylko mogli szybkim atakiem.

Po godzinie gry trener Albert Rude wymienił boki obrony w Wiśle. To był już taki fragment meczu, gdy mniej było składnych akcji w tym wszystkim, a więcej takiej chaotycznej gry, walki w środku pola. Stal podeszła też nieco wyżej, nie nastawiała się tylko na kontry.

Wisła nawet jeśli konstruowała dobry atak, to był problem z ostatnim podaniem, ale też z tym, że w polu karnym było przeważnie za mało zawodników, do których można by piłkę dograć.

A w samej końcówce meczu sędzia Daniel Stefański podyktował rzut karny dla Stali Rzeszów po analizie VAR. Negatywnym bohaterem znów był Marc Carbo, który ewidentnie sfaulował piłkarza Stali. Skórę Hiszpanowi w jakimś sensie uratował Krzysztof Danielewicz, który fatalnie wykonał jedenastkę i dalej był remis.

To zemściło się na Stali srogo. W szóstej doliczonej minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w zamieszaniu podbramkowym piłkę do jej bramki wepchnął bowiem Eneko Satrustegui i Wisła wygrała 2:1.

Stal Rzeszów – Wisła Kraków 1:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Bukowski 28, 1:1 Rodado 43, 1:2 Satrustegui 90+6.
Stal: Bieszczad - Warczak, Kościelny, Góra, Simcak - Łysiak – Kłos (62 Łyczko), Bukowski (86 Danielewicz), Thill, Prokić – Salamon (77 Diaz).
Wisła: Raton - Jaroch (62 Szot), Uryga, Colley, Krzyżanowski (62 Satrustegui) - Carbo, Duda (75 Kutwa) - Villar (75 Bregu), Goku, Alfaro (85 Sobczak) - Rodado.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Thill - Carbo, Colley. Widzów: 6018.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Konferencja prasowa po meczu Korona Kielce - Radomiak Radom 4:0

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wisła Kraków wygrywa w Rzeszowie po golu w doliczonym czasie gry - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski