Wisła Kraków. Za dużo prostych błędów w Białymstoku

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Zaktualizowano 
Anatol Chomicz
Nie udała się wyprawa do Białegostoku piłkarzom Wisły Kraków. Podopieczni trenera Macieja Stolarczyka popełnili zbyt dużo szkolnych błędów, by myśleć choćby o jednym punkcie w starciu z Jagiellonią. Mają czego żałować, bo przy większej konsekwencji w grze można było liczyć choćby na remis na stadionie przy ul. Słonecznej.

Wisła w poprzednich kolejkach była chwalona za grę obronną. Krakowianie w pierwszych pięciu meczach stracili tylko dwie bramki. W piątkowy wieczór ze szczelnej defensywy niewiele jednak zostało, a w pojedynkę rozstrzelał wiślaków ich były kolega z drużyny Jesus Imaz, który zaliczył hat tricka.

Nie byłoby jednak tego osiągnięcia, gdyby nie wspomniane na wstępie szkolne błędy. Już pierwsza bramka padła właśnie po takim potknięciu jednego z wiślaków. Konkretnie Davida Niepsuja, który w dziecinny sposób dał sobie odebrać piłkę na 30 metrze od bramki, z czego Jagiellonia chwilę później skorzystała. Złość w zespole „Białej Gwiazdy” musiał potęgować fakt, że do tego momentu to krakowianie nadawali ton grze, byli zespołem po prostu lepszym. Stara to jednak prawda, że w futbolu nikt nie przyznaje punktów za wrażenie artystyczne, a statystyka posiadania piłki jest tylko statystyką właśnie. Liczą się natomiast konkrety, a te były tym razem zdecydowanie po stronie podopiecznych Ireneusza Mamrota.

W takim też duchu występ swojej drużyny podsumował trener Maciej Stolarczyk, który powiedział: - W tym meczu zabrakło nam wszystkiego po trochu. To prawda, że w pierwszej części mieliśmy inicjatywę, tylko, że niewiele z tego wynikało. Jagiellonia czekała na nasze błędy, a gdy te się pojawiły, wykorzystała je. My też mieliśmy sytuacje na bramki, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystywać w kluczowych momentach, dlatego punkty zostały w Białymstoku.

Nie tylko jednak błędy w obronie były decydujące w tym meczu. Również słabsza gra drugiej linii. Uśpiona wysokim procentem posiadania piłki pomoc „Białej Gwiazdy”, była nieco zaskoczona w niektórych momentach, gdy rywale zaczęli grać bardziej zdecydowanie. Dobrze widać to na przykładzie Jeana Carlosa Silvy, czyli piłkarza, który był bardzo chwalony za poprzednie występy. I słusznie, bo na te komplementy Brazylijczyk w pełni zasługiwał. Stara to jednak piłkarska prawda, że zawodnik jest tak dobry, jak jego ostatni mecz. A ten w wykonaniu Silvy dobry nie był. To, co było jego atutem wcześniej, czyli umiejętność utrzymania się przy piłce, nawet jeśli na plecach miał dwóch, trzech rywali, tym razem gdzieś zniknęła. Wobec twardej, agresywnej gry pomocników „Jagi” Brazylijczyk był kilka razy bezradny.

To samo można zresztą powiedzieć o Vukanie Saviceviciu, który w liczbie strat znalazł się w czołówce piłkarzy tego meczu. Czarnogórzec na plus może natomiast zapisać sobie asystę przy bramce Pawła Brożka. Trochę szczęśliwe było to podanie, ale skoro piłka przeszła, a „Brozio” zrobił to, co do niego należało, to nie ma co narzekać.

Wisła Kraków. Kibice „Białej Gwiazdy” wspierali ją w Białyms...

A skoro mowa o strzelcu pierwszej bramki dla Wisły w tym meczu, to Paweł Brożek też widział przyczyny porażki zespołu w tym, o czym była mowa wcześniej. - Staramy się grać swoją piłkę cały czas i tak samo było w Białymstoku, ale popełnialiśmy dość proste błędy i tym napędzaliśmy Jagiellonię - nie kryje napastnik Wisły. - „Jaga” nie była od nas lepsza w przekroju całego spotkania. Po prostu wykorzystała nasze błędy. To my dominowaliśmy, mieliśmy piłkę i stwarzaliśmy okazje, natomiast bramki - tak jak powiedziałem wcześniej - traciliśmy po prostych błędach.

Jeśli po tym meczu szukać pozytywów w grze Wisły, to na pewno cieszyć jej kibiców musi postawa napastników. Paweł Brożek po dwóch golach, jakie strzelił w poprzedniej kolejce ŁKS-owi, dorzucił kolejne trafienie. Trzecie w tym sezonie, a 144. w całej swojej historii występów w ekstraklasie. To oznacza, że legendarny napastnik Polonii Bytom, Jan Liberda, który zajmuje obecnie 8. miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów, jest już na wyciągnięcie ręki. Brożek traci do niego obecnie już tylko dwa gole. A później przed nim będzie już Kazimierz Kmiecik, którego „Brozio” chciałby koniecznie zdystansować.

Skoro mowa o strzelcach bramek, to w Białymstoku rozpoczęła się całkiem nowa historia i to od razu z przytupem, bo od wymazania rekordu, który miał, bagatela… prawie 83 lata! Mowa oczywiście o Aleksandrze Buksie i jego premierowym trafieniu w ekstraklasie. Buksa w piątek miał dokładnie 16 lat i 220 dni. Jak podał portal historiawisly.pl swoim golem młodszy z braci Buksów pobił rekord prawdziwej legendy „Białej Gwiazdy”, Mieczysława Gracza, który w momencie, w którym strzelał swojego pierwszego gola dla Wisły miał 17 lat i 76 dni. Legendarny „Messu” uczynił to dokładnie 18 października 1936 roku w meczu u siebie z Dębem Katowice, wygranym przez Wisłę 5:2. Gracz w tym spotkaniu zdobył dwie bramki.

- To miła sprawa, ale i tak mam po tym meczu mieszane uczucia, bo mogliśmy przynajmniej zremisować z Jagiellonią - powiedział młody zawodnik Wisły dla klubowego serwisu internetowego. - Mieliśmy do tego okazje. Osobiście natomiast bardzo się oczywiście cieszę, że udało mi strzelić pierwszą bramkę w ekstraklasie.

Buksa większość meczu oglądał z boku. Na boisku pojawił się w 77. min jako ostatni z rezerwowych piłkarzy, który zagrał w tym spotkaniu. Ale wniósł do gry znacznie więcej niż Chuca i Krzysztof Drzazga, którzy szansę pokazania dostali wcześniej. 16-latek trzeźwo też ocenia to, co działo się na murawie. - W pierwszych minutach lekko zdominowaliśmy Jagiellonię. Nie dawaliśmy rywalom rozgrywać piłki od bramki, pressing nam wychodził. Z biegiem czasu Jagiellonia zaczęła przejmować inicjatywę. Nie powinniśmy sobie pozwalać na coś takiego - mówi Buksa.

Kolejny mecz Wisła zagra w sobotę z Zagłębiem Lubin na stadionie przy ul. Reymonta.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o Wiśle Kraków

 

Sportowy24.pl w Małopolsce

Czytaj także

polecane: FLESZ: Decydujące mecze kadry w eliminacjach Euro 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Za dużo prostych błędów w Białymstoku - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 sierpnia, 10:17, Gość:

Cześć paczące pedzie z kałuży!!!😭😭😭

26 sierpnia, 10:19, Gość:

Sorry literówka zwykła!😁 miało być „płaczące”!

dobra dobra, ale załóż koszulkę wierność i wróć już do zaglądania kolegom do majtek

G
Gość
26 sierpnia, 10:17, Gość:

Cześć paczące pedzie z kałuży!!!😭😭😭

Sorry literówka zwykła!😁 miało być „płaczące”!

G
Gość

Cześć paczące pedzie z kałuży!!!😭😭😭

G
Gość

paczki przewiezli? Wyszli na swoje? Co tam mecz i wynik.

R
Robek

Pieniądze dla miasta są?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3