Wisła na salonach Europy

O
Fot. Michał Klag
Fot. Michał Klag
EUROLIGA KOSZYKAREK. Po zwycięskim meczu nikt nie opuszczał hali, były wiwaty, sztuczne ognie i szampan

Fot. Michał Klag

Wisła Can-Pack - Frisco Sika Brno 78-73 (26-24, 21-21, 16-12, 15-16)

Punkty: Burse 20, Fernandez 17, Marques Castro 14 (1x3), Kobryn 12 (1x3), Cohen 7, Pawlak 3 (1x3), Zohnova 3 (1x3), Majewska 2, Wielebnowska 0 - Skerovic 18 (2x3), McWilliams 15 (1x3), Grima 15 (3x3), Viteczkova 9 (2x3), Horakova 9 (1x3), Bonner 7. Sędziowali: Fedor Dmitriew (Białoruś), Boris Schmidt (Niemcy), Rafael Ganiew (Rosja). Widzów ponad 2500. Stan rywalizacji: 2-1 i awans Wisły.

Wczorajszy dzień zapisany zostanie na trwałe w historii Towarzystwa Sportowego Wisła. Pierwszy raz koszykarki klubu "Białej Gwiazdy" awansowały do Final Four Euroligi. W trzecim ćwierćfinałowym pojedynku uporali się na swoim parkiecie z zespołem Frisco Sika Brno.

Jesienią nikt w Krakowie nie wyobrażał sobie takiego sukcesu wiślaczek, tym bardziej, że zespół nie był desygnowany do rozgrywek Euroligi. Dopiero po wycofaniu się CSKA Moskwa i otrzymaniu "dzikiej karty" z FIBA Europe, krakowianki mogły pokazać się na europejskich boiskach i w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych naszego kontynentu dostać się do czwórki marzeń. Can-Pack jest rewelacją tegorocznej Euroligi. Wygrana z wicemistrzem Czech była 13. zwycięstwem w tym sezonie, wiślaczki przegrały tylko 3 razy (na wyjazdach). Teraz na krakowianki czekają w Final Four rosyjskie drużyny Spartak Moskwa i UMMC Jekaterynburg oraz hiszpański Ros Casares Walencja.

Awans Wisły do czołowej czwórki klubu przypomina wielki sukces z 1970 roku, kiedy "Biała Gwiazda" weszła do finału Pucharu Europy i zajęła drugie miejsce. Ówczesny trener zespołu Ludwik Miętta-Mikołajewicz teraz jako prezes klubu oklaskiwał z trybun następczynie Krystyny Likszowej, Aliny Szostak, Janiny Wojtal, Barbary Wiśniewskiej i innych dawnych sław.

Hala przy ulicy Reymonta w Krakowie zapełniła się wczoraj po brzegi, tak jak podczas ostatnich spotkań Euroligi. Podobno kibice są szóstym graczem krakowskiej drużyny, która znów mogła liczyć na gorący doping. W pierwszej kwarcie trwał wyrównany bój, a rzut Iziane Castro Marques w ostatniej sekundzie dał wiślaczkom prowadzenie po tej części meczu. W 11 min weszła na boisko Paulina Pawlak i od razu trafiła za 3 pkt. W 19 min pojawiła się pierwszy raz Katerina Zohnova i natychmiast skopiowała rzut Pawlak. W 15 min dzięki dobrze punktującej Amerykance Taj McWiliams drużyna z Brna prowadziła 35-34, ale na przerwę Wisła Can-Pack zeszła z przewagą 47-45.

Po zmianie stron krakowianki były coraz bardziej dynamiczne, walczyły na każdej klepce parkietu. Eva Viteczkova, która w dwóch meczach tak dawała się we znaki krakowiankom, tym razem była w ich cieniu. Pewnym zaniepokojeniem był tylko czwarty faul Eweliny Kobryn, toteż pod koniec trzeciej kwarty trener dał jej odpocząć. Początek ostatniej kwarty to zanik skuteczności obu drużyn. Stopniowo wiślaczki wróciły do równowagi, jednak w 35 min rywalki doprowadziły do remisu 65-65. Końcówka meczu należała do gospodyń. Wróciła Ewelina Kobryn i trafiła zza linii 6,25. Cała widownia wstała, głośno dopingując wiślacki zespół. Finisz należał zdecydowanie do krakowianek, nie pomogły gościom wysiłki Jeleny Skerovic, która trafiała za 3 pkt i z wolnych. Awans na europejskie salony przypieczętowała celnym rzutem Marta Fernandez.
Kiedy mecz się skończył, nikt nie opuszczał hali. Trybuny wiwatowały, śpiewały, strzeliły świetlne race i korki od szampana. Ewelina Kobryn z butelki spryskała szampanem drużynę i kibiców. Liron Cohen krzyczała: - To, że Wisła w Eurolidze nie przegrała ani jednego meczu u siebie, jest zasługą was, wspaniałych kibiców! Ci od razu ripostowali, że to koszykarki były świetne (naprawdę użyli innego słowa na określenie zawodniczek, ale w druku posłużmy się bardziej wytwornym synonimem)!

Finałowy turniej Euroligi rozegrany zostanie 9-11 kwietnia. W półfinale Wisła Can-Pack zmierzy się z Ros Casares Walencja, rywalem bardzo silnym, ale, z którym można podjąć walkę. Turniej rozegrany zostanie prawdopodobnie na Uralu, w Jekaterynburgu. Ale zanim do tego dojdzie, krakowianki będą miały wiele innej pracy, nie tylko w lidze. Już dziś wyjeżdżają do Gdyni, gdzie w piątek w półfinale Pucharu Polski zmierzą się z Lotosem. Finał zapanowano w Gdyni w sobotę. Po wyczerpującym boju w Eurolidze nie ma dla krakowianek wytchnienia; ktoś, ustalając terminarz PP, nie brał pod uwagę, że Wisła Can-Pack będzie tak długo grała w Eurolidze. W minionych 5 latach zawsze odpadała w 1/8 finału...

Jan Otałęga

ZDANIEM TRENERÓW

Jose Ignacio Hernandez, Wisła:

- Rywal był trudny, widowisko znakomite. Graliśmy skutecznie, a w drugiej połowie triumfowała nasza twarda obrona oraz walka pod tablicami, więc Brno mogło zdobyć wtedy tylko 28 pkt. Klub i Kraków zasłużyły sobie na awans do Final Four.

Vlastimil Havlik (II trener), Frisco:

- Własny parkiet wiele znaczy. Wisła grała bardzo dobrze, próbowaliśmy rzutami z dystansu zmienić sytuację, nie udało się. Możemy żałować pierwszego spotkania w Krakowie, bo wtedy nie ustępowaliśmy gospodyniom.

(O)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie