Woda z głębi ziemi

Redakcja
Bez wody życie jest niemożliwe. Prawda ta znana jest człowiekowi od najdawniejszych czasów. Dlatego osady zakładano w pobliżu rzek, potoków i jezior. Poza niezbędną wodą, zapewniały one pożywienie w postaci ryb i zwierząt przychodzących do wodopoju, wiklina i sitowie wykorzystywane były do wyplatania koszy i budowy szałasów, wysuszony rdzeń pałki wodnej pomagał w rozniecaniu ognia, a czółnami można było przenosić się z miejsca na miejsce.

Studnia pełniła rolę klubu - przy niej zatrzymywali się przybysze z różnych stron

   Z czasem człowiek nauczył się wyszukiwać wodę w głębi ziemi i wykopywać studnie, dlatego oddalił się od zbiorników wodnych. Być może pierwszą studnię wykopano w Afryce uznawanej przez badaczy za kolebkę cywilizacji, może w Azji albo w Ameryce Łacińskiej. We wszystkich wymienionych miejscach, studnie istniały i istnieją do dziś.
   W starożytności istniały wodociągi. Rzym szczycił się akweduktami, a Grecja to ojczyzna fontann. Oprócz wodociągów, które doprowadzały wodę do miast i pałaców, istniały tam też studnie. Znano je także w Palestynie. Biblia opowiada o studni Jakuba, przy której patriarcha miał poznać swą przyszłą żonę Rachelę, a Chrystus rozmawiać z Samarytanką. W krajach arabskich również znano studnie - świadczą o tym baśnie z tysiąca i jednej nocy i inne opowieści. Przy nich, czerpiąc wodę, spotykali się ludzie. Studnia pełniła rolę klubu - przy niej zatrzymywali się przybysze z różnych stron, by napoić wierzchowce i ugasić pragnienie i wtedy opowiadali nowiny z dalekiego świata.
   Chociaż w średniowieczu miasta budowano w pobliżu rzek, by płynąca woda zasilała miejską fosę, to zamki oraz otoczone wysokimi murami klasztory miały własne studnie i to dwojakiego rodzaju: te, z których czerpano wodę na codzienne potrzeby, oraz takie, które zapewniały wodę podczas oblężenia, czasem ciągnącego się miesiącami.

W jaki sposób czerpano

wodę?

   Tam, gdzie była blisko powierzchni, wystarczyło wiadro zawieszone na sznurze. Ale gdy była głębiej albo potrzebowano jej więcej, posługiwano się specjalnym kołowrotem lub kieratem, który rozwijał i zwijał linę z przytwierdzonym wiadrem. Urządzenie takie, znajdujące się przy klasztornej studni, zobaczyć można na dziedzińcu benedyktyńskiego opactwa w Tyńcu. Wodę czerpano także za pomocą żurawi - w niektórych rejonach Polski przetrwały one do dziś, a były to osadzone pomiędzy dwoma słupkami długie drągi, z umieszczonym na jednym końcu ciężarem stanowiącym przeciwwagę, podczas gdy na drugim, do sznura lub drąga, przymocowywano wiadro.
   Bardzo głębokie studnie, dochodzące do kilkudziesięciu metrów, przy kopaniu których trzeba było przebijać się przez grube pokłady skał, znajdują się w zamkach w Ojcowie, Niedzicy i Pieskowej Skale. Te prawdziwe dzieła sztuki inżynierskiej drążyć mieli jeńcy wojenni, którzy wykonywali tę pracę tylko siłą mięśni i najprostszymi narzędziami przez wiele lat.
   Niektóre studnie stawały się też dziełami sztuki zdobniczej. Przykładem może być "Studnia Mojżesza" znajdująca się w klasztorze w Dijon, udekorowana kilkudziesięcioma postaciami proroków, wśród których artyści - Klaus Sluter i jego uczniowie - umieścili Mojżesza.
   Legendy wyposażają studnie w

niezwykłe właściwości.

   Jedne kopać mieli święci lub błogosławieni, a czerpana z nich woda miała mieć moc leczniczą. Studnia przy krakowskim klasztorze Bernardynów, według przekazów, jest dziełem bł. Szymona z Lipnicy, a ze studni na dziedzińcu Collegium Maius miał pijać wodę charakteryzującą się wspaniałym smakiem św. Jan Kanty.
   Legendy mówią też o studniach z "żywą wodą", która chorym wraca zdrowie, a umarłym życie, lecz zaczerpnąć jej może tylko człowiek odważny, o czystym sercu, który pokona wiele trudów i przeciwności. Ale baśnie i legendy mówią też o studni czterech żywiołów, którą omija nawet najbardziej spragniony. Ten, kto się z niej napije, nie zazna spokoju przez całe życie, a po śmierci jego ciało nie spocznie w grobie. Jednym z tych, którzy napili się z takiej studni, miał być Krzysztof Arciszewski, generał wojsk polskich i późniejszy admirał holenderski. Jak głosi legenda, gdy pił ze studni miał usłyszeć słowa "Nie da ci grobu ziemia ni morze, nie zaznasz, co to mogiła..." - Krzysztof Arciszewski nie ma grobu.
   Nie wszystkie studnie służyły do czerpania wody. W cywilizacjach Inków i Majów niektóre uważane były za siedzibę bóstwa, któremu co pewien czas składano ofiarę. O ofiarnych studniach wspominają zapiski konkwistadorów i odkrywców indiańskich miast, zagubionych w meksykańskiej i peruwiańskiej dżungli.
   Mimo upowszechnienia się wodociągów studnie

nie poszły w zapomnienie.

   Zmienił się tylko sposób czerpania z nich wody. Miejsce żurawi i kołowrotków zajęły pompy, które tłoczą wodę po naciśnięciu ramienia-dźwigni. Spotkać je można na ulicach i placach wielu miast. Często są to dzieła sztuki, funkcjonujące sprawnie mimo kilkudziesięciu lat wytężonej pracy.
   Betonowe kręgi, które wkopuje się w ziemię układając jeden na drugim, by zabezpieczyć wnętrze studni, to wynalazek XX wieku. Wcześniej do cembrowania używano kamieni polnych łączonych zaprawą wapienną, a górną część szybu wieńczono konstrukcją ze składanych na zrąb drewnianych bali. Jeśli studnię drążono w skale, to obudowywano tylko jej wlot. Czasem wykonywano ozdobną cembrowinę na przykład z marmuru, jak na dziedzińcu Collegium Maius, lub obudowywano wylot zwyczajnymi kamieniami łączonymi zaprawą, jak na zamku w Niedzicy.
   Na niektórych westernach można zobaczyć górującą nad farmą lub miasteczkiem wysoką konstrukcję zwieńczoną okrągłym wiatrakiem. To nic innego, jak studnia z pompą, która dzięki sile wiejącego wiatru obracającego skrzydła wiatraka, tłoczy wodę.
   Studnie to także element polskiego krajobrazu kulturowego i świadkowie burzliwej i wielokrotnie tragicznej historii. Podczas walk z Rosjanami w 1863 roku, na zamku w Pieskowej Skale ukryło się w studni kilkudziesięciu powstańców. Po zajęciu zamku przez nieprzyjaciela, ktoś zdradził ich kryjówkę, przecięto linę, do której byli uczepieni - nikt nie ocalał. Świadkiem tragicznego wydarzenia była też studnia na krakowskim Rynku. W zimie 1980 roku przykuł się do niej łańcuchem, a następnie podpalił Walenty Badylak - protestował w ten sposób przeciwko łamaniu praw człowieka i ówczesnej polskiej rzeczywistości politycznej.
   Studnie inspirowały także malarzy, np. Jacka Malczewskiego i Wojciecha Kossaka. Pierwszy namalował cykl obrazów pod wspólnym tytułem "zatruta studnia", a drugi wielokrotnie uwiecznił ułanów przy studni pojących konie czy też zalecających się do dziewcząt.
   Postęp cywilizacyjny rozszerza się z ogromną prędkością. W mieszkaniach mamy krany z ciepłą i zimną wodą. Nie trzeba dźwigać pełnych wiader, chodzić po wodę do studni, rzeki czy strumienia. A jednak chętnie rozkoszujemy się smakiem studziennej wody. W wielu miastach wywiercono studnie i ustawiają się kolejki chętnych, którzy chcą zaczerpnąć oligoceńskiej wody.
ANDRZEJ NAZAR

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie