Wojciech Rączka na króla?

RK
Udostępnij:
Wojciech Rączka z Karpat Siepraw znów chyba będzie gwiazdą IV-ligowych boisk. W ubiegłym sezonie tylko w rundzie jesiennej strzelił aż 19 goli, co wystarczyło mu do zdobycia tytułu króla strzelców. W sobotę, w meczu z Pogonią Miechów, zanotował hat-trick, co oznacza, że zechce powtórzyć swój wyczyn również w tym sezonie.

\\\*

   Działacze w Sieprawiu mówili po tym spotkaniu, że Rączka się wreszcie odblokował. Tego samego zdania jest on sam: - W Hutniku, w którym występowałem wiosną w II lidze, jakoś nie mogłem się odnaleźć, zresztą nie dawano mi tam zbyt wielu szans, bym się pokazał. Wróciłem więc do Karpat i chyba wreszcie się odblokowałem.
   W Hutniku zagrał wiosną raptem 3 mecze, za trenera Łacha; trener Walankiewicz już go nie widział w składzie. Nawet w III lidze, teraz, jesienią, nie było dla niego w Hutniku miejsca, a w V-ligowej rezerwie grać nie chciał. - Wróciłem więc do Karpat, pan Krawczyk mnie wypożyczył na rok z Hutnika. Będę się chciał znowu pokazać z jak najlepszej strony, bo w piłce nie powiedziałem ostatniego słowa. Stać mnie na grę w wyższych ligach.
   Pochodzi z Sułkowic, jest wychowankiem tamtejszej Gościbi, z której przeszedł do Karpat. Dojeżdża 21 km z Sułkowic na treningi i mecze razem z ojcem Stanisławem, który od kilku lat jest kierownikiem drużyny w Sieprawiu. Ojciec zresztą sam był kiedyś piłkarzem (w Tarnovii i Unii Tarnów w III lidze), ale teraz trzyma mocno kciuki za syna.
   Wojciech Rączka ma 26 lat, jest żonaty (Anna), ma córkę (Weronika, 3 lata). Interesuje się sportem i samochodami, ale przede wszystkim ostatnio szuka pracy, bo z samej piłki wyżyć się nie da.
   24-letni Tomasz Szablowski zdobył w meczu z Pogonią dla Karpat jednego gola, ale poza tym zanotował dwie asysty, dogrywając piłki idealnie do Rączki. Pochodzi z Sieprawia, jest wychowankiem Karpat, zaliczył występy w Hutniku Kraków, gdy zespół ten wygrywał III ligę.
   - Pierwszy raz grałem z Wojtkiem Rączką w ataku, dotarliśmy się w drugiej połowie i były tego efekty bramkowe. Jak dojdą do naszego zespołu Płatek i Włodarczyk, to Karpaty będą jeszcze groźniejsze. Jeśli chodzi o mnie, to najlepiej czuję się jako napastnik, choć grałem już prawie na wszystkich pozycjach z wyjątkiem bramkarza. Grałem i w środku pola, i ostatnio jako ostatni stoper. Na szczęście powrócił na tę pozycję mój brat, który pauzował za kartki, i mogłem wystąpić w ataku.
Tekst i fot. (RK)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie