Wojna powiatowa

Redakcja
Po obu stronach mówi się o zrywaniu więzi rodzinnych, kłótniach domowych, rozlicznych bójkach. Niedługo wieść gminna sporowi o powiat przypisze pierwsze ofiary śmiertelne...

Bogdan Wasztyl

Bogdan Wasztyl

Po obu stronach mówi się o zrywaniu więzi rodzinnych, kłótniach domowych, rozlicznych bójkach. Niedługo wieść gminna sporowi o powiat przypisze pierwsze ofiary śmiertelne...

Rejestr krzywd wydłuża się z każdym dniem. Po stronie ustrzyckiej zanotowano następujące straty: kilkanaście zadrapanych samochodów, kilka stłuczonych szyb, jedno auto zdewastowane, wybity ząb Janka z Czarnej, dwa zęby i rozbity łuk brwiowy Stacha z Brzegów Dolnych, rozbita głowa kierowcy PKS-u, złamana ręka Andrzeja z Równi, kilku młodych poturbowanych w bójce w Uhercach, wymazywanie Ustrzyk z mapy poprzez zamalowywanie drogowskazów czarną farbą, rosnące bezrobocie, przenoszenie urzędów do Leska, doskwierające poczucie niepewności...
Po stronie leskiej straty są podobne: kilkanaście zniszczonych samochodów, kilka stłuczonych szyb, 3 zęby i złamany nos Heńka z Huzeli, ogólne obrażenia ciała na okres dłuższy niż 7 dni Marka z Leska, kilku młodych poturbowanych w bójce w Uhercach, złamany parasol (na głowie kierowcy PKS-u) emerytki Marii, ogólnie złe samopoczucie mieszkańców wynikające z degradacji Leska, utrata starostwa i niezliczone krzywdy moralne z tym związane...
Po obu stronach mówi się o zrywaniu więzi rodzinnych, kłótniach domowych, rozlicznych bójkach. Niedługo wieść gminna sporowi o powiat przypisze pierwsze ofiary śmiertelne...
W powiecie bieszczadzkim używa się języka walki. Lesko należy do Stowarzyszenia Miast Walczących o Powiat. W Ustrzykach powstał Społeczny Komitet Obrony Powiatu Bieszczadzkiego, a w Lesku Młodzieżowy Komitet Obrony Powiatu.
Marek Andruch, szef ustrzyckiej AWS: - Nasz powiat nie funkcjonuje. Czas, który minął od wyborów, został zmarnowany. Władze starostwa konflikt uznają za metodę dobicia się powiatu leskiego. Starosta lekceważy ludzi i prawo. Jeśli nie wprowadzi się zarządu komisarycznego, on zniszczy ten powiat.
Starosta bieszczadzki, Henryk Gocek: - Konflikt jest faktem. Narasta bez mojego udziału, to raczej wynik rozbudzenia patriotyzmu lokalnego. Sytuacja dojrzała do szybkich rozwiązań. Ale takich rozwiązań nie widać. Niedociągnięcia w funkcjonowaniu powiatu biorą się stąd, że Ustrzyki były zupełnie nie przygotowane do objęcia tego urzędu.
Centralnym punktem wypadowym w Bieszczady jest Lesko; tu krzyżują się wszystkie szlaki i drogi. Tu mieszczą się wszelkie potrzebne urzędy i instytucje, by dobrze wypełniać rolę ośrodka powiatowego. Ustrzyki leżą o dwadzieścia kilometrów na wschód od Leska. Żeby się do nich dostać, trzeba przejechać przez Lesko. W Ustrzykach mieszczą się prawie wszystkie potrzebne urzędy i instytucje, by dobrze wypełniać rolę ośrodka powiatowego.
Ustrzyki były siedzibą powiatu od 1952 roku (jak tylko powróciły do Polski po wymianie ziem z ZSRR) do 1972 roku. Wówczas to (w Ustrzykach twierdzą, że w wyniku spisku) przeniesiono siedzibę powiatu do pobliskiego Leska. W trzy lata później dokonano administracyjnej rewolucji - utworzono województwo krośnieńskie, zlikwidowano powiaty. Później - w imię sytuowania władzy bliżej obywateli - bieszczadzką administrację umieszczono w Sanoku, dalej od obywateli. - W 1975 roku przeżyliśmy gorycz porażki. Odebrano nam rangę, podeptano naszą dumę. Drugi raz na to nie pozwolimy - zapewnia burmistrz Leska Robert Petka.
Kiedy na powrót przymierzano się do odtworzenia powiatów, we wszystkich wariantach Lesko miało być siedzibą powiatu. - Ale w ostatniej chwili padliśmy ofiarą koteryjnej wojny i wpływów, jakie ma w rządzącej koalicji Adam Pęzioł, były wicewojewoda krośnieński, a obecnie wojewoda opolski. I starostwo dostały Ustrzyki - opowiada Maciej Lubas, lider Młodzieżowego Komitetu Obrony Powiatu, a przysłuchujący się jego wywodom aktywiści powiatowi skandują: "Ustrzyki do Opola, Ustrzyki do Opola".
Dla wszystkich leszczan był to wielki szok. Już byli dumni ze swego powiatowego miasta. Lotem błyskawicy rozchodziły się po okolicy wieści, że do Urzędu Miasta nadchodzą faksy jako do przyszłego powiatu. Niektórzy, kupując bilety autobusowe, mówili: "Do miasta powiatowego proszę". Kiedy te nadzieje rozprysły się, leszczanie zatrzęśli się z oburzenia. A potem wzięli się do roboty. Zawiązali Komitet Obrony Powiatu. Na czele Komitetu stanął ówczesny burmistrz, a obecny starosta, Henryk Gocek. Ze świata do Leska zaczęły ściągać posiłki. Z Krakowa wrócił między innymi Maciej Lubas i założył Młodzieżowy Komitet Obrony Powiatu. Lubasowi w duszy gra przede wszystkim lokalny patriotyzm. Dziadek Maćka walczył w powstaniu leskim w 1932 roku, wuj pracował w powiecie w Lesku. - Patriotyczny obowiązek nakazuje mi walczyć o powiat z siedzibą w Lesku - podkreśla Maciek. - Moi przodkowie przewracaliby się w grobach, gdybym odpuścił.
W sierpniu ubiegłego roku, po opublikowaniu oficjalnej mapy powiatów leszczanie zebrali prawie 9,5 tysiąca podpisów pod petycją do rządu, w której domagali się przeniesienia siedziby powiatu z Ustrzyk do Leska (ponad połowa uprawnionych do głosowania). Jeździli do Warszawy, manifestowali, maszerowali. Miejskie mury oblepiono klepsydrami informującymi o nienaturalnej śmierci śp. powiatu, jednak mieszkańcy nie ustawali w walce. Miejskie władze wydzieliły na starostwo solidny budynek i wyposażyły biura. Do dziś stoją w części puste, ale na gmachu wciąż wisi transparent "Ten budynek czeka na starostę". Tradycją stały się cotygodniowe "marsze po zdrowie" - gromadne spacery wzdłuż drogi na Ustrzyki.
W czasie, gdy Lesko protestowało i walczyło, Ustrzyki syciły się sukcesem. Jerzemu Stępniowi, wiceministrowi spraw wewnętrznych i administracji, odpowiedzialnemu za wdrażanie reformy administracyjnej, ustrzyckie władze przekazały dar - wypchanego niedźwiedzia na znak wdzięczności za wywyższenie Ustrzyk. Na wieść o tym leszczanie przekazali ministrowi baranią skórę. - Skóra dlatego, że nie stać nas na niedźwiedzia ani nawet na barana. Wszystkie środki przeznaczyliśmy na jak najlepsze przygotowanie się do spełniania roli ośrodka powiatowego - tłumaczył Lubas.
Protesty nie przyniosły spodziewanego efektu, jednak spowodowały, że rozbita dotąd społeczność zjednoczyła się wokół jednego celu. - Stanowimy jedną wielką rodzinę - zapewnia burmistrz Robert Petka.
Zniknęły podziały na tych z AWS, UW i SLD. Pojawił się podział na zwolenników powiatu z siedzibą w Lesku i jego przeciwników, czyli na leszczan i pozostałych. W takich warunkach wybory samorządowe mogły być tylko plebiscytem. Frekwencja sięgnęła 70 procent. Do Rad Miasta i Powiatu Bieszczadzkiego weszli prawie wszyscy przedstawiciele Komitetu Obrony Powiatu w Lesku. Demokracja spłatała kolejnego figla, bo nagle okazało się, że zwolennicy powiatu z siedzibą Lesku mają przewagę jednego głosu w 25-osobowej Radzie Powiatu Bieszczadzkiego z siedzibą w Ustrzykach. Prolescy radni powiatowi między siebie rozdzielili wszystkie stanowiska i funkcje.
- Wrzucono nam do Ustrzyk konia trojańskiego w postaci leskiego desantu - zauważa z żalem Stanisław Leszega, burmistrz Ustrzyk.
- Kto wrzucił?
- No... wyborcy.
Wyborcy w powiecie bieszczadzkim dzielą się na swoich i obcych, proleskich bądź proustrzyckich.
Robert Petka mówi o przeobrażeniach: - Kiedy okazało się, że protestujący zdobyli władzę w mieście i powiecie, dotychczasowe formy walki o powiat wydały się niewystarczające. Jak długo można manifestować? Postanowiliśmy tworzyć fakty, że tak powiem, administracyjne.
Fakty administracyjne zmierzają w nieco innym kierunku niż wcześniej zdążał Komitet Obrony Powiatu w Lesku, ale nie jest to wynikiem samoistności faktów administracyjnych, lecz zmiany strategii Komitetu. Kiedy działacze Komitetu objęli wszystkie najważniejsze stanowiska w powiecie i mieście, zrobiło im się żal mieszkańców Ustrzyk. Chcąc rozwiązać nabrzmiewający u podnóża Bieszczad konflikt społeczny, prolescy działacze uznali, że nie zależy im na krzywdzie zwolenników Ustrzyk. Postanowili, że najlepszym rozwiązaniem będzie podział obecnego powiatu na dwa.
W kilkanaście dni po powstaniu powiatów, bieszczadzcy radni podjęli uchwałę o secesji. Uchwałę tę w Lesku przyjęto entuzjastycznie. Na rynku odbył się wiec radości, a potem tradycyjny marsz wzdłuż drogi na Ustrzyki. Następnie pięć z ośmiu gmin powiatu (Lesko, Olszanica, Baligród, Solina i Cisna) uchwaliło, że oczekują podziału dotychczasowego powiatu na dwa, a one chcą znaleźć się w powiecie leskim. Potem uchwałę o podziale powiatu jednogłośnie przyjął Sejmik Samorządowy Województwa Podkarpackiego.
Władze i mieszkańcy Ustrzyk szybko zorientowali się się, że tworzone przez leszczan fakty administracyjne idą w jednym kierunku: pognębić i skrzywdzić Ustrzyki, przekreślić na zawsze szanse rozwojowe tego miasta. W odpowiedzi na "agresję" powstał Społeczny Komitet Obrony Powiatu Bieszczadzkiego.
- Nigdy nie zgodzimy się na przeniesienie siedziby powiatu do Ustrzyk - zapewnia burmistrz Leszega.
- Ani na podział obecnego powiatu - dodaje radny powiatowy i rzecznik Komitetu Obrony z Ustrzyk Zygmunt Krasowski. - Podział powiatu oznacza degradację Bieszczad, a na pewno ich wschodniej, ustrzyckiej części. Co to za powiat złożony z trzech ubogich gmin? Jaką politykę ponadgminną można prowadzić w takich ramach? Żadną. Z dzielenia biedy nic dobrego nie wynika. Starosta powinien zająć się pracą, a nie dowartościowywaniem Leska.
W Ustrzykach nie lubią starosty Gocka. Kolportowane są piętnujące działalność Gocka i ośmieszające jego osobę ulotki. Pojawiają się nieprzychylne zarzuty na murach.
- My walczyliśmy o powiat godnie, a nie podstępem - zapewniają działacze Komitetu Obrony z Ustrzyk. - Leszczanie to ludzie chytrzy i sprytni. Wykorzystają każdą metodę, by osiągnąć swoje cele.
- Mam wrażenie, że Lesko osacza Ustrzyki - zauważa burmistrz Leszega. - Stosuje metody protestu, manifestacji, nacisku na władzę i Warszawę, a jednocześnie tworzy nieprzychylne nam fakty administracyjne. Trudno nam się tym faktom przeciwstawić, bo to oni mają władzę. Obawiam się, że metodą podsycania konfliktów społecznych osiągną swoje cele. Rząd dla świętego spokoju przeniesie stolicę powiatu do Leska. Ale na to zgody w Ustrzykach nigdy nie będzie.
Mieszkańcy Ustrzyk zapewniają, że walczyli o powiat godnie. - Były określone kryteria. Ustrzyki są większe od Leska, mają dworzec kolejowy i autobusowy, potrzebną infrastrukturę. Żadnych podjazdów nie było, tylko rozsądna decyzja rządu - tłumaczy Bronisław Zając.
- Wojnę podjazdową prowadzą ci z Leska - gorączkują się działacze Komitetu Obrony z Ustrzyk. - Po cichu przenoszą nam powiat do siebie. Wzięli powiatową straż pożarną, część geodezji, budownictwa. A przecież z powiatu nie powinno się nic zabierać, tu powinno być wszystko zgrupowane.
- Przyjmują do pracy tylko zwolenników Leska i najszybciej załatwiają sprawy ludzi z Leska. A my musimy czekać. Bezprawnie przenoszą instytucje.
Radny Zygmunt Krasowski wytacza armaty: - Starosta zabrał po milionie złotych na utrzymanie administracji z subwencji drogowej i oświatowej. Tworzenie powiatu w Lesku nie może być jedynym celem starosty bieszczadzkiego. Ten człowiek robi wszystko, by umocnić Lesko i osłabić Ustrzyki. Tworzenie bliźniaczych instytucji w Ustrzykach i Lesku doprowadza do rozdęcia administracji.
Starosta Henryk Gocek odpiera zarzuty ze spokojem. - To demagogia, ale przywykłem już do tego, że muszę wyjaśniać oczywistości. W Lesku przygotowano dla przyszłego starostwa siedzibę, wyposażono biura. Ustrzyki nie przygotowały się do tego zupełnie. Dostaliśmy rozpadający się samochód i kilka komputerów, z których dwa były sprawne. Siedzibę wynajmujemy, płacąc wysokie czynsze (17 zł za metr, przy 9 zł w Lesku). Musieliśmy kupić meble i sprzęt, by funkcjonować. Stąd się wzięły wysokie początkowo koszty. Wszystko zaś dzieje się zgodnie z prawem. Ja tylko realizuję wolę Rady Powiatu, wybranej w wolnych wyborach.
Starosta ma na wszystko papiery: uchwały rady, zgodę wicepremiera Tomaszewskiego na ulokowanie straży pożarnej w Lesku, listę zatrudnionych z adnotacjami, z jakiej gminy pochodzą. Z listy jasno wynika, że starosta nie faworyzuje leszczan. To Rada Powiatu zadecydowała, że niektóre instytucje znajdują się w dwóch miejscach. Dawniej urząd administracji państwowej był w Sanoku i posiadał dwie filie: w Lesku i Ustrzykach. Były tam ewidencja pojazdów, wydawanie praw jazdy, geodezja i budownictwo. Tak zostało. Są też dwa szpitale, ale jeden sąd (w Lesku), jedna prokuratura (w Lesku) i jedna policja (w Ustrzykach).
- Absurdów jest więcej - zauważa starosta Gocek. - W ramach jednego organizmu trudno to będzie doprowadzić do porządku, tym bardziej że każde działanie jest interpretowane opacznie i złośliwie. Podział na dwa powiaty nie byłby natomiast kłopotliwy.
Na razie w Ustrzykach nikt nie chce słyszeć o podziale powiatu. Podział to upadek Ustrzyk. Na podział więc nikt się nie zgodzi. Nikt też nie pozwoli na potajemne przenoszenie administracji do Leska. Mieszkańcy zablokowali nawet Powiatowy Ośrodek Dokumentacji Geodezyjno-Kartograficznej, by zapobiec wywozowi map do Leska.
- Nie pozwolę upaść Lesku - zapewnia burmistrz Petka. Oznacza to, że burmistrz będzie walczył o powiat leski. - To, że Lesko nie jest siedzibą starostwa, spowodowało już degradację Rejonowego Urzędu Pracy, który stał się filią pozbawioną środków na aktywne przeciwdziałanie bezrobociu, oraz próby zlikwidowania Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Będziemy tracić kolejne instytucje i urzędy, odwrócą się od nas potencjalni inwestorzy, a negatywne konsekwencje pozbawienia nas powiatu będą się nawarstwiać.
Rozporządzenie rządu w sprawie zasad i trybu postępowania przy składaniu wniosków w sprawach tworzenia, łączenia, podziału i znoszenia powiatów oraz określania ich granic, które ukazało się 23 kwietnia, potwierdza, że leszczanie przebyli już szmat drogi w marszu do własnego powiatu. Spełnili wszystkie konieczne warunki. Teraz ich wniosek będzie musiał zaopiniować wojewoda, a później pochyli się nad prośbą rząd.
Wojewoda, który ma rok do namysłu, odwiedził pod koniec kwietnia powiat bieszczadzki. W Ustrzykach witały go tłumy. - Niech pan broni naszego powiatu, naszego godnego życia. Niech pan będzie rozsądnym gospodarzem - co chwila ktoś histerycznie apelował.
- Jestem zwolennikiem jednego powiatu bieszczadzkiego - zapewnił Zbigniew Sieczkoś.
W Lesku sala pękała w szwach.
- Panie wojewodo, tylko podział powiatu może ugasić konflikt, zaprowadzić na powrót spokój w skłóconych rodzinach.
- Panie wojewodo, urodziłem się w Lesku, mam 76 lat i chcę umrzeć w mieście powiatowym. Czy pan mi pomoże?
Wojewoda próbował przekonywać, że nowy podział administracyjny został głęboko przemyślany: - Wedle mojej wiedzy, protesty dotyczą trzech procent populacji. To się mieści w granicach błędu statystycznego. W każdej dziedzinie życia wypadałoby sobie życzyć takiej skuteczności.
- Panie wojewodo, nam statystyka nie jest potrzebna - gorączkował się trzymający się za serce mężczyzna w średnim wieku. - Jak mi tu zaraz serce pęknie, to nie będzie śmierć statystyczna, ale realna.
- Rozważę wszystkie za i przeciw. Niczego nie mogę teraz obiecać - podsumował Zbigniew Sieczkoś.
Wojewoda Sieczkoś ma twardy orzech do zgryzienia. Już zaczął rozmyślać, jak go rogryźć, by nie połamać zębów. Rozległy, słabo zaludniony (50 tysięcy mieszkańców) i raczej ubogi powiat bieszczadzki ma większe szanse rozwoju niż rozległe, słabo zaludnione i ubogie dwa powiaty bieszczadzkie. Ale z drugiej strony, czy w targanym przez nabrzmiewające konflikty powiecie ktokolwiek może myśleć o rozwoju? Wojewoda ma nad czym rozmyślać.
Tymczasem w Lesku i Ustrzykach trwają gorączkowe poszukiwania osób, które mają "dojścia" do wojewody. Ludzie grzebią w pamięci, wertują notesy, szukają rzeczników powiatowej sprawy. A rejestr szkód rośnie: kioskarka z Ustrzyk, opowiadając o bezwzględności i podstępności leszczan, tak żywiołowo gestykulowała, że rozbiła okulary, a staruszek z Leska połamał laskę, demonstrując, co by zrobił z byłym wicewojewodą krośnieńskim, który, w jego mniemaniu, załatwił Ustrzykom starostwo...
Bogdan Wasztyl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3