Wolą zjeść kwiaty niż hamburgera z frytkami

Sylwia NowosińskaZaktualizowano 
Zdrowie. Robią perfumy z tłuszczów zwierzęcych i pieką torty z pokrzywy. Uważają, że chwasty nadają się do jedzenia, natomiast mięso z hipermarketów ­– nie. Chcą żyć w zgodzie z naturą i bez pośpiechu.

Same robią kremy i perfumy. Zbierają zioła, nie kupują hektolitrów środków czyszczących, segregują śmieci i wybierają naturalne produkty spożywcze. Korzystają z second handów, dbają o środowisko i nie boją się o tym mówić.

Nie chcą być porównywane do ekologów, którzy chodzą w butach z kory drzew i jedzą wyłącznie korzonki. Żyją zdrowo i w sposób naturalny pokazują, że można dokonywać wyboru. Decydować się na to, co prostsze, zdrowsze i smaczniejsze, a często także tańsze.

Wielkomiejska zielarka

Klaudyna Hebda – obecnie autorka bloga Ziołowy Zakątek i pasjonatka zielarstwa – jest absolwentką kulturoznawstwa i socjologii.

W porównaniu z innymi miłośnikami zdrowego żywienia ma ułatwione zadanie, bo jej rodzina prowadzi gospodarstwo rolne na wsi pod Tarnowem. – Jestem w bardziej komfortowej sytuacji niż ludzie pochodzący z miasta. Nie wiem, czy kupiłabym marchewkę za 10 czy 20 zł za kilogram, dlatego cieszę się, że mam możliwość skorzystania z własnych warzyw – przyznaje Klaudyna.

Razem z partnerem zajmują niewielkie mieszkanie na obrzeżach miasta, w miejscu gdzie powietrze jest czyste i można znaleźć wiele ziół i roślin. Klaudyna zbiera je i wykorzystuje na tysiące sposobów. Pasjonuje ją tworzenie naturalnych perfum i kosmetyków.

Zostań serowarem

Mała przestrzeń życiowa nie zniechęciła Klaudyny do próbowania sił m.in. w roli serowara. Na swoim blogu opublikowała cykl tekstów na ten temat.

Podstawowe produkty do zrobienia sera kosztują ok. 100 zł. – Ja zapłaciłam ok. 500 zł, bo kupowałam po kilka rodzajów wszystkich składników, aby zaprezentować je później na moim blogu – tłumaczy Klaudyna.

Do zrobienia sera potrzebnych jest kilka podstawowych produktów, takich jak foremka ze specjalną z praską, podpuszczka (cena – ok. 15 zł), bakterie (ok. 20–30 zł razem z pleśnią). Oprócz tego termometr, no i książka o serach.

Z 5 litrów mleka Klaudynie udaje się samodzielnie wytworzyć 500 g sera. Przekonuje, że choć to żmudna praca, to jednak warto próbować.

– Jeżeli mieszkasz w mieście, masz rodzinę i pracujesz, to nie jesteś w stanie wszystkiego samodzielnie zrobić, ale kiedy już się zdecydujesz, podjęty wysiłek przynosi ogromną satysfakcję – wyjaśnia Klaudyna.

Produkty od podszewki

Jej zdaniem obecnie wśród młodych ludzi widać trend „powrotu do korzeni”.

– Przedstawiciele dzisiejszego pokolenia nie mieli szans, aby dowiedzieć się, w jaki sposób powstają niektóre produkty, dlatego chcą się teraz na­uczyć wszystkiego od nowa – podkreśla Hebda.

Z wykształcenia jest kulturoznawcą i socjologiem, lecz zauważyła, że bardziej od tych dziedzin fascynuje ją tworzenie tradycyjnych produktów.

Założyła blog kulinarny, który miał na początku służyć tylko jako książka kucharska. Teraz pisze o ziołach, zdrowym stylu życia i naturalnych produktach.

Wybrała się na studia zielarskie i planuje rozpocząć kolejne. Pisząc bloga o ziołach, chce pokazać, że pasja może być także sposobem na życie.

18 czerwca ukaże się jej pierwsza książka poświęcona kosmetykom naturalnym. – Będzie to publikacja, dzięki której każda czytelniczka dowie się, jak może zrobić krem dla siebie. Będą tam tabele olejów, olejków eterycznych, z których można wybrać te najbardziej odpowiednie dla naszej cery – opowiada Klaudyna.

Naturalne zapachy

Klaudyna pokazuje także na swoim blogu, jak dla własnych potrzeb wykorzystać łój wołowy i produkty pszczele. Pisze m.in. o tym, jak z propolisu, który wytwarzają pszczoły, wyprodukować pomadkę.

Jako pasjonatka naturalnych składników robi także własne perfumy. – Jako pierwsze powstawały na Bliskim Wschodzie tzw. pomady. Były tworzone z wykorzystaniem łoju albo innego tłuszczu zwierzęcego – opowiada z zaangażowaniem Klaudyna.

Na tłuszcz kładziono wtedy pachnące kwiaty, zostawiano je na kilka dni, a kiedy zwiędły, dodawano następne. –Tłuszcz, który przesiąknął tymi kwiatami, to właśnie była pomada, pierwsze perfumy. Podobne można zrobić samodzielnie w domu – opowiada Klaudyna Hebda. Kosmetyki naturalne to jedna z jej największych pasji. – Mogłabym wygłosić o tym cały wykład – przyznaje.

Zdaniem Klaudyny trwałość perfum domowej roboty zależy od tego, jakie są molekuły zapachu .

– Ciężkie składniki, takie jak np. olej jojoba, przedłużają trwałość. Jeżeli kupisz specjalne żywice w sklepie z półproduktami, zapach może się utrzymać nawet przez kilka godzin – dodaje.

Czy jesteśmy w w stanie zrobić w domu perfumy, które są lepsze niż te ze sklepu?

– Trudno powiedzieć. Na pewno naturalne zapachy są inne. Perfumy wytwarzane sztucznie posiadają nie tylko zapach, ale także chemiczne utrwalacze, które mogą być szkodliwe – tłumaczy Klaudyna.

Magia smaków

Małgorzata Kalemba-Drożdż zaraziła się pasją do zdrowego jedzenia jeszcze w dzieciństwie, kiedy razem ze starszą siostrą śledziła kolejne numery popularnego magazynu kulinarnego. Jak twierdzi, nie żyje ekologicznie, ale stara się dokonywać świadomych wyborów.

Z wykształcenia jest doktorem biochemii. – Wszystko, z czego się składamy, pochodzi z jedzenia. Cała biochemia bazuje na składnikach, które wcześniej zjemy. To właśnie one wchodzą w interakcje z naszymi komórkami. Dlatego większość biochemików dobrze się zna na jedzeniu – żartuje.

Studia stały się uzupełnieniem jej pasji. Wychowała się w okolicach, gdzie było dużo terenów zielonych. Zawsze lubiła być blisko natury. Nigdy nie kupowała nadmiaru środków chemicznych do czyszczenia. Postanowiła nauczyć dzieci segregacji śmieci.

– Po co skomplikowana chemia, skoro garnki najlepiej szoruje się sodą, a kamień ze zlewu można usunąć octem? Zawsze chciałam robić wszystko prościej, taniej, łatwiej, niekoniecznie płacąc krocie koncernom chemicznym – twierdzi Małgorzata Kalemba-Drożdż.
W skład jej codziennej diety wchodzą głównie potrawy wegańskie i wegetariańskie. Przyznaje, że stara się jeść tylko niewielkie ilości mięsa. – Zawsze lepiej jeść rośliny , bo są mniej zanieczyszczone. Nie jestem wegetarianką, ale mięsa jem bardzo mało – podkreśla pani Małgorzata.

Pasjonuje się także odkrywanie nowych smaków. – Mnóstwo smaków jest zaklętych w kwiatach, których w ogóle nie znamy. Nie wiemy, że można je jeść. Szkoda, żeby się marnowały – twierdzi Małgorzata Kalemba-Drożdż. Nie chodzi jednak na zakupy obiadowe do kwiaciarni.

– Kwiatów z kwiaciarni się nie je, bo są nawożone i pryskane. Mam na balkonie małą grządkę. Zrywam to, co na niej wyrośnie, i później dorzucam np. do sałatki. Ostatnio widziałam minę sąsiadki, kiedy zrywałam kwiaty i kilka z nich wsadziłam sobie do ust. Trochę się zdziwiła – dodaje.

Przepisy na dania z kwiatów zazwyczaj budzą podziw gości pani Małgorzaty. Kiedy posiłek z takim oryginalnym składnikiem ląduje na stole, pani domu od razu jest zasypywana pochwałami.

Małgorzata Kalemba-Drożdż wydaje właśnie swoją drugą książkę o zdrowych i smacznych roślinach. Pierwsza – „Kwiatowa uczta. Jadalne kwiaty w 100 przepisach”, już jakiś czas temu trafiła do księgarń. Kolejna będzie nosić tytuł „Pyszne chwasty”. Znajdą się tam przepisy na pesto z pokrzywy, risotto z koniczyny, smażoną babkę lancetowatą, babeczki z mniszkami, tort z pokrzywy i wiele innych oryginalnych, a przede wszystkim smacznych dań.

Zdrowe żywienie nie jest jej jedyną pasją. Zaczęła także wytwarzać naturalne kremy dla swoich dzieci. – Moja córka ma alergię na mleko i jajka. Są na rynku dobre, ale koszmarnie drogie kremy przeznaczone dla takich osób, dlatego postanowiłam pójść za ciosem i przygotować sama naturalny, ekologiczny produkt – wyznaje.

Zdrowe się opłaca

– Bywa, że kupuję w sklepach ekologicznych, ale nie robię tego często ­– przyznaje pani Małgorzata. Po warzywa chodzi na lokalny targ. Przyjeżdżają tam rolnicy, którzy sprzedają to, co sami wyhodowali.

– Nie są to zazwyczaj certyfikowane produkty. Używanie chemii jest drogie. Dlatego rolnik nie korzysta z niej, kiedy nie musi. Jeżeli ziemniaki na jego polu rosną bez pryskania, nie ma powodu, aby ponosił dodatkowe koszty – zauważa pani Małgorzata. Jej zdaniem dobry obserwator potrafi sprawdzić, czy rolnik sprzedaje naturalne produkty.

– Zresztą nawożone warzywa i owoce można poznać po smaku. Moje dzieci to wyczuwają... pryskanych owoców nie wezmą do ust – przyznaje.

Niestety, nie wszystkim rolnikom można ufać.– Poziom moralny producentów żywności, także tych, którzy produkują żywność tradycyjną i ekologiczną, pozostawia bardzo wiele do życzenia – mówi otwarcie pani Małgorzata.

Jej życie jest eko

Gabriela Strączyńska wyruszyła na Wyspy Brytyjskie ­ – jak większość Polaków – w poszukiwaniu pracy. Pobytu w Anglii nie wspomina najlepiej. Po roku wróciła do Krakowa. Znalazła pracę, będzie kontynuować studia i cieszy się, że jest już z dala od świata wielkich molochów, którego bohaterowie żywią się tym, co przyniosą z supermarketu i odgrzeją w mikrofalówce.

– Nie znosiłam brytyjskiego trybu życia. Dla ludzi, którzy żyją zdrowo, ekologicznie i np. są wegetarianami tak jak ja, warunki w Torquay, gdzie mieszkałam, były koszmarne – przyznaje Gabriela. Według niej, tryb życia, który prowadzą Anglicy, nie jest ani zdrowy, ani ekologiczny.

– Tęskniłam za Krakowem. Choć w powietrzu mamy smog, jest tu także mnóstwo małych sklepów i sklepików z lokalną żywnością, ziołami, smaczne knajpy wegetariańskie i wegańskie, np. restauracja Momo na ul. Dietla, którą uwielbiam – przyznaje Gabrysia.

Dla niej eko to nie tylko jedzenie, ale całe życie. W trosce o środowisko kupuje w lumpeksach, oszczędza wodę i wymienia się ze znajomymi gazetami, które już przeczytała.

– Kiedyś miałam pewne opory, np. nie chciałam kupować butów w lumpeksach. Później pomyślałam o tych wszystkich wielkich fabrykach, które emitują do atmosfery ogromne ilości zanieczyszczeń, i zmieniłam zdanie – wyznaje Gabrysia.

We włosach – cynamon

­– Nie jem mięsa nie tylko z powodów ideologicznych, ale także w trosce o swoje zdrowie – opowiada Gabriela. W sklepach bardzo dokładnie przegląda etykiety i nie kupuje niczego, co zawiera nawet jeden składnik pochodzenia zwierzęcego. Z tego powodu odmawia sobie niektórych słodyczy i czekolad.

Przeczytała kiedyś reportaż o tym, jak traktowane są zwierzęta, których mięso trafia na nasze stoły. Przyznaje, że była przerażona.

– Są trzymane w nieludzkich warunkach, upychane na ciasnej powierzchni i bardzo źle traktowane – oburza się Gabriela. – Jedzenie takiego mięsa nie jest zdrowe. Na przykład kurczak, który jest trzymany w ciasnej klatce, nie rozwija swoich mięśni. Składa się głównie z tłuszczu, którym później się żywimy. A mówi się, że kurczak jest świetnym daniem dla ludzi na diecie.... – dodaje.

Choć sama nie je produktów pochodzenia zwierzęcego, przyznaje otwarcie, że jeżeli kiedyś będzie żoną, mięso dla swojego męża będzie przywoziła z tradycyjnych gospodarstw z podkrakowskich wsi.

W przyszłości Gabrysia planuje zarabiać na życie, tworząc naturalne produkty. Już teraz samodzielnie przygotowuje odżywki do włosów i naturalne pomadki.

– Wcieram we włosy olej marchwiowy albo cynamon. Pierwszy z nich pięknie podkreśla rudy kolor, a drugi prostuje włosy i sprawia, że się nie puszą – wyjaśnia. Pomadki przygotowuje razem z przyjaciółką z różnych olejów. Może kiedyś kupi sobie elektryczny samochód. – Taki na pewno będzie bardziej eko niż tradycyjne auto – stwierdza.

Napisz do autora:
sylwia.nowosinska@dziennik.krakow.pl

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
ben

będziesz paniusiu żyła zgodnie z naturą i bez pośpiechu pod warunkiem że znajdziesz sobie bogatego chłopa co cię utrzyma

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3