Wróci jako trener?

Redakcja
Kolejna koszykarka z dawnej, silnej Wisły ubywa z zespołu. Tym razem nie chodzi o transfer, tylko - "pożegnania nadszedł czas". Parkiet hali sportowej opuszcza Małgorzata Downar-Zapolska.

Małgorzata Downar-Zapolska kończy karierę koszykarską

   Była przez wiele lat czołową zawodniczką zespołu, jego dobrym duchem, ostatnio kapitanem. Jest żoną trenera wiślaczek Wojciecha Downara-Zapolskiego.
   - Czy zakończenie kariery to już decyzja nieodwołalna? - zwracam się do pani Małgorzaty.
   - Tak. Lata lecą, i choćby najbardziej lubiło się sport, trzeba wreszcie powiedzieć: dość. Ostatnio mam sporo zajęć, bo nie tylko treningi, mecze, prowadzenie naszego domu, wychowywanie syna, ale - ponieważ sytuacja materialna w sporcie jest niepewna - od pięciu lat uczę w szkole. Ukończyłam AWF, prowadzę więc lekcje wychowania fizycznego w Zespole Szkół Rolniczych w Czernichowie. I jest jeszcze jeden bardzo istotny powód mej decyzji: spodziewam się drugiego dziecka. Narodziny zaplanowane są na listopad, jeszcze nie wiem, czy będzie to córka, czy drugi syn, najważniejsze, aby było zdrowe. Syn Jakub ma 9 lat, rośnie szybko, wykazywał nawet talent koszykarski, ale ostatnio bardzo zainteresował się piłką nożną. Chodzi na treningi do Wisły, do pana Marka Koniecznego.
   - Jak młoda Małgosia Kardas dotarła do Wisły?
   - To było w 1979 r., trener Wanda Pacułowa prowadziła zajęcia z młodzieżą klubu w mej szkole, nr 112, w Krakowie. Koleżanki namówiły mnie do gry w koszykówkę i tak weszłam do Wisły. Miałam na swej pozycji rozgrywającej w zespole bardzo silną konkurencję: Grażynę Seweryn, Martę Starowicz, Krystynę Szymańską-Larę, Żenię Nikonową. Nieraz więc grałam też na skrzydle. Przez te lata tylko raz opuściłam Kraków i w sezonie 96/97 występowałam wypożyczona w Olimpii Poznań, zdobyłyśmy w lidze brąz. Zaliczyłam też trochę meczów kadry Polski, prowadzonej przez Tadeusza Hucińskiego.
   - Największe sukcesy były w Wiśle...
   - W 1988 r. ostatnie jak dotąd mistrzostwo Polski, byłam w tym zespole, ale bardziej jako rezerwowa. Ponadto wywalczyłam z wiślaczkami srebro w 1992, 99 r. i brąz w 2000 r.
   - Najbardziej pamiętne chwile z kariery?
   - Jednak obydwa brązowe medale w ekstraklasie, bo wtedy dużo grałam.
   - W tej chwili Wisła nie jest w czołówce tabeli jak dawniej...
   - Najważniejsze, że w ostatnich dwóch latach obroniłyśmy miejsce w ekstraklasie. Teraz zespół jest bardzo odmłodzony, nieraz czułam się jak mama wielu młodszych koleżanek. Niemniej atmosfera była bardzo dobra i to pomogło nam w walce o ligowy byt. Potrzeba drużynie tylko większej opieki. Nie myślę tu o potężnych sponsorach, jakie ma Gdynia, ale choćby o takich, którzy zapewnią koszykarkom Wisły przyzwoitą egzystencję.
   - Nie myśli Pani o pracy trenerskiej?
   - Jestem absolwentka AWF, ale po rekreacji. Dlatego zapisałam się na kurs instruktorski z koszykówki. W sobotę mam ostatnie egzaminy. Jednak oczekiwanie na drugie dziecko przesuwa me plany szkoleniowe. Niemniej nie wykluczam mego powrotu do hali sportowej jako trener młodzieży.
Rozmawiał: JAN OTAŁĘGA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie