„Wszyscy gramy w Toto-Lotka”

Materiał informacyjny Totalizator Sportowy Sp. z o.o.
Na zdjęciu: Rok 1983. Kibice na mecie etapu górskiego 40. Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Dookoła Polski w Wiśle (Tour de Pologne). Na fotografii widoczna reklama Totalizatora Sportowego.  Fot. PAP/Longin Wawrynkiewicz
Na zdjęciu: Rok 1983. Kibice na mecie etapu górskiego 40. Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Dookoła Polski w Wiśle (Tour de Pologne). Na fotografii widoczna reklama Totalizatora Sportowego. Fot. PAP/Longin Wawrynkiewicz
Początek lat 80. przyniósł kolejną wielką falę zainteresowania grami liczbowymi w Polsce. Totalizator Sportowy, łączący zabawę z finansowaniem polskiego sportu i infrastruktury sportowej, cieszył się masowym zainteresowaniem.

„Wszyscy gramy w Toto-Lotka” – to chwytliwe hasło towarzyszyło Polakom u progu dekady lat 80. Co sprawiło tak wielkie ówczesne zainteresowanie grami liczbowymi Totalizatora Sportowego? Przełomowa decyzja z 1981 r. o zniesieniu limitu wygranych dla graczy.

Sobotnie emocje

W tamtych czasach, by odebrać wygraną, trzeba było przyjść do oddziału Totalizatora Sportowego i – choć grało się imiennie – pokazać dowód osobisty w celu dopełnienia formalności podatkowych i skarbowych. Wygraną odbierano tylko w gotówce i miliony Polaków grało z myślą o paczkach banknotów dostępnych po szczęśliwym wypełnieniu kuponu Dużego Lotka. Szczęśliwcy przeżywali emocje w każdą sobotę, bowiem od 2 czerwca 1984 r. losowania odbywały się właśnie w sobotę, a nie jak wcześniej – w niedzielę.

Królował Duży Lotek, choć nie tylko – w latach 80. Totalizator Sportowy wprowadził do swojej oferty także Super Lotka, w którym gracz, by wygrać, musiał trafić 7 z 49 liczb. Nowością było to, że najniższą wygraną można było otrzymać za 4 trafione numery. Stało się to dokładnie 29 stycznia 1986 r. i ta ciesząca się wzięciem gra funkcjonowała aż do 25 września 1991 r.
W latach 80. Totalizator Sportowy kontynuował także misję wspierania polskiej kultury, rozpoczętą dekadę wcześniej ogromnym wkładem w odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie. W sumie, na fali społecznego entuzjazmu, na konto Obywatelskiego Komitetu Odbudowy Zamku trafiło w latach 70. ok. 800 tys. dolarów i ponad mld złotych, z czego część tej kwoty właśnie dzięki Totalizatorowi Sportowemu.

Spotkanie z fortuną

Podstawowym celem Totalizatora Sportowego było jednak wsparcie polskiego sportu. Tysiące obiektów sportowych w całym kraju funkcjonowało właśnie dzięki pieniądzom z Totalizatora Sportowego, a właściwie dzięki pieniądzom graczy odwiedzających kolektury w całej Polsce. Pieniądze przeznaczane były na remonty i budowy obiektów sportowych, organizowanie imprez sportowych, szkolenia i wspieranie placówek upowszechniających kulturę fizyczną.

Można powiedzieć, że tam, gdzie uprawiano sport, był także Totalizator Sportowy. Taka koincydencja miała miejsca bardzo często na poziomie lokalnym, np. podczas VIII Otwockiego Małego Maratonu o puchar Totalizatora Sportowego, który rozgrywano 24 czerwca 1984 r. Sportowcy i kibice mogli wówczas przeczytać, co uwieczniły archiwalne fotografie, towarzyszące zawodom hasło: „Chcesz z fortuną mieć spotkanie – zagraj w Totka miły panie!”.

Dekada lat 80. to również ogromne wsparcie Totalizatora Sportowego dla polskich sportowców-olimpijczyków. To on dzięki graczom przekazywał pieniądze, z których później finansowano kluby, w których trenowali, fundowano stypendia sportowe czy opłacano trenerów. Ponadto dbał o infrastrukturę sportową i wyposażał polskie reprezentacje olimpijskie.

Triumfy olimpijskie

Przypomnijmy niektóre tamte sukcesy.
Na Mundialu w Hiszpanii w 1982 r. Polacy zajęli trzecie miejsce powtarzając wynik z 1974 r. W meczu o trzecie miejsce 10 lipca 1982 r. pokonali Francję 3:2 po golach Andrzeja Szarmacha, Stefana Majewskiego i Janusza Kupcewicza. W Letnich Igrzyskach w Los Angeles w 1984 r. Polska nie brała udziału, jednak cztery lata później w Seulu mocno zaznaczyła swoją obecność, zdobywając 2 złote, 5 srebrnych i 9 brązowych krążków. Wielkie wrażenie zrobił judoka Waldemar Legień, pokonując w finale przez ippon zawodnika z RFN, Franka Wieneke. Drugie złoto wywalczył zapaśnik Andrzej Wroński, wygrywając w finale z Gerhardem Himmelem z RFN.

Wspomnijmy jeszcze o kolarzach. Lech Piasecki w 1984 r. zdobył tytuł mistrza Polski w jeździe indywidualnej na czas, w 1985 r. zwyciężył w Wyścigu Pokoju, zaś 31 sierpnia 1985 r., podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym zdobył złoto. Z kolei Joachim Halupczok swoje złoto wywalczył 26 sierpnia 1989 r. w gronie amatorów na mistrzostwach świata w Chambery. Trasę o długości 185,2 km pokonał w czasie 4:52:54, osiągając imponującą średnią prędkość 37,9 km na godzinę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: „Wszyscy gramy w Toto-Lotka” - Dziennik Bałtycki

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie