Wybory? Ale po co?

Redakcja
Udostępnij:
Żyjemy w demokratycznym ustroju, to zaś oznacza, że każdy obywatel ma prawo głosowania. Jednakże frekwencja wyborcza, zwłaszcza na lokalnym poziomie, jest zdumiewająco niska. W konsekwencji rządy wybierane są przez mniejszość społeczeństwa.

Na to społeczne zobojętnienie może składać się częściowo przeświadczenie, że jeden głos nie ma większego znaczenia, a także i przede wszystkim powszechna negatywna wizja polityki i polityków, która sprawia, że ludzie nie s ąjuż w stanie przywiązywać wagi do kwestii wyborów. Wielu uważa, że wszystko zostało tak spłycone, iż nie sposób uwierzyć, by którykolwiek z kandydatów (lub którakolwiek z partii) po uzyskaniu poparcia troszczył się o swych wyborców, po co więc przejmować się wyborami? Takie postawy zaskakują tych wszystkich, którzy walczyli o wolne wybory i którzy uważają je za podstawę istnienia demokratycznego społeczeństwa.

Reakcje społeczne

Społeczeństwo nie ma dobrego zdania o politykach; postrzega ich raczej jako ludzi skorumpowanych, ogarniętych żądzą władzy. Istnieje także przekonanie, że polityka jest zwykłą grą. Ludzie, którzy się nią zajmują, najpierw kłócą się w sali obrad, a potem - jak gdyby nigdy nic - idą wspólnie do baru i piją drinki. Taka postawa postrzegana jest jako gra, daleka od codziennych trosk, z jakimi borykają się normalni ludzie. Zarysowuje się tu kontrast z tymi parlamentarzystami, którzy z poświęceniem pracują na rzecz wyborców, którzy wybrali ich na swych reprezentantów.

Po części owo rozczarowanie oraz niepokój biorą się stąd, że nie istnieje aktualnie zbyt wiele płaszczyzn, na których dokonuje się elekcji, poczynając od wyborów lokalnych aż po narodowe i europejskie. W Wielkiej Brytanii dopiero po utworzeniu odrębnego zgromadzenia dla Szkocji i Walii można było odnieść wrażenie, że wyborów dokonuje się na wielu poziomach. Tak istotnie dzieje się przynajmniej co cztery lata w przypadku wyborów do Parlamentu. Daje to możliwość usunięcia poprzedniej „ekipy" oraz wypróbowania i dania szansy zupełnie nowej partii i nowym politykom. W praktyce natomiast wygląda na to, że coraz bardziej zacierają się różnice między poszczególnymi partiami politycznymi, daje się natomiast zauważyć ciąg ku modelowi partii centrum. Zmiany, jakie zaszły w systemie wyborczym - od głosowania bezpośredniego do przedstawicielstwa proporcjonalnego, wprowadziły sporo zamieszania w umysły wielu ludzi, choć niektórzy twierdzą i przekonują innych, że taka forma zapewnia większy udział w procesie demokratyzacji.

Demokracja zależy od aktywnego zaangażowania wszystkich członków społeczeństwa. Skoro nie korzystamy z prawa do uczestniczenia w wyborach, wówczas wydaje się, że mamy mniejsze prawo do narzekania na rząd i polityków, którzy zostali wybrani bez naszego udziału. Jednak to, że rząd może zostać wybrany przez mniej niż połowę głosujących, jawi się jako poważny, domagający się rozwiązania problem.

Perspektywa chrześcijańska

Bóg jest głęboko zatroskany o każdy aspekt życia ludzkiego a zwłaszcza o to, jak ludzie sprawują władzę. Prawo Starego Testamentu odnosiło się do każdej płaszczyzny życia człowieka i społeczeństwa. Dla Izraelitów podstawowym systemem rządów była teokracja (rządy Boga), lecz nawet w tym przypadku konieczne były pewne formy ludzkich interwencji, jak miało to miejsce ze strony sędziów i starszych. Wszelkie prawa i władze pochodziły jednak ze wspólnego źródła, którym był Bóg, przed Nim też rządzący byli odpowiedzialni. On bowiem był tym, który stawiał danego człowieka na urzędzie (Prz 8, 15-16). Ludzie sprawujący władzę mieli uważać na to, jak żyją i nie nadużywać swych uprawnień. Sam Bóg pouczał sędziów, w jaki sposób winni pełnić swój urząd: „Nie będziesz naginał prawa, nie będziesz stronniczy i podarku nie przyjmiesz" (Pwt 16, 19). Tym, którzy dzierżyli władzę polityczną, nie wolno było rządzić i wydawać sądów na własną rękę: „Baczcie na to, co czynicie, bo nie dla człowieka sądzicie, lecz dla Pana. On jest przy was, gdy sądzicie. Teraz zaś niech wami owładnie bojaźń Pańska. Baczcie więc, co czynicie, nie ma bowiem u Pana, Boga naszego, niesprawiedliwości i stronniczości ani przekupstwa" (2 Krn 19, 6-7).

Ten sam problem porusza św. Paweł w Liście do Rzymian (rozdział 13), gdzie dowodzi, że wszelka władza pochodzi od Boga oraz że wszyscy rządzący są odpowiedzialni przed Bogiem. Otrzymali bowiem od Niego szczególne zadanie do realizacji: powinni eliminować w świecie zło, wspierać zaś dobro.

Św. Piotr i św. Paweł wzywają chrześcijan do modlitwy za tych, którzy sprawują władzę. To mały przyczynek do zrozumienia tego, czego od chrześcijan oczekuje Bóg: aby wykorzystywali siłę, jaką ma ich głos wyborczy, po to, by uzyskać pewność, że wybrane zostaną odpowiednie osoby, które będą walczyć ze złem i wspierać wszystko, co dobre. Jeśli istotnie mamy być na ziemi „solą i „światłem", to korzystanie z prawa demokratycznego głosu jest dla nas jednym ze sposobów realizacji zadań, jakie Bóg stawia przed swym ludem.

Parę spraw do przemyślenia

Dlaczego ważne jest korzystanie z prawa do uczestniczenia w wyborach?

W jaki sposób możemy przyczynić się do zmiany negatywnej opinii o ludziach ze świata polityki i politycznych działaniach? W jaki sposób Biblia służy mi pomocą w podejmowaniu decyzji o tym, na kogo oddawać swój głos?

Czy lepsze jest głosowanie na konkretnych polityków, czy na partie polityczne?

David Cook

Źródło: Czas pytań

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie