Wybory do rad dzielnic 2018 w Krakowie. Wystarczyło uzyskać kilkanaście głosów, by zostać radnym

Grzegorz SkowronZaktualizowano 
Wybory do rad dzielnic 2018 w Krakowie. Wystarczyło uzyskać kilkanaście głosów, by zostać radnym Aneta Żurek / Polska Press
Podczas niedzielnych wyborów do rad dzielnic nie było takiego szturmu na lokale wyborcze jak w październiku i listopadzie, gdy krakowianie wybierali radnych miasta i prezydenta. Wtedy frekwencja wyniosła ponad 50 proc., w ostatnią nieco przekroczyła 12 proc. A w wielu okręgach była zaledwie kilkuprocentowa. Efekt? Do zdobycia mandatu radnego dzielnicy wystarczyło nawet kilkanaście głosów. Kilkudziesięciu kandydatów zostanie radnym dzięki poparciu 20, 30 czy 40 wyborców.

SPRAWDŹ WYNIKI WYBORÓW DO RAD DZIELNIC

Ponad 500 głosów lub tylko 17

Ale nie brakowało także osób, które zdobyły ogromne poparcie.

Wspaniałym wynikiem może pochwalić się Rafał Torba, który w swoim okręgu w dzielnicy VIII zdobył aż 502 głosy. Taki wynik to bardzo rzadki przypadek. Jest on efektem wyjątkowej frekwencji jak na wybory do dzielnic. W tym okręgu do urn poszło ponad 25 proc. uprawnionych do głosowania, gdy w większości okręgów frekwencja była zaledwie kilkuprocentowa.

Rekordzistą pod względem wielkości poparcia jest Józef Szuba, który w okręgu nr 1 w dzielnicy XVIII zdobył 521 głosów. Jego dwaj rywale dostali odpowiednio 18 i 10 głosów. Frekwencja w tym okręgu sięgnęła 24,76 proc. - Koleżanki w radzie dzielnicy żartują, że jestem „nowohuckim czempionem”, bo zarówno w 2014 jak i w 2011 roku również zdobyłem najwięcej głosów w Krakowie. Staram się rozmawiać z ludźmi, walczyć o rozwiązywanie ich problemów. Mieszkańcy mnie chyba po prostu lubią i ufają mi - mówi 75-letni Józef Szuba, który w kończącej się kadencji był zastępcą przewodniczącego Rady i Zarządu Dzielnicy XVIII Nowa Huta. - Nie prowadziłem jakiejś wyjątkowej kampanii, rozwiesiłem chyba tylko dwa plakaty. Postawiłem na bezpośredni kontakt z mieszkańcami - dodaje Józef Szuba.

Na drugim biegunie są kandydaci, którym do wygrania wyborów wystarczyło poparcie kilkunastu osób. Michał Gajda (dzielnica XVI, okręg nr 20) otrzymał tylko 19 głosów. Tak kiepski wynik to efekt niechlubnego rekordu frekwencyjnego - w tym okręgu głosowało tylko 2,6 proc. uprawnionych.

Ale najmniej głosów - zaledwie 17 - wystarczyło, by zostać radnym z okręgu nr 1 w dzielnicy I. Tyle zdobył Krzysztof Sajdak. Paradoksalnie tu rywalizacja była dość zacięta, bo było aż 7 kandydatów. Zwycięzca dostał 17 głosów, drugi kandydat 16, trójka - po 10 głosów, a dwóch - po 7. Frekwencja wyniosła 6,51 proc.

Jak pech, to pech

W trzech przypadkach o wyborze zdecydowało... losowanie. Ordynacja wyborcza do rad dzielnic zakłada bowiem, że przy równej liczbie głosów o przyznaniu mandatu radnego decyduje ślepy los.

Tak do rady dzielnicy została wybrana Agnieszka Łoś w okręgu nr 21 w dzielnicy XVI. Kandydatka otrzymała 112 głosów, tyle samo co Anita Biela. Trzeci kandydat Michał Adaś dostał 30 głosów. Szczęście dopisało Agnieszce Łoś.

Losowanie było także konieczne w okręgu nr 7 w dzielnicy XI. Spośród siódemki kandydatów dwoje (Anna Moskalewicz-Dudek i Janusz Satko-Skawiński) dostało po 39 głosów. W wyniku losowania radną została Anna Moskalewicz-Dudek.

Z identyczną sytuacją mieliśmy do czynienia w okręgu nr 15 w dzielnicy VII. Paweł Kowalski i Maciej Krzyżanowski zdobyli po 96 głosów - losowanie okazało się szczęśliwe dla Pawła Kowalskiego.

Ale w tym przypadku przegrany może mówić o wyjątkowym pechu. To jego plakaty były zrywane podczas ciszy wyborczej, a w dniu głosowania na samochodzie przed lokalem wyborczym pojawiły się plakaty konkurenta. O zdarzeniu została powiadomiona policja, przekazano jej nawet zerwane i wrzucone do śmietnika plakaty. Sam Maciej Krzyżanowski przyznaje, że jego wyborcy na pewno złożą protest do Komisji Odwoławczej. Gdyby zwycięstwo w tym okręgu było bezapelacyjne, taki incydent mógłby nie być wystarczają podstawą do unieważnienia wyborów. Ale wobec równej liczby głosów może się okazać, że konieczna będzie powtórka głosowania, z udziałem wszystkim kandydatów w tym okręgu.

Niesamowite zdjęcia Krakowa z lat 70. Poznajesz te bloki z w...

Było spokojnie, będą protesty

O tym zdecyduje Komisja Odwoławcza. To ona rozpatrzy wszystkie protesty wyborcze, które zostaną złożone w ciągu 14 dni od daty niedzielnego głosowania.

- Jestem przygotowana na protesty, bo choć wybory do rad dzielnic przebiegały spokojnie, to na pewno znajdą się tacy, którzy będą składać odwołania - mówi Agata Jarząbek, miejski komisarz wyborczy. Podkreśla jednak, że do wczoraj oficjalnego protestu nie złożył nikt, a w niedzielę były anonimowe telefony kwestionujące np. wykształcenie niektórych kandydatów, ale tego nie można uznać za oficjalne złożenie protestu, który musi być sygnowany imieniem i nazwiskiem wyborcy.

Z przebiegu wyborów do dzielnic zadowolony jest także ubiegający się o stanowisko przewodniczącego Rady Miasta Krakowa Dominik Jaśkowiec. - Pesymiści wieszczyli, że głosować będzie 3-5 procent mieszkańców. A wynik jest prawie taki, jaki był w poprzednich wyborach - komentuje. Jego zdaniem trzeba zastanowić się, jak wzmocnić dzielnice i nad przekazaniem większych funduszy, którymi dzielnice mogłyby dysponować. - Myślę też, że powinno się bardziej promować wybory do rad dzielnic - dodaje Jaśkowiec, który sam kandydował do dzielnicy III i został jej radnym zdobywając 110 głosów.

O tym, że wybory przebiegały wyjątkowo spokojnie, może świadczyć to, że najpoważniejszym incydentem było pogryzienie przez fretkę jednego z członków komisji. Jak donosi Radio Kraków, fretka wpadła do lokalu wyborczego, a gdy jeden z członków komisji próbował ją przepędzić, zwierzę go pogryzło. Mężczyzna trafił do szpitala, głosowania nie przerwano.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Nowe prawa na porodówkach. Mamy mogą być zaskoczone

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
google

17 głosów? to nawet nie 50%+1 niezgodne z konstytucją. poniewaz więkrzość wygrywa , jak frekfencji niebyło to wybory niewazne!

k
karasko

Przykład: znany kamienicznik, mieszkający w Bolechowicach chciał zostać radnym dzielnicowy żeby dbać o swoje interesy. Przemeldowal się zatem do Starego Miasta żeby móc kandydować. Następnie zameldował w swoich kamienicach paredziesiat osób i z palcem w oku wygrał wybory. Ot, demokracja...

l
lll

Błąd w artykule: Michał Gajda (dzielnica XVI, okręg nr 20)

Michał Gajda nie kandydował w dzielnicy XVI Bieńczyce, to jest błąd w artykule.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3