Wybudowali rolnikowi drogę przez środek gospodarstwa

(ei24)
Droga przebiega między domem rolnika i jego stodołą
Droga przebiega między domem rolnika i jego stodołą Polska Press
Stanisław Piróg, żeby przejść z domu do stodoły powinienem ubierać kamizelkę odblaskową. Przez jego podwórko przebiega asfaltowa droga

Stanisław Piróg z miejscowości Laszczyny to jeden z nielicznych rolników w gminie Grodzisko Dolne. Wraz z żoną prowadzi hodowlę bydła. Jego gospodarstwo jest nietypowe, bo między domem mieszkalnym a stodołą przebiega gminna asfaltowa droga. Oprócz pracy na roli, mężczyzna od 2006 roku zmaga się w sądach z gminnymi urzędnikami, którzy wytyczyli drogę publiczną przez środek jego podwórza.

- Ta droga nie ma nic wspólnego z publiczną oprócz tego, że jest na niej wylany asfalt. Nie ma wprowadzonego projektu organizacji ruchu ani oznakowania - twierdzi Stanisław Piróg.

Zaraz po wybudowaniu drogi, sąsiedzi, mimo, że mają inne dojazdy do swoich posesji zaczęli przejeżdżać samochodami przez jego podwórze.Dziennie nawet kilkadziesiąt pojazdów. Zgodnie z przepisami, pan Stanisław, aby przejść z domu do obory powinien zakładać odblaskową kamizelkę. Również obcy ludzie mogą spacerować po jego podwórzu 24 godziny na dobę, bo są... na drodze publicznej.

Miarka się przebrała, gdy krewna rolnika idąc przez podwórko została potrącona przez przejeżdżający samochód. Piróg powiedział „dość” i zamontował ogrodzenie na drodze na własnej posesji. Efekt - częste wizyty policji i oskarżenia o utrudnianie ruchu.

Gmina zapewnia, że chce zakończyć konflikt z rolnikiem.

KONKURS OBERSTDORF NA ŻYWO RELACJA

Przepis na pyszne faworki
Przepis na kruche chrusty

PROGNOZA POGODY

Wideo

Materiał oryginalny: Wybudowali rolnikowi drogę przez środek gospodarstwa - Express Ilustrowany

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
arek

Ale jak robili mu drogę na prywatnej posesji za publiczne pieniądze to się zgodził, myśląc, że będzie ona tylko dla niego. A potem się zgodził, żeby była ona przejezdna, a gdy zobaczył, że to dla niego utrudnienie, wówczas dopiero chciał zrezygnować, ale było już za późno. Cwaniaczek, ale gmina okazała się cwańsza i teraz pan gospodarz poszkodowany ojojoj... Cwaniaczku, trzeba było ich od samego początku nie wpuszczać na swoją ziemię, a nie kazać sobie wylewać asfalt na swojej posesji, myśląc, że się będzie miało fajnie za cudze pieniądze. Dałeś sobie wylać asfalt na prywatnej drodze za publiczne pieniądze, a teraz chcesz wszystkim wmówić, że to twoja prywatna droga?

W
Wysiedlenie

Wysilić wieśniak i po sprawie

M
Miastowy

Kogo tak naprawdę obchodzi co się dzieje na wsi ?

w
w h...a

Stanisław Piróg ma 52 lata. Wraz z żoną mieszka w Laszczynach, niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu. Na ziemi po dziadkach pani Barbary małżeństwo od kilkudziesięciu lat zajmuje się hodowlą bydła. Kiedy w 2006 roku wójt obwieścił państwu Pirogom, że gmina wyasfaltuje biegnącą do nich polną drogę, ucieszyli się.

- Ja się nawet zdziwiłem, dlaczego akurat do mnie. Usłyszałem, że muszą jakieś drogi zrobić na terenie Laszczyn, a że mamy jedno z większych gospodarstw, to zrobią do was – opowiada hodowca.
Radość nie trwała jednak długo, bo okazało się, że droga idzie nie do, ale przez gospodarstwo państwa Pirogów! I każdy może nią jeździć. Początkowo pan Stanisław zgodził się na takie rozwiązanie. Jak twierdzi, nie był to dobry pomysł.

- Nasza ciotka, która tu kiedyś mieszkała od urodzenia, została potrącona przez samochód. Ja też w październiku 2006 roku omal nie zginąłem w drzwiach własnej obory – mówi pan Stanisław. Mężczyzna twierdzi, że wójt nakazał ludziom korzystać z drogi. - Jeździli nawet ludzie postronni, których nie znam. Nawet kierowca wójta, który nie ma po drodze z pracy, bo mieszka całkiem z boku – twierdzi.

- Jak zrobili, to gmina powiedziała: są tu trzy domy, macie jeździć tą drogą, bo jest gminna - potwierdza sąsiadką państwa Pirogów.
Zdesperowany pan Stanisław drogę zamknął. Wówczas stał się częstym gościem sądów. Policja oskarżyła rolnika o blokowanie drogi, a sąd dwukrotnie go uniewinniał.

- Nie było to bezprawne z tej racji, że droga nie była publiczną. Swoim zachowaniem oskarżony nie wyczerpywał znamiona wykroczenia – informuje Dorota Rutkowska, prezes Sądu Rejonowego w Leżajsku.
Gmina postarała się więc o to, by droga formalne stała się drogą publiczną. Złożyła pozew o zasiedzenie. Sąd przyznał jej racje.

- Sąd przyjął, że mieszkańcy wsi Laszczyny korzystali z tej drogi, a także mieszkańcy innych miejscowości. To użytkowanie przez mieszkańców przesądzało o tym, że użytkowała tę drogę gmina – tłumaczy Dorota Rutkowska, prezes Sądu Rejonowego w Leżajsku.

Wójt twierdzi, że droga musi być, bo żądają tego sąsiedzi, którzy muszą nią jeździć. Czy faktycznie nie mają innej drogi? Ku naszemu zdziwieniu do sąsiadów wiedzie droga obok. Ci jednak wolą jeździć gminną, asfaltową.

Reporter: Ta droga, która idzie przez podwórko pana Stanisława, to wam jest potrzebna? Wy chcecie, żeby ta droga tutaj była?
Sąsiadka państwa Pirogów: A czego, pewnie że tak. Jak jest gminna, to czego ma nie być? Jak zrobiona jest. Co on głupiego szuka, kamerę tu przyprowadza?
Reporter: Ale państwo macie inną drogę.
- Mamy drogę. Ale słuchaj! On jest taki zasłużony, żeby miał tutaj tę drogę?

- Każdy ma dojazd, tylko to jest typowa złośliwość urzędu: albo chcą po prostu ten swój bubel zalegalizować, żeby nie ponosić żadnych konsekwencji – zastanawia się Barbara Piróg, żona pana Stanisława.

Wraz z panem Stanisławem udaliśmy się do Jacka Chmury, wójta gminy Grodzisko Dolne. Tam przekonywał, że na drodze małżeństwo skorzystało.

- Stanisław, przecież musisz stwierdzić, że od kiedy pojawił się asfalt, łatwiej ci jest prowadzić działalność, łatwiej jest samochodowi, który przyjeżdża po mleko – podkreślił wój.
Pan Stanisław: To podpiszmy wszelkiego rodzaju oświadczenia. Zabierajcie ten asfalt, dajcie nam wreszcie święty spokój! Dajcie nam spokojnie pracować!

Reporter: Czy są sąsiedzi, którzy nie mogą wyjechać z domu, bo pan Stanisław nie pozwala jeździć między swoimi zabudowaniami?
Wójt: Czy są zamknięci? No, nie ma takich sąsiadów, bo każdy z tych sąsiadów znalazł sobie jakąś furtkę na ten problem.
Pan Stanisław: Znaleźli sobie rozwiązania po tym jak ja zamknąłem drogę, czy używają tych dróg, których używali od lat, przed położeniem tego dywanika asfaltowego?
Wójt: Jeśli mamy do wybory drogę asfaltową i drogę polną, nieutwardzoną, to będziemy korzystać z drogi i asfaltowej.
Pan Stanisław: Ona jest utwardzana co roku przez gminę.

Gmina nie odpuszcza. Pan Stanisław na swej posesji ma ciągłe wizyty policji. Na wniosek między innymi

m
mietek

na pograniczu Gruzji i Osetii Południowej, tam takie praktyki są na porządku dziennym...
No nie, tam postawili by rolnikowi jeszcze zasieki z drutu kolczastego.

k
karamba

...du..pa od sran..ia zeby zywic miasto wiec zajmnij sie zwierzetami a nie droga Gierka juz nie bedzie ze wezmiesz pozyczke i jej nie oddasz chlopku

?

Nie protestował?

Cały artykuł jest z d... wzięty.

S
Słoik

Niech się cieszy, widzi trochę cywilizacji ....

G
Gość

Taki jest związek tego artykułu z naszym regionem. Nawet nie wiem gdzie jest ww. gmina. Stawiam na kresy wschodznie, bo tylko po pijanemu może coś takiego przyjść do głowy.

Dodaj ogłoszenie