Wydry i ludzie

Redakcja
Grzegorz Tabasz

   Wychwalam wydry od paru dni, ale niestety, nie wszyscy kochają wydrze sąsiedztwo. Wyobraźcie sobie, proszę, taka sytuację: macie duży staw, w którym hodujecie ryby. Pstrągi, karpie czy amury. I nagle w okolicy pojawia się wydra. Doskonały pływak, spryciarz i co najgorsze - rybożerca. Takie zagęszczenie ryb w wodzie działa na nią jak potężny magnes. Większe i mniejsze rybki pluszczą się w wodzie, a wydrze pusty żołądek po prostu przyrasta do kręgosłupa. Więc wydra wpada do wody na jedną, dwie - góra trzy rybki. Najlepiej smakują jej takie średnie, o długości trzydziestu centymetrów. Mniejsze wylatują z pyska, a większe sztuki są zbyt trudne do złapania. Właściciele hodowli może by i ścierpieli takie straty, ale wydry zakładają rodziny, których apetyt rośnie z wiekiem i - co gorsza - sprytne zwierzaki przyzwyczają się do łatwo dostępnego i suto zastawionego stołu, zbyt często odwiedzając stawy pełne ryb. Z trudem zatrzymuje je szczelne (więc kosztowne!) ogrodzenie, nie odstraszają rozciągnięte druty pod elektrycznym napięciem, więc rozwścieczeni właściciele sięgają po sposób najtańszy i najskuteczniejszy: zabijają wydry w każdy możliwy sposób. I ta zrozumiała nienawiść posiadaczy stad ryb do wydr, stała się kolejnym powodem ginięcia tych rzadkich zwierząt. O ile polowania można było zatrzymać, to ludzi ponoszących straty finansowe nic i nikt nie przekona by wydrę pokochać i chronić.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie