Wygrali trzy kwarty - przegrali mecz

Redakcja
Spotkanie "jaskółek" z aktualnym wicemistrzem naszego kraju rozpoczęło się zdecydowanie po myśli tarnowian. Pierwsze punkty w tym meczu zdobył Havrilla, chwilę potem po dwóch udanych zbiórkach tego gracza, podopieczni trenera Krajewskiego prowadzili zaś już 6-2. W 5 min przewaga gości stopniała co prawda do dwóch "oczek" (8-6), skuteczne akcje Majchrzaka i Masseya oraz kolejne punkty Havrilli (tym razem z linii rzutów osobistych) spowodowały jednak, że minutę później na tablicy pojawił się korzystny dla tarnowian wynik 14-6. Pod koniec 8 min, po trafieniu Havrilli prowadzenie przyjezdnych wzrosło nawet do 9 punktów (18-9), a pierwsza "ćwiartka" zakończyła się ostatecznie siedmiopunktową wygraną Azotów Unii. Początek drugiej części meczu także absolutnie nie wskazywał na to, co w następnych minutach działo się na parkiecie we Włocławku. Kolejne dwa celne rzuty Havrilli spowodowały bowiem, że w 21 min Azoty Unia prowadziły już 25-14. Gospodarze odpowiedzieli na to, co prawda, trafieniami Prawicy i Krsticia (18-25), ale jeszcze w 14 min notowano korzystny dla tarnowian rezultat 29-22. Od tej pory koszykarze "jaskółek" zupełnie zapomnieli jednak, jak zdobywa się punkty. Efekt tego był taki, że dwie minuty później Griszczuk dzięki rzutowi za 3 pkt doprowadził do remisu 29-29, a w 19 min Anwil prowadził już 38-29. Pierwsze po dłuższej przerwie punkty dla "jaskółek" zdobył Rutkowski, gospodarze odpowiedzieli jednak trafieniami Tomaszewskiego oraz Snepsa i na przerwę zeszli z 11 pkt przewagi. Na początku trzeciej "ćwiartki" tarnowianie odrobili nieco strat i w 22 min po rzutach osobistych Majchrzaka oraz trafieniu Havrilli przegrywali tylko 35-42. Sytuacja szybko wróciła jednak do obowiązującej w tym okresie spotkania normy i po punktach zdobywanych przez Anwil spod samego kosza, w 27 min przewaga gospodarzy osiągnęła największe w tym meczu rozmiary 13 pkt (55-42). W końcówce tej odsłony tarnowianom - głównie dzięki skutecznej grze Greena - udało się nieco zmniejszyć dzielący oba zespoły dystans, przed ostatnią kwartą gospodarze mieli jednak w zapasie 8 pkt. Czwarta kwarta rozpoczęła się tak jak trzy pierwsze, czyli od udanych akcji gości, którzy po 6 z rzędu punktach Żurawskiego, w 33 min przegrywali jedynie 60-64. Dwie minuty później było 67-63 dla Anwilu, którego gracze (Tomaszewski, Mutavdzić, Krstić) zdobyli jednak 6 kolejnych punktów, odskakując tarnowianom na dystans 10 "oczek" (73-63). Rzuty zza linii 6,25 m w wykonaniu Greena i Majchrzaka raz jeszcze pozwoliły Azotom Unii na zbliżenie się do rywala na odległość 5 pkt (74-69 w 37 min). Gospodarze pewnie wykonywali jednak rzuty osobiste, dyktowane po taktycznych faulach tarnowian i na 60 sekund przed końcową syreną prowadzili 79-69. Chwilę potem było co prawda tylko 79-75, rzuty wolne Tomaszewskiego i Marcelicia przypieczętowały jednak wygraną Anwilu.

Lech Basket Liga

 Anwil Włocławek - Azoty Unia Tarnów 82-75 (14-21, 28-10, 20-23, 20-21). Anwil: Mutavdzić 21, Tomaszewski 17, Krstić 15, Marcelić 15, Prawica 6, Griszczuk 4, Sneps 2, Szcześniak 2, Jankowski 0. Azoty Unia: Havrilla 21, Green 18, Majchrzak 14, Żurawski 12, Rutkowski 6, Massey 2, Radwan 2, Kwiatkowski 0, Sulowski 0. Sędziowali: Jakub Zamojski (Wrocław) i Robert Aleksandrowicz (Lublin). Widzów 1000.
 Tarnowianie wygrali w tym spotkaniu aż trzy kwarty, na skutek fatalnej postawy w drugiej części meczu, zeszli jednak z parkietu pokonani.

(STM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie