Wykorzystuje dar losu, czyli szybkość, dlatego większość bramek zdobywa w sytuacjach sam na sam

Redakcja
22-letni Tomasz Dubiel jest drugim zawodnikiem w historii Niwy, któremu udało się strzelić w jednym meczu sześć goli, stało się to w pojedynku V ligi, w którym klub z Nowej Wsi rozgromił Skawinkę 8-1 (4-0).

SYLWETKA. Tomasz Dubiel z V-ligowej Niwy Nowa Wieś popisał się nie lada wyczynem, strzelając 6 goli w jednym meczu

Kibice Niwy żartowali, że ich ulubieniec zaliczył podwójną kumulację, bo nie tylko zdobył sześć goli, ale też zaliczył po przerwie klasycznego hat-tricka. - Faktycznie, coś takiego zdarza się bardzo rzadko, może raz w karierze - żartuje Tomasz Dubiel, napastnik Niwy, dla którego jest to czwarty sezon w seniorskim futbolu. - Jakoś nie miałem kłopotów z przeskokiem z juniorskiego futbolu. Na pewno jest to zasługa nie tylko trenera Andrzeja Tomali, ale także kolegów, potrafiących stworzyć dobrą atmosferę w drużynie - dodaje.

Nie potrafi wybrać jednej z bramek strzelonych Skawince, która szczególnie utkwiłaby mu w pamięci. - Trafiałem po wygraniu pojedynku z bramkarzem albo z najbliższej odległości, kończyć szybką akcję zespołową - tłumaczy. - Jeśli miałbym wybrać trafienie jesieni, to przeciwko MKS Trzebinia Siersza, po którym objęliśmy prowadzenie. Przymierzyłem w "okienko" z około 30 metrów. Szkoda tylko, że nie udało nam, utrzymać prowadzenia, bo do wygranej zabrakło nam minuty - dodaje.

Niemal wszystkie gole strzela nogą, a - to dlatego - że jest szybki. Być może za szybki dla wielu zawodników na tym szczeblu rozgrywek. - Po prostu staram się skorzystać z talentu, którym los mnie obdarzył - zdradza zawodnik. - To dlatego często w sytuacjach sam na sam staram się mijać bramkarzy, będąc na pełnej szybkości. Oczywiście, że o podjęciu sposobu oszukania bramkarza decydują sekundy. Najwyżej mijając bramkarza może mnie on złapać za nogi, więc wtedy wypracuję drużynie rzut karny - dodaje.

Mając takie talent do strzelania goli mu być napastnikiem. - W juniorach byłem ustawiany w pomocy, ale w seniorach trener ustawia mnie tylko w ataku - podkreśla zawodnik. - Może czasem postępuję trochę egoistycznie, gdy za długo trzymam piłkę, a zdarza się tak, że - będąc w trudnej pozycji - decyduję się na strzał, choć z boku może i lepiej ustawiony jest kolega. Zawsze jednak wtedy wychodzę z założenia, że właśnie bramkarz bardziej spodziewa się podania niż strzału, a wychodzi na to, że uderzenie czasem bywa obronione. Ciągle się uczę, więc z czasem powinienem dostrzegać kolegów, ciesząc się z dobrego podania - żyje nadzieją młody piłkarz.

W ataku Niwy występują "młode wilki", bo partnerem Dubiela jest o dwa lata młodszy Mariusz Piskorek. - Nie rywalizujemy między sobą, lecz staramy się współpracować - podkreśla zawodnik. - Tak się akurat składa, że teraz mnie udaje się częściej strzelać, ale w sporcie różnie z tą fortuną przecież bywa. Trzeba jednak robić wszystko, żeby jej pomagać - dodaje.

W rodzinie nie ma większych piłkarskich tradycji. Wcześniej w Niwie za piłką uganiał się wujek Tomasza - Paweł Dubiel.

Najwierniejszym fanem piłkarza jest Katarzyna, podziwiająca swojego chłopaka w akcji. - Znamy się dłużej, ale od pół roku jesteśmy razem. Lubi sport, a to zawsze pomaga na boisku - kończy piłkarz, licząc, że jego strzeleckie fajerwerki dostrzegą w przyszłości trenerzy wyżej notowanych klubów.

Jerzy Zaborski

jerzy. zaborski@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie