[WYWIAD] Ks. Piotr Studnicki: Polski Kościół czeka długodystansowy bieg po oczyszczenie

Grzegorz Wszołek
Ks. Piotr Studnicki
Ks. Piotr Studnicki brak
- Marzę o sytuacji, w której za kilkanaście lat nasza wspólnota będzie kojarzona z postawą miłosiernego Samarytanina, pomagającego potrzebującym. Dziś, niestety, patrzy się na nas jak na zbójców - mówi ks. Piotr Studnicki, kierownik Biura Delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Pierwsza delegacja polskich biskupów przebywa w Watykanie w ramach wizyty Ad Limina Apostolorum. W piątek odbędzie się specjalna audiencja u papieża Franciszka. Czy to standardowa praktyka, by omawiać bieżące sprawy polskiego Kościoła w Stolicy Apostolskiej?

Cykliczne spotkania episkopatów z Ojcem Świętym odbywają się zwyczajowo co 5 lat. Z powodu pandemii biskupi polscy spotykają się po 7 latach od ostatniej wizyty ad limina. Będą poruszać tematy aktualne dla Kościoła w Polsce.

Papież poruszy temat tuszowania pedofilii i skandali w naszych archidiecezjach?

Nie mam wątpliwości, że także ten temat będzie przedmiotem rozmów zarówno z Ojcem Świętym, jak i w dykasteriach watykańskich. Nie jest to oczywiście jedyny ważny temat, który dotyka polski Kościół, ale jednak istotnie wybrzmiewa w życiu publicznym. Mamy też inne wyzwania, tj. duszpasterstwo młodych, kryzys powołań, postępującą laicyzację, ewangelizacja i katecheza we współczesnym świecie. Zapewne także na te tematy będą rozmawiali polscy biskupi w Watykanie.

Z wypowiedzi części hierarchów wynika, że głównym problemem będzie rodzina, upadek małżeństwa i niechęć do posiadania dzieci. Słowo pedofilia rzadko pada w omówieniach podróży do Stolicy Apostolskiej.

Abp Wojciech Polak jako delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży na pewno będzie przedstawiał sytuację dotyczącą wykorzystania seksualnego i odpowiedzi Kościoła na ten dramat. Wiem, że podczas spotkania z Papieską Komisją ds. ochrony małoletnich chce poruszyć temat statusu osoby pokrzywdzonej w kościelnym procesie. Dzisiaj bowiem osoba pokrzywdzona ma status świadka, a nie strony. Oznacza to, że nie ma prawa wglądu w dokumentację procesową. Jak pokazuje praktyka, prawo kościelne również podlega reformom, które odpowiadają na bieżące wyzwania. Kolejnym, ważnym zagadnieniem jest długość trwania postępowań kościelnych. Tutaj jest wielkie oczekiwanie wiernych, by decyzje zapadały szybciej, a to w dużym stopniu zależy od Watykanu. Inne ważne pytanie dotyczy postępowań wobec biskupów. Decyzje Stolicy Apostolskiej są komunikowane w sposób zbyt lakoniczny i mało precyzyjny, a nawet przedstawiciele polskiego Kościoła nie wiedzą na ten temat nic więcej. Także ten problem Ksiądz Prymas chce poruszyć w Watykanie.

Wracając do kar nakładanych przez Watykan: uważa ksiądz, że to ostre reakcje i wypalanie procederu tuszowania pedofilii żelazem?

Trudno mi oceniać surowość kar, bo nie wiem dokładnie, za co zostali ukarani. Stolica Apostolska może wymierzyć tylko kary kościelne i nie wymierza sankcji karnych, które może nałożyć tylko państwo. Dobrze, że dzisiaj istnieje już prawo, które umożliwia badanie zaniedbań popełnionych przez przełożonych kościelnych i w związku z tym zapadają kolejne decyzje. Jakaś elementarna sprawiedliwość zostaje wymierzona, choć oczywiście wiele osób ma poczucie niedosytu. Kościelne kary nie wykluczają postępowań karnych prowadzonych przez państwowe organy ścigania.

Państwowa Komisja ds. wyjaśniania przypadków pedofilii krytykowała postawę hierarchów Kościoła i wielokrotnie zarzucała stronie kościelnej brak woli współpracy. Pół roku temu przewodniczący Błażej Kmieciak powiedział: „Tych relacji - powiem wprost - na poziomie bezpośrednim nie ma, one są na poziomie formalnym”. Jak ksiądz to ocenia?

Kościół w Polsce jest otwarty na współpracę z Państwową Komisją. Chce jednak, by była ona zgodna z prawem państwowym i kościelnym. A dzisiaj nie ma odpowiednich regulacji prawnych ani potrzebnej zgody Watykanu. Jeśli mówimy o przekazaniu akt postępowań kościelnych, o co prosi państwowa komisja, to Episkopat Polski zwrócił się już kilka miesięcy temu do Stolicy Apostolskiej z pytaniem o taką możliwość. Akta kościelne są własnością Stolicy Apostolskiej i czekamy na odpowiedź czy i ewentualnie, w jakim zakresie możemy je udostępnić. Biskupi francuscy przed udostępnieniem akt komisji również zwrócili się o taką zgodę do Watykanu i ją otrzymali.

Czyli mamy rozumieć, że polski Episkopat jest absolutnie uzależniony w tej materii od zgody Watykanu? I bez niej nie można przekazać jakichkolwiek dokumentów?

Od 2001 r. - decyzją Jana Pawła II - postępowania w sprawie wykorzystywania seksualnego duchownych są prowadzone przez Stolicę Apostolską, co oznacza, że dokumenty procesowe należą do Watykanu. Mamy też wątpliwości co do zakresu kompetencji państwowej komisji, bo z ustawy nie wynika, by miała ona prawo do analizy akt kościelnych w przeciwieństwie do prokuratorskich czy sądowych. Od urzędu państwowego oczekujemy postępowania w granicach i na podstawie prawa - to podstawowa reguła praworządności. Na dziś Kościół jest otwarty na współpracę z Państwową Komisją, jeśli chodzi o prowadzenie badań statystycznych lub prewencji, co również należy do zadań Państwowej Komisji.

Wspomniał ksiądz o przykładzie Francji. Tamtejsza komisja naliczyła ok. 215 tys. przypadków wykorzystania seksualnego dzieci przez księży - począwszy od 1950 roku. Przewodniczący francuskich biskupów poprosił o wybaczenie i wyraził skruchę. Czy w Polsce dzieje się coś analogicznego?

Dane opublikowane w raporcie francuskim są szokujące. Jeśli chodzi o Polskę, to zostały przeprowadzone dwie kwerendy. Pierwsza obejmująca okres od 1990 do połowy 2018 r., a druga od połowy 2018 r. do końca 2020 r. Dzięki nim wiemy o prawie 1000 osób pokrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym przez ponad 600 duchownych. Są to osoby, które w badanym czasie zgłosiły krzywdę, choć przestępstwa miały miejsce nawet w latach 50. Zdajemy sobie sprawę, że te dane są niepełne, gdyż wiemy, że dotąd nie wszyscy ujawnili swoją krzywdę. Dzisiaj coraz więcej wiemy nt. skali i skutków tego przestępstwa, dlatego zarówno Przewodniczący Episkopatu, jak i Prymas Polski prosili o przebaczenie wszystkich skrzywdzonych.

Poważne kłopoty ma też nasza archidiecezja. Najpierw oskarżono kardynała Stanisława Dziwisza o tuszowanie pedofilii - brak odpowiedzi na listy i prośby o spotkanie od jednej z ofiar molestowania, teraz cień podejrzeń pada na abp. Marka

W przypadku kardynała Dziwisza, sprawa została zgłoszona do Stolicy Apostolskiej, a Kościół podjął przewidziane prawem kanonicznym działania. Z informacji przekazanych przez Nuncjaturę Apostolską w Polsce wiemy, że toczy się w tej sprawie postępowanie. Komisji, która ma tę sprawę wyjaśnić, przewodniczy wysłannik papieża Franciszka – - kard. Angelo Bagnasco. Jeśli chodzi o zawiadomienie w sprawie abp. Marka Jędraszewskiego, to decyzja w sprawie postępowania należy do Stolicy Apostolskiej. Pamiętajmy jednak, że samo oskarżenie nie przesądza o winie, ale Kościół powinien je uczciwie sprawdzić. Ostateczna decyzja należy do Ojca Świętego.

Jak długiego czasu potrzebuje polski Kościół, by się oczyścić i zatrzymać odpływ wiernych?

Uważam, że mówimy o biegu długodystansowym. Potrzeba zmian nie tylko prawnych, ale przede wszystkim mentalności i, co nie jest zaskoczeniem, czasu. Marzę o sytuacji, w której za kilkanaście lat nasza wspólnota będzie kojarzona z postawą miłosiernego Samarytanina, pomagającego potrzebującym. Dziś, niestety, patrzy się na nas jak na bandę zbójców.

Legia zwolni Michniewicza?

Wideo

Materiał oryginalny: [WYWIAD] Ks. Piotr Studnicki: Polski Kościół czeka długodystansowy bieg po oczyszczenie - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
przecież KK nie chce się oczyścić, będą kręcić, zatajać, strzelać głupa, 'karać' przez oddelegowanie ciepłą kato emeryturkę (a siostry im pewnie usługują, gotują, piorą, sprzątają), a jak już dojdzie do jakiego procesu o odszkodowanie, to ichni prawnicy będą znów udawać głupa, że dana parafia czy ten cały KK nie jest odpowiedzialny za czyny swoich pracowników.
ś
święta kremówka !
Fajny artykuł. Przeprowadzanie uprzejmych rozmów i wywiadów z załganymi typkami i zbrodniarzami z upadłej i zbrodniczej sekty, to faktycznie dość oryginalna forma zabawy. Równie dobrze, można też sobie dla przykładu pogadać i ich uprzejmie popytać, z gangsterami z szajki kradnącej samochody, czy to może aby zamierzają już zaprzestać tego procederu, i sami zgłosić przypadki tego co dotychczas zajumali do tzw. policji. No cóż ! Obejdzie się moje drogie i bardzo święte gnojki. Na wszystkich wyznawców tej sekty, w tym naturalnie również na pasożytów z kleru, czeka już miły Szatan. A czas płynie. Amenik.
E
Ehh
Tak to jest jak WOLNOŚĆ 89 poszła nie tedy co trzeba.Urynkowienie,swoboda wyznań, chyba nie o take Polskę KK walczył...
Dodaj ogłoszenie