Wyższa szkoła konfliktów. Związkowcy idą do sądu, studenci apelują do ministra

Piotr Subik
Piotr Subik
W PWSZ w Oświęcimiu kształci się obecnie ok. 1,3 tys. studentów
W PWSZ w Oświęcimiu kształci się obecnie ok. 1,3 tys. studentów Archiwum
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Kontrowersje. Przybywa niezadowolonych z rządów rektora PWSZ w Oświęcimiu

Kolejna odsłona konfliktu pomiędzy rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu prof. Witoldem Stankowskim a działaczami „Solidarności” znajdzie finał w sądzie pracy. Sprawę chce tam skierować zwolniona dyscyplinarnie przewodnicząca uczelnianej „S” Monika Bartosz.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ AUTORA: Uczelnia to ja!

Władze uczelni zarzuciły jej m.in., że na zwolnieniu lekarskim wyjechała w góry, czego dowodem była fotografia zamieszczona na Facebooku. - Na jakich przesłankach mój pracodawca kwestionuje sposób wykorzystania zwolnienia lekarskiego, nie mając wiedzy ani na temat rozpoznania, ani zaleceń lekarskich? Moje zwolnienie z pracy uważam za kolejny przejaw szykany związkowej - mówi Monika Bartosz.

Nie tylko działacze „S” mają zastrzeżenia do zarządzania uczelnią przez prof. Stankowskiego. List z prośbą o pomoc do ministra nauki Jarosława Gowina wysłał także samorząd studencki.

Szans na wielkie zmiany nie ma, bo prof. Stankowski jest jedynym kandydatem w dzisiejszych wyborach rektora PWSZ na lata 2016-2020. Brak rywali to też pokłosie sytuacji na uczelni.

Pod koniec stycznia tego roku za utrudnianie działalności związków zawodowych w PWSZ w Oświęcimiu sąd nakazał prorektorowi dr. Maciejowi Mączyńskiemu wpłacenie 800 zł na cel charytatywny, Postępowanie karne przeciwko niemu warunkowo umorzono, ale problem pozostał. Władze uczelni nadal nie udostępniają „Solidarności” pomieszczeń ani urządzeń umożliwiających jej pracę.

Kłopoty po nagrodach

Co więcej, nieprzyjemności z ich strony spotkały kolejnych działaczy związku.

Ostatnio ich ofiarą padła Monika Bartosz, kierownik działu promocji PWSZ w Oświęcimiu, a zarazem przewodnicząca „S” na uczelni. Od dwóch miesięcy przebywała na zwolnieniu lekarskim (zdiagnozowano u niej ciężką chorobę), 24 lutego dyscyplinarkę otrzymała do domu pocztą i poprzez kuriera. Napisano, że pracodawca utracił wobec niej zaufanie z powodu m.in. nieprawidłowości przy rozliczaniu godzin nadliczbowych w latach 2014-2015. A także dlatego, że na chorobowym pojechała z rodziną w góry.

Wszystkie zarzuty rektora Monika Bartosz uważa za „nierzeczywiste i nieprawdziwe”. Przypomina, że wykazy nadliczbówek za każdym razem akceptowała kanclerz uczelni. I nie było do nich żadnych zastrzeżeń. Więcej, teraz zarzuca jej się złe wywiązywanie się z obowiązków, choć była nagradzana przez rektora. A podczas choroby przebywała w górach, bo tak jej kazali lekarze. - Dlaczego rektor nie wezwał mnie do złożenia wyjaśnień? Dowiedziałby się, że nie zachorowałam na grypę - mówi Monika Bartosz.

Rektor przed sądem

W obronie przewodniczącej stanęli koledzy z uczelnianej „S”, którzy nie wyrazili zgody na jej zwolnienie. Teraz wspierają ją też prawnicy małopolskiej „S”. - To, co się dzieje w Oświęcimiu, jest chore. Mogłoby się wydawać, że w państwowej instytucji takie sprawy powinny być poukładane, a tu od samego początku wojna ze związkami. Widać uczelnią kierują ludzie nieodpowiedzialni - komentuje Adam Lach, wiceszef Zarządu Regionu Małopolska „S”.

Jeśli sprawa z powództwa Moniki Bartosz trafi do sądu pracy, nie będzie jedyną, w której drugą stroną sporu jest rektor PWSZ prof. Witold Stankowski. Obecnie toczą się trzy takie procesy, m.in. z powództwa byłego kanclerza Adama Bilskiego i wykładowczyni Stanisławy Jung-Konstanty. Zaś od początku 2014 r. zakończyły się cztery podobne postępowania. W dwóch uczelnia przegrała, zawarto jedną ugodę. Czwarta sprawa, w której oddalono powództwo, znajduje się na etapie apelacji w Sądzie Okręgowym w Krakowie.

Skargi z wielu stron

Pierwszy raz o niezdrowej sytuacji w oświęcimskiej PWSZ pisaliśmy pod koniec grudnia ub.r. Chodzi nie tylko o konflikt na linii rektor - związki.

Po objęciu w 2012 r. władzy na uczelni przez prof. Stankowskiego zwolnieni zostali zaufani ludzie byłego rektora prof. Lucjana Suchanka (m.in. wspomniani Adam Bilski i Stanisława Jung-Konstanty). Na własną prośbę odeszli zaś prof. Marek Bugdol, dr hab. Ewa Bogacz-Wojtanowska, a ostatnio dr hab. Łukasz Gaweł, prof. PWSZ (były szef „S” na uczelni). Znaczna część z nich związana była z Uniwersytetem Jagiellońskim. Zastąpili ich wykładowcy z mniej renomowanych uczelni, np. w Dąbrowie Górniczej czy Bielsku-Białej.

Właśnie problem dużej rotacji kadry, także w dziale administracji, podnoszą w liście do ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina przedstawiciele samorządu studenckiego. Skarżą się też na złą współpracę rektoratu z samorządem. Uważają, że po styczniowym orzeczeniu sądu dr Mączyński nie powinien być prorektorem, bo to godzi w wizerunek uczelni. Podkreślają, że szkoła, która kształci inżynierów, nie ma laboratoriów chemicznych czy fizycznych, a studenci wychowania fizycznego odbywają zajęcia w wynajmowanych salach gimnastycznych.

Nowy, stary rektor?

- Nadzieje związane z tym, jaką rolę PWSZ odegra w życiu Małopolski zachodniej, były znacznie większe - przyznaje poseł i były marszałek małopolski Marek Sowa (PO). Pamięta, że jeszcze jako dyrektor w Urzędzie Marszałkowskim w Krakowie mocno angażował się w organizację PWSZ. Będzie z prof. Stankowskim rozmawiał o sytuacji w PWSZ, bo o interwencję studenci poprosili także jego. Na razie nie chce oceniać, kto ma rację w tym sporze.

Chcieliśmy zapytać rektora prof. Stankowskiego o sprawę Moniki Bartosz i sytuację na PWSZ w Oświęcimiu. Mimo obietnicy Biura Rektora nikt z władz uczelni nie odpowiedział na naszą prośbę o rozmowę. PWSZ nie ma rzecznika. Była nim... Monika Bartosz.

Wszystko wskazuje na to, że dzisiaj po południu prof. Witold Stankowski wybrany zostanie na kolejną kadencję, która potrwa do 2020 r. - Nie ma kontrkandydata. Elektorów wybrano tak, że wygra w cuglach. Nikt nie odważył się stanąć w szranki, by potem nie być szykanowanym. Bo rektor ma taki zwyczaj, że jeśli ktoś ma inne zdanie niż on, najpierw go ignoruje, a później atakuje, co kończy się albo zwolnieniem, albo odejściem z własnej woli. To kwestia czasu, kto będzie następny - mówi nam jeden z byłych pracowników PWSZ w Oświęcimiu.

PWSZ im. rotmistrza. Witolda Pileckiego w Oświęcimiu powstała w lipcu 2005 r. Jej utworzenie było wspólną inicjatywą władz samorządowych powiatu oświęcimskiego, województwa małopolskiego i miasta Oświęcim. Obecnie na 11 kierunkach, w tym dwóch II stop- nia, kształci się tam 1,3 tys. studentów.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tytus pyrrus
W Uczelni prowadzona jest kontrola PiP i MniSW:
- mimo wyroku sądu nie podpisano umowy ze związkami zawodowymi
- w marcu zwolniło sie kolejnych 3 pracowników administracyjnych!!!
- decyzją rektora odwołano samorząd studencki, a jego członków na senacie nazwano "przestepcami", bo smieli protestować przeciwko JM
- dwukrotnie przedłuzano konkurs na dyrektora biblioteki, bo nie było chetnych
- ze strony internetowej nagle znikneły wszystkie zapisy o patronacie UJ dla PWSZ Oświęcim

Idylla. Same "dobre"zmiany!
T
Tytus
Ten artykuł to dramat dziennikarza, który nie będąc w stanie samemu wytworzyć rzetelny tekst, podpisał się pod tekstem Pani Moniki Bartosz, styl tekstu o tym świadczy. Wstyd gazeto. Kogo zatrudniasz? Szukanie taniej sensacji.
o
obserwator
Artykuł jest tendencyjny i pokazuje tylko i wyłącznie jedną stronę medalu – wstyd gazeto !
D
Dobra zmiana
To ważna i bardzo szlachetna decyzja o jej zwolnieniu - wielka szkoda że tak słaby rzecznik bryluje w mediach teraz, a nie gdy była pracownikiem uczelni i odpowiadała za promocję.
Oświęcimskie "elity" zrobią dużo by zniszczyć chyba ostatnie miejsce w Oświęcimiu, które jakoś sensownie łączy młodych ludzi. Pogratulować... Może pani Monika lepiej niech skomentuje "działania" swojego męża.
R
Real związkowiec
Wiarygodność, aktualność tego artykułu jest bliska zera. Autor mija się z prawdą np. gdy napisał, że proces byłego kanclerza A. Bilskiego toczy się. Nie - panie redaktorze - już dawno został w obu instancjach wygrany przez rektora pwsz. Sąd stwierdził, że rektor miał rację, gdy zwalniał dyscyplinarnie Bilskiego.
Dodaj ogłoszenie