"Wyzwoliciele" i "terroryści"

Redakcja
Po co Sowieci aresztowali "szesnastu"? Jak było możliwe, że konspiracyjni przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego uwierzyli w gwarancje bezpieczeństwa Sowietów, którzy wielokrotnie wykazali się wiarołomnością? Czym naprawdę były wydarzenia z końca marca 1945? Zerwanie stosunków

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają

Od początku 1943 roku Stalin prowadził nowy etap polityki wobec Polski. Zwycięstwo pod Stalingradem otwierało perspektywę marszu Sowietów na zachód. Emigracyjne i podziemne struktury Rzeczypospolitej Polskiej - uznawane na świecie i będące integralną częścią koalicji antyniemieckiej - w sposób oczywisty krępowałyby swobodę sowieckiej polityki imperialnej na ziemiach polskich. Dlatego Stalin rozpoczął przygotowania do budowy własnego państwa na ziemiach polskich. Najpierw kazał stworzyć rzekomo reprezentatywne dla Polaków w ZSRR instytucje polityczne. Nazwę dla Związku Patriotów Polskich wymyślił osobiście. Następnie pod egidą ZPP rozpoczęto przygotowania do budowy armii Berlinga.

Ostateczny moment utworzenia jednostek miało wyznaczyć przerwanie stosunków dyplomatycznych z Rzeczpospolitą Polską, co stało się 25 kwietnia 1943 roku. Od tego momentu Sowieci rozpoczęli rozbijanie legalnych struktur RP. W latach 1944-1945 siła i przemoc Armii Czerwonej miały zapewnić likwidację struktur Rzeczypospolitej Polskiej w kraju. Misterna ekwilibrystyka dyplomatyczna miała spowodować eliminację struktur tej samej Rzeczypospolitej Polskiej z areny międzynarodowej. Celem było zastąpienie jej stalinowskim tworem, makiawelicznie posługującym się tą samą nazwą: "Rzeczpospolita Polska".

Kłamstwa założycielskie

Decydującą fazę tej polityki Stalin rozpoczął w czerwcu i lipcu 1944 roku, podejmując decyzje o utworzeniu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Był zdecydowany, aby na forum międzynarodowym lansować go nie tylko jako ciało rzekomo reprezentatywne dla Polaków, ale wręcz jako jedyny organ władzy. "Nie znaleźliśmy w Polsce innych sił zdolnych do utworzenia polskiej administracji. Te tak zwane podziemne organizacje, kierowane przez polski rząd w Londynie, okazały się efemerydami pozbawionymi wpływów" - z tupetem pisał 23 lipca do Roosevelta.

Powstanie Warszawskie i medialna nośność tego wydarzenia popsuła mu szyki. Wolny świat z rosnącym zainteresowaniem komentował wielotygodniowe walki słabo uzbrojonych powstańców z potęgą Hitlera (a przy okazji sowiecką bezczynność nad Wisłą). W wyzwolonych dzielnicach Warszawy, w warunkach wojennych ale w sposób jawny, zaczęła funkcjonować owa "nieistniejąca" Rzeczpospolita Polska. Państwo, które było jawnym zaprzeczeniem propagandowych kłamstw Stalina i PKWN.

Po powstaniu, nie mogąc już negować istnienia sił zbrojnych i państwowej konspiracji w kraju, Stalin skupił się na ich deprecjonowaniu. Przemilczając sowieckie zbrodnie i operacje NKWD dokonywane na zajętych obszarach Polski, w korespondencji z Zachodem o żołnierzach Armii Krajowej pisał jako o "aresztowanych w Polsce terrorystach - podziemnych agentach polskiego rządu emigracyjnego", którzy "prowadzą zbrodniczą walkę z wojskami radzieckimi, które wyzwalają Polskę, i bezpośrednio wspierają naszych wrogów [Niemców], których w istocie są sojusznikami". Cynicznie kłamał, że "Polski Komitet Narodowy osiągnął poważne sukcesy w umacnianiu państwa polskiego i rządowego aparatu władzy". W innym gronie kilka tygodni wcześniej zirytowany zarzucał delegacji PKWN w Moskwie, że wprowadzili "i siebie, i jego w błąd przy ocenie sił przeciwnika", czyli AK. Stalin bez ogródek piętnował słabość polskich komunistów: "Jak patrzę na waszą pracę, to [widzę, że] - gdyby nie było Armii Czerwonej - przez tydzień Was nie byłoby". Widzieli to także przysłani do Polski funkcjonariusze realizujący stalinowską politykę: "AK było organizacją bardzo prężną, świetnie zorganizowaną i powszechną. AK istniało wszędzie, we wszystkich miastach, gminach i gromadach. [...] W zasadzie AK było wszędzie" - przyznawał kilkanaście lat później Józef Czaplicki, jeden z tych, którzy w MBP odpowiadali za walkę z podziemiem.

Obietnica wyborów

Zachodni alianci zachowywali bierność, jednak nie akceptowali frazeologii Stalina w sprawie "terrorystów" z AK. Roosevelt wyraźnie też oświadczył, że nie widzi "żadnych oznak" tego "że Komitet Lubelski, taki jak obecnie, stanowi reprezentację narodu polskiego".

Stalin po swojemu prowadził politykę faktów dokonanych. U progu roku 1945 de facto przekształcił PKWN w Rząd Tymczasowy. Na konferencji w Jałcie (4-11 lutego 1945 r.) ostatecznie uzyskał akceptację zaboru wschodniej Polski. Kłamstwa i tupet sowieckiej dyplomacji już niemal tradycyjnie stwarzały pozory dobrych intencji i przykrywały politykę gwałtu oraz bezprawia. "Ponownie stwierdzamy nasze wspólne pragnienie ujrzenia Polski jako państwa silnego, wolnego, niepodległego i demokratycznego" - napisano w zgodnym oświadczeniu trzech mocarstw. Ustalono, że "Rząd Tymczasowy powinien być przekształcony na szerszej podstawie demokratycznej z włączeniem przywódców demokratycznych z samej Polski i od Polaków z zagranicy". Specjalna komisja miała za zadanie porozumieć się "z członkami obecnego Rządu Tymczasowego i innymi polskimi przywódcami demokratycznymi z samej Polski i z zagranicy, w celu przekształcenia Rządu w powyższym duchu. Ten polski Rząd Tymczasowy Jedności Narodowej będzie miał obowiązek przeprowadzenia możliwie najprędzej wolnych i nieskrępowanych wyborów, opartych na głosowaniu powszechnym i tajnym. W wyborach tych będą miały prawo brać udział i wystawiać kandydatów wszystkie partie demokratyczne i antyrasistowskie".

W kolejnych miesiącach Moskwa pracowała nad takim rozegraniem procesu tworzenia nowego rządu, aby nie zmienić bezwzględnej w nim dominacji ludzi Stalina. Sowiecki dyktator doskonale rozumiał, że nikt tak nie odpowiada formule "przywódców demokratycznych z samej Polski" jak przywódcy legalnego państwa podziemnego.

Rozumiał to także podziemny parlament, czyli Rada Jedności Narodowej, która przyjęła decyzje konferencji w Jałcie nie widząc innej szansy na uniknięcie dalszego wyniszczenia narodu. Poszukiwano metod złagodzenia sowieckiego terroru okupacyjnego i wykorzystania jałtańskich postanowień o wolnych wyborach do odzyskania suwerenności nawet na - chwilowo - ograniczonym terytorium. Dlatego 21 lutego 1945 r. RJN oficjalnie zadeklarowała gotowość przystąpienia do rokowań w sprawie utworzenia nowego rządu, zgodnie z postanowieniami Jałty.

Sowiecki "honor"

Nie wiedziano, że Stalin się takiej sytuacji obawiał i nie zamierzał do niej dopuścić. Nakazał wykorzystać propozycję rozmów do jednorazowej operacji aresztowania całej reprezentacji wojskowego i cywilnego pionu Polskiego Państwa Podziemnego, włączając w to przywódców największych stronnictw politycznych. Całą operację przeprowadzono pod osobistym nadzorem gen. Sierowa. Sowieckie zaproszenie na rozmowy utwierdziło władze podziemia w przekonaniu o szansie na kompromis, wpisujący się w ducha i treść Jałty.
Gen. Leopold Okulicki nie ufał sowieckim gwarancjom bezpieczeństwa, jednak pod naciskiem zgodził się na udział w rozmowach. Nie mylił się - rozmowy okazały się kolejnym oszustwem. Dla sowieckich generałów potwierdzenie bezpieczeństwa rozmów oficerskim honorem było tylko narzędziem osiągania politycznych celów. W poufnych raportach do Berii Sierow od razu pisał o toczących się rozmowach: "Plan ten jest obliczony na aresztowanie kierownictwa pięciu partii politycznych, wchodzących w skład rządu podziemnego, wicepremiera Jankowskiego, a także aresztowanie przedstawicieli partii tworzących podziemną «Radę Jedności Narodowej»".

27 marca 1945 r. Sierow meldował do Moskwy: "Zgodnie z waszymi dyrektywami podjęliśmy środki, mające na celu aresztowanie głównych przywódców podziemnych organizacji. [...] Dzisiaj, 27 marca, odbyło się «spotkanie wstępne» naszego przedstawiciela z [wicepremierem Rządu RP Janem Stanisławem] Jankowskim, [Przewodniczącym RJN Kazimierzem] Pużakiem i [Komendantem Głównym AK gen. Leopoldem] Okulickim, którzy po krótkiej rozmowie zostali przywiezieni do nas pod pretekstem prowadzenia pertraktacji. [...] Jutro, 28 marca, wszyscy delegaci «Rady» i osoby im towarzyszące zostaną odwiezieni, zgodnie z Waszym poleceniem, na miejsce «narady». O ilości uczestników «narady», którzy zostaną aresztowani, poinformujemy was dodatkowo".

Wyzwolenie od wolności

Wszystkich potajemnie wywieziono do Moskwy. W ten sposób faktycznie wyeliminowano z życia politycznego przedstawicieli państwowych struktur Rzeczypospolitej Polskiej, którzy w sposób naturalny byli predestynowani do rozmów w sprawie tworzenia rządu. Na placu boju został w gruncie rzeczy sam Mikołajczyk. W pewnym sensie Stalin już wtedy pokazał, że nie będzie kontynuacji Rzeczypospolitej. Przedstawiciele Polski mieli być zniszczeni jako "terroryści". Po pełnej likwidacji RP można było przystąpić do budowy nowego państwa, stalinowskiego.

MACIEJ KORKUĆ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie