Z konkurencją na kontakcie

ZAB
Z OBOZU GÓRNIKA. - Przegraliśmy stałymi fragmentami gry - uważa Jacek Mróz, trener wieliczan.

Piłka w siatce Górnika, Przebój wygrywa 2-1. Fot. Paweł Filus

Porażka w Wolbromiu z Przebojem (1-2) bardzo zabolała piłkarzy Górnika Wieliczka, którzy zamykają bezpieczną strefę.

- Co można powiedzieć po takim meczu - rozpoczyna Jacek Mróz, trener Górnika. - Człowiek czuje wielką złość, bo zespół nie zasłużył na porażkę. Po ostatnim gwizdku sędziego rozumiałem to, co czuli wolbromianie, którzy w doliczonym czasie przegrali w Pińczowie. Teraz los zwrócił im to, co zabrał wcześniej. Szkoda, że naszym kosztem.

Wieliczanie mieli w sobotni wieczór dwie piłki meczowe. - Najpierw objęliśmy prowadzenie, więc strzelenie gola w 8 minucie musiało zdeprymować gospodarzy - uważa trener Mróz. - Jednak oni mieli w swoich szeregach Michała Guję, który potrafi uderzyć piłkę w konkretny punkt. Zresztą ten mecz przegraliśmy stałymi fragmentami, bo najpierw wolbromskimi kapitan trafił z wolnego, a potem, po kornerze, piłka poszybowała na długi słupek, gdzie do siatki wpakował ją Wojtek Wiśniewski.

Zdaniem Jacka Mroza, Górnik mógł zgarnąć w Wolbromiu pełną pulę. - Przy stanie 1-1 głowy wolbromskich piłkarzy były bardzo gorące, bo całkowicie otworzyli grę, a nam udało się wyprowadzić trzy kontry, z których przynajmniej jedna powinna się zakończyć bramką. Gdyby po raz drugi tego dnia udało nam się objąć prowadzenie, miejscowi nie zdołaliby się pozbierać - analizuje wielicki szkoleniowiec. - Jednak moi chłopcy po prostu spaprali sprawę i przyszło nam za to zapłacić. Oni, podobnie do gospodarzy, też się uczą dorosłego futbolu, bo przecież w składzie miałem sześciu młodzieżowców.

Nikt w Wieliczce nie zamierza rezygnować z walki o utrzymanie. - Do końca sezonu pozostało jeszcze siedem kolejek i skoro nie udało nam się zdobyć punktów w Wolbromiu, poszukamy ich na innych boiskach. Analiza terminarza w naszym przypadku nie ma znaczenia. W naszej sytuacji punktów musimy szukać z każdym rywalem. Dla mnie najważniejsze jest to, że wciąż jesteśmy w grze, będąc na kontakcie z konkurencją do walki o utrzymanie. Gorzej byłoby, gdybyśmy oglądali "plecy" uciekających rywali. Przed nami mecz na własnym boisku z Unią Tarnów, potem jedziemy na Juventę Starachowice i zagramy ważne spotkanie u siebie z Nidą Pińczów, która na dzisiaj jest za nami, otwierając strefę spadkową, ale mającą taką samą liczbę punktów. Walka o utrzymanie będzie się toczyć do ostatniego meczu - zapewnia Jacek Mróz.

(ZAB)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie