Z krzewem winnym i orłem Piastów Śląskich

Redakcja
Interesować się historią, urbanistyką, poznawać Polskę, a nie odwiedzić Środy Śląskiej - to więcej niż błąd, to grzech niewybaczalny. Miasto, pieczętujące się oryginalnym herbem, krzewem winnym obok połówki czarnego orła Piastów Śląskich, zapisało się w dziejach jako wzorzec zasad ustroju municypalnego: prawa średzkiego.

Środa Śląska to nie tylko wzorzec i symbol, ale także... ładne miasto

   Prawo to, obowiązujące w Polsce przedrozbiorowej, było odmianą powszechnie stosowanego prawa magdeburskiego. Zgodnie z nim - przyjętym na początku XIV stulecia - władzę w mieście sprawował sołtys lub dziedziczny wójt wraz z ławnikami, miasto zaś miało ograniczoną autonomię prawną i sądowniczą. Stosownie do średzkich uregulowań, na Śląsku, Mazowszu, w Wielkopolsce i Małopolsce lokowano ponad 500 miejscowości. Jednak w 1352 r. Środa Śląska odwróciła się od... swego prawa i przeszła na prawo wrocławskie, będące późniejszą odmianą magdeburskiego.

Skarb Mojżesza

   Środa jednak to nie tylko dokumenty, ale i skarb. Przed kilkoma laty w trakcie robót ziemnych łyżka koparki wyciągnęła na światło dzienne autentyczne kosztowności: istną górę złotych i srebrnych monet, urzekająco piękne precjoza z najprawdziwszą koroną na czele. Miasto ogarnęła gorączka: wiele monet i wyrobów jubilerskich przepadło, wiele jednak zdołano uratować - między innymi dzięki jednemu z banków, który zainicjował akcję skupowania rozproszonych kosztowności.
   Jak ustalono, skarb został najprawdopodobniej ukryty przez średzkiego Żyda imieniem Mojżesz ("Muscho"), który udzielał pożyczek pod zastaw. Najbardziej wiarygodna hipoteza zakłada, że przed terminem zwrotu gotówki przez depozytariuszy zastawu Muscho musiał umrzeć - niewykluczone, że w konsekwencji którejś z epidemii, jakie wielokrotnie pustoszyły Dolny Śląsk.
   Ocalone części skarbu są teraz eksponowane w miejskim muzeum - z tym jednak, że najcenniejsza korona bywa "nieobecna". Gdy jest wypożyczana na wystawy w innych, zwłaszcza zagranicznych, placówkach muzealnych - zarabia na utrzymanie kosztownego systemu zabezpieczającego przed kradzieżą.
   Ale nawet wtedy, gdy akurat korona zdobi jakąś odległą od Środy ekspozycję, miasto to - oddalone od Wrocławia tylko o 30 km - zawsze warto odwiedzić. Choć bowiem czas nie zawsze obchodził się z nim łaskawie, a w końcowej fazie II wojny światowej jego zabudowa została zniszczona w 30 proc., wciąż jest tam co oglądać, a to "coś" - to prawdziwe cymelia.
   Jak wszędzie, zaczynać należy od rynku - długiego, wrzecionowatego, rozszerzającego się z wlotowej ulicy i w takiej samej - tyle że wylotowej - zwężającego. Pierwotnie był to plac targowy; z czasem, gdy Środa rosła w znaczenie, stał się także miejscem lokalizacji siedziby władzy miejskiej.
   Zgodnie z dolnośląską modą, pierwotny samodzielny ratusz obrósł w późniejszym czasie w dobudówki i jest dziś wyraźnym, choć wtopionym w zwarty blok zabudowań, elementem. Z całego tego kwartału wyrasta ciemnoczerwona ceglana wieża - niegdyś więzienna. Jest ona zresztą najstarszym składnikiem bloku; ratusz zaczęto wznosić dopiero w XV wieku. Z obejrzeniem historycznych wnętrz nie ma najmniejszych problemów: mieści się w nich muzeum.
   U wylotu rynku, w kierunku Lubina, wznosi się imponujących rozmiarów gotycka świątynia: kościół parafialny pod wezwaniem św. Andrzeja, patrona Środy Śląskiej. Ta pierwotnie romańska bazylika trójnawowa została zbudowana, zanim jeszcze dokonano lokacji miasta - na przełomie XII i XIII stulecia. Cechy gotyckie nadano jej podczas rozbudowy (niedokończonej zresztą) oraz licznych remontów. Ostatnie poważne prace wykonano w 1827 r.: po katastrofie budowlanej, spowodowanej nieudolnością remontujących zachodni szczyt, "wzbogacono" kościół o neogotycki, niekomponujący się w pełni z całością szczyt.
   Dom św. Andrzeja jest jednak miejscem zasługującym na dokładne zwiedzenie. Dojrzeć można w nim elementy i detale romańskie (np. lizeny od strony północnej), gotyckie (przede wszystkim smukłe, wieloboczne prezbiterium), renesansowe (portal południowego przedsionka, przybudówki przy ścianach korpusu) i barokowe (obramowania okien nawy, wsporniki gotyckich sklepień z głowami aniołów). Ciekawy jest również ołtarz główny, ołtarze boczne, antepedia i balustrady, wykonane w XVII w. przez jednego z wybitniejszych śląskich rzeźbiarzy Tobiasa Stahlmeyera.
   Na uwagę zasługuje ponadto wolno stojąca dzwonnica na planie prostokąta, zbudowana w połowie XIV w. W niedużej wnęce w jej narożniku od strony rynku eksponowana jest gotycka figurka Matki Boskiej z Dzieciątkiem, znana jako Madonna Średzka.
   Kilkaset metrów dalej, przy drodze wylotowej w kierunku Lubina, zachował się inny kościół - częściowo romańska świątynia pw. Najświętszej Marii Panny, zwana zwyczajowo "Probostwem". Budowlę tę wzniesiono w XIII stuleciu, aby umożliwić lokatorom leprozorium, ufundowanego przez księcia Henryka Brodatego, uczestniczenie w nabożeństwach.
   W połowie XIV w. kościół i szpital objęli benedyktyni z Czech - i choć niebawem leprozorium zlikwidowano, mnisi przenieśli się na stałe do Środy Śląskiej. W 1535 r., po śmierci ostatniego zakonnika, majątek przejęła rada miejska - i przekazała biskupom wrocławskim. Niestety, nie wykazali oni zainteresowania darem: zabudowania poklasztorne rozebrano, kościół pozostawiono własnemu losowi (w XIX w. umieszczono w nim nawet zbrojownię miejską!). Niewielka świątynia - jednonawowy korpus zamknięty jest półkolistą absydą - została rzetelnie odbudowana dopiero w... 1978 r.

Z gotyckim portalem

   Innym zabytkiem architektury sakralnej jest pofranciszkański kościół Świętego Krzyża. Powstał on na miejscu drewnianej budowli z XIII w. - stawianie murów trwało przeszło 50 lat, dobiegło końca w połowie XV stulecia. Po wyjeździe zakonników z miasta w pierwszych latach XVI w. świątynia stała pusta; pod koniec stulecia zainteresowała się nią gmina ewangelicka. Nim jednak nowi użytkownicy doprowadzili remont do finału, budowla wróciła do katolików - a roboty dokończyli franciszkanie, którzy w 1675 r. na nowo pojawili się w Środzie.
   W XIX w. mnichów jednak wygnano, gdy władze pruskie zarządziły likwidację ich konwentu. Kościół stał się wtedy magazynem - potem był przez wiele lat pusty, aż w 1933 r. funkcje sakralne przywrócili mu ewangelicy. Po tylu dramatycznych zmianach budowla niewiele przypomina to, czym była pół tysiąclecia temu: zachowała jednak gotycki korpus, takiż portal z piaskowca i kaplicę, a ponadto średniowieczne elementy konstrukcyjne sklepienia, płyty erekcyjne i rzeźby.
   Zważywszy, że w dziejach Środy Śląskiej niewiele było całkiem spokojnych okresów, aż tyle symboli niegdysiejszej miejskości i znaczenia - to całkiem nieźle. Odkąd bowiem książę Henryk Brodaty podjął się przeprowadzenia swoistego eksperymentu z lokacją tej miejscowości, zwanej początkowo Nowy Targ (Novum Forum), spotkało ją mnóstwo nieszczęść: poczynając od najazdu mongolskiego w 1241 r., przez walki między spadkobiercami założyciela w 1248 r., wojny husyckie w 1428 r., wojnę trzydziestoletnią (1618-1648), wojny napoleońskie (1807 r.) aż po II wojnę światową... Przyznać jednak trzeba, że mieszczanie dzielnie sobie radzili z wszelkimi nieszczęściami.

Cesarze i królowie

   Jako ciekawostkę można jeszcze przytoczyć stosunkowo długą listę wysoko urodzonych gości, których losy w jakiś sposób wplotły się w historię Środy: zmarł tam w 1231 r. książę poznański, gnieźnieński i krakowski Władysław Laskonogi, wygnany z dzielnicy senioralnej, w XVI wieku miasto gościło aż trzech dostojników - zięcia króla Polski Zygmunta Starego, margrabię brandenburskiego Joachima Hohenzollerna, cesarza niemieckiego Ferdynanda I i cesarza Maksymiliana II - w XVIII zaś (w 1740 i 1756) odwiedził je król pruski Fryderyk II. A jakby tego było mało, w 1807 i 1813 bawił w Środzie cesarz Francuzów Napoleon I.
   Dziś jest to miasto wprawdzie nieprzesadnie bogate, ale bardzo rzetelnie zagospodarowane: czyste i porządne.
   Środa jest miastem jasnym - przybyszowi z Małopolski bardziej przypominającym (poza dość egzotyczną dla nas formą rynku) rodzinne strony aniżeli kojarzącym się z ukształtowanymi podług germańskich zasad urbanistycznych ośrodkami. Co zresztą nie byłoby wcale dziwne, gdyby nawet dało się odczuć: wszak od 1335 r. Środa Śląska wchodziła w skład monarchii czeskiej, w 1526 r. przeszła pod berło Habsburgów, zaś w 1740 r. - królów pruskich. Podległości Polsce nie miała więc w swoich dziejach zbyt wiele.
WALDEMAR BAŁDA
Fot. autor

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie