Z mieszanymi uczuciami

JURO
Udostępnij:
Gołębie są ważną atrakcją turystyczną Krakowa. Żywią się głównie tym, co dostaną od ludzi, amatorów dokarmiania tych ptaków bowiem nie brakuje.

Gołębie - atrakcja i zagrożenie

   - Już drugi dzień spędzamy tu półtorej godziny - mówi Paulinka z Poznania, karmiąca gołębie na Rynku Głównym. Ma ona większe szczęście niż turyści we Włoszech, gdyż tam karmienie gołębi jest zabronione ze względu na ich nadmierną ilość i choroby, jakie roznoszą. Nasi skrzydlaci ulubieńcy mogą bowiem stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi.
   - Gołębie bardzo często noszą na sobie pasożyty - ptaszyńce i obrzeżki - ostrzega dr Jadwiga Pawełek z krakowskiego sanepidu.
   Owi krwiopijcy nie przedostają się wprawdzie bezpośrednio z ptaka na człowieka, jednak - jeżeli gołębie przebywają blisko nas - możemy być narażeni na ukąszenia pasożytów. Ptaki te często przebywają na balkonach czy parapetach, zachęcane do tego przez dożywiających ich mieszkańców. Tam też zrzucają z siebie część pasożytów, które następnie potrafią cierpliwie czekać (obrzeżki nawet kilka lat) na kolejnego żywiciela. Ukrywają się zaś w różnych szczelinach, np. pod parapetem. Stamtąd przechodzą do mieszkań. Kiedy zaś nastaje noc, ruszają do ataku.
   - Docierają do nas sygnały od ludzi zaatakowanych przez te pajęczaki - informuje Jadwiga Pawełek.
   Pasożyty w czasie zasysania krwi wprowadzają do rany substancje toksyczne, co może powodować alergie. Ptaszyńce często przenoszą wirus kleszczowego zapalenia mózgu. Liczba pajęczaków może czasami przybrać większe rozmiary, jak np. w czasie inwazji obrzeżków, która swego czasu uniemożliwiła pracę hejnalistów na wieży kościoła Mariackiego.
   U większości osób gołębie budzą mieszane uczucia. Najlepiej wiedzą o tym krakowskie kwiaciarki z Rynku Głównego, które raz prowadzą z nimi wojnę, a raz stają w ich obronie.
   - Czasami, zamiast pić wodę specjalnie dla nich wylaną, gołębie muszą pchać dzioby do wiader z kwiatami niby do filiżanek i niszczą nam wystawy. Jednak - z drugiej strony - aż litość bierze, jak się widzi, kiedy młodzież pod Adasiem się niekiedy nad nimi znęca - opowiada jedna z kwiaciarek.
(JURO)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie