Z Olsztyna widać Częstochowę

KK
Udostępnij:
Zamki strzegące południowo-zachodnich granic Polski nazwano Orlimi Gniazdami

   Na wapiennych zerwach jurajskich między Krakowem a Częstochową ostatni przedstawiciel dynastii Piastów zbudował unikalny pas fortyfikacji. Ten zespół zamków, strzegących niespokojnych południowo-zachodnich rubieży Polski, nazwano Orlimi Gniazdami. Po kilku stuleciach nieprzerwanej służby zostały zniszczone w czasie "szwedzkiego potopu". Pozostały do dzisiaj jako malownicze ruiny i atrakcja turystyczna.

Piastowska warownia

   Gdy wjeżdżamy do Częstochowy od strony Katowic drogą szybkiego ruchu, na horyzoncie po prawej widać basztę wśród skał. To jedna z największych niegdyś piastowskich warowni - ruiny zamku w Olsztynie. Możemy tu dojechać, kierując się w Częstochowie drogowskazami na Jędrzejów i Szczekociny.
   Gdy zbliżamy się do położonego u stóp grzbietu miasteczka, widzimy jakby dwie osobne budowle na sąsiadujących skałach. Stanowiły one w przeszłości jeden ogromny kompleks fortyfikacyjny. Nie wiadomo kiedy powstały pierwsze umocnienia, ale był to jeden z pierwszych zamków na Jurze. Król Kazimierz Wielki gruntownie go przebudował przed rokiem 1349.
   Z zamkiem wiąże się wiele niesamowitych historii i legend. W 1358 r. zmarł tu śmiercią głodową Maćko Borkowic. Kazimierz Wielki uczynił go wojewodą poznańskim. Ten odpłacił mu czarną niewdzięcznością. Wkrótce stanął na czele rokoszu panów wielkopolskich. Za ten haniebny czyn król skazał go na banicję, ale wielkodusznie karę anulował.
   Tymczasem Maćko stanął na czele bandy zbójców i grabieżców i pustoszył zachód kraju. Ujęty w Kaliszu, w kajdanach został przewieziony do Olsztyna. Tu król skazał go na śmierć w wieży głodowej. Z rozkazu króla dawano mu codziennie wiązkę siana i czarkę wody. Borkowic żywił się własnym ciałem, i po czterdziestu dniach straszliwych męczarni, wyzionął ducha. Okrutne życie, okrutna śmierć, okrutne czasy. Głęboką nocą wśród murów pojawia się postać olbrzymiego mężczyzny, słychać szczęk łańcuchów i głośne jęki.
   Kilkanaście lat po tych tragicznych wydarzeniach król Ludwik Węgierski Olsztyn razem z całą ziemią wieluńską i okolicznymi zamkami oddał w lenno księciu Władysławowi Opolczykowi. To kolejna nietuzinkowa, a zarazem fatalna postać. Najbliższy współpracownik i krewny Ludwika, palatyn Węgier, namiestnik Rusi, posiadał liczne lenna w całym królestwie polskim.
   Był zaciętym wrogiem Jagiełły. By nie dopuścić do jego ślubu z Jadwigą oraz do połączenia Polski z Litwą, przywiózł do Krakowa wcześniejszego narzeczonego Wilhelma Rakuskiego i sprzymierzył się z Krzyżakami. W końcu naraził się wszystkim, pozbawiono go wszystkich lenn, a właśni synowie go uwięzili. Zmarł w Opolu w całkowitym zapomnieniu.
   Po stronie zasług można mu postawić ufundowanie klasztoru jasnogórskiego i cudownego obrazu MB, choć zapewne był tylko wykonawcą woli swego królewskiego protektora.
   Wśród odebranych przez Jagiełłę Opolczykowi lenn był zamek w Olsztynie. Ten nie oddał go bez walki. Jagiełło zdobył go w 1396 r. po tygodniowym oblężeniu.

Poświęcił syna

   Odtąd zamek stanowił własność królewską, będąc zarazem siedzibą obszernego starostwa, które obejmowało również Częstochowę. Od czasu bratobójczych walk aż do połowy XVII w. zamek pozostał nie zdobyty.
   W 1587 r. pod Olsztyn przybyły wojska arcyksięcia austriackiego Maksymiliana Habsburga. Pretendent do tronu Polski zignorował decyzję sejmu elekcyjnego o wyborze Zygmunta Wazy i na czele wojsk wkroczył w granice Polski, by siłą - wbrew woli narodu - zdobyć koronę. I tu pod Olsztynem miał miejsce akt patriotyzmu i poświęcenia na miarę antycznych herosów.
   Dowódcą załogi wojskowej był wówczas Kacper Karliński. Gdy odmówił poddania warowni, podjazd nieprzyjaciela napadł na dwór Karlińskich, znajdujący się w Karlinie koło Kromołowa, i porwał kilkumiesięcznego syna Kacpra. Gdy o świcie rozpoczął się szturm, na pierwszej linii ognia wystawiono niańkę z maleńkim dzieckiem na ręku. Przerażona załoga zamku, widząc syna starosty, przerwała ogień. Wtedy Kacper Karliński sam wypalił z działa, kładąc trupem nie tylko żołnierzy austriackich, ale i własnego syna, i jego opiekunkę. Napastnicy widząc nieugiętą postawę obrońców, odstąpili od oblężenia warowni, pozostawiając ją poważnie zniszczoną. Maksymilian wkrótce potem został pobity i wzięty do niewoli pod Byczyną na Śląsku przez Jana Zamoyskiego.

Na gruzach fortecy

   Zamek odbudowano ze zniszczeń, jednak szybkimi krokami zbliżał się kres jego świetności. Zniszczony w czasie wojny szwedzkiej w 1656 r., już nigdy się nie podźwignął. Niszczejące mury zamku dolnego zostały rozebrane z polecenia Jerzego Lubomirskiego w latach 1722-1726. Z uzyskanego materiału wybudowano barokowy kościół pw. św. Jana Chrzciciela.
   W ostatnich latach znów było głośno w Olsztynie, przy okazji Międzynarodowych Pokazów Pirotechniki i Laserów. Jednak ze względów konserwatorskich pokazy nie będą kontynuowane.
KRZYSZTOF KARWAN
Fot. Autor
   Jeszcze jedna legenda z dreszczykiem, o pannie młodej, która zaginęła na zamku w Olsztynie w dniu zamążpójścia.
   W czasie przyjęcia, o północy wyszła się przebrać do komnaty zamkowej i słuch po niej zaginął. Mąż ogromnie boleśnie przeżywał jej stratę. Zagadka się rozwiązała po trzydziestu latach, przy przebudowie zamku. Pod komnatą znajdował się tajemny loch, o którym nikt nie miał pojęcia. Panna młoda przebierając się, zaczepiła tasiemkami o klamkę, przejście się otworzyło, a nieszczęsna wpadła do środka. Po latach odnaleziono tylko jej szkielet. Na wieść o tym mąż stracił zmysły. Dziś o północy pojawia się biała postać kobiety w sukni ślubnej i rozwianym welonie i zawodząc szuka męża. (KK)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie