Z Warszawy znowu widać lepiej?

ZB
Udostępnij:
(INF. WŁ.) "Przyjęcie projektu ustawy o ochronie miejsc martyrologii narodów w jego obecnej postaci zagrozi realizacji podstawowych zadań konserwatorskich w otoczeniu Państwowego Muzeum Oświęcim-Brzezinka" - uważają architekci Jadwiga i Marek Raweccy, którzy od wielu lat gromadzą dokumentację na temat terenów przyobozowych i uchodzą za wybitnych znawców tematu.

W Oświęcimiu projekt ustawy uznano za kompromitację

We "Wstępnej opinii do projektu ustawy" Raweccy nie pozostawiają na projektodawcach suchej nitki. Zarzucają im niekompetencję i "całkowicie błędne rozumowanie". Tymczasem rząd, który zaakceptował projekt tydzień temu, wydaje się być zadowolony z zapisanych w nim rozwiązań. Minister Piotr Stachańczyk z MSWiA, pełnomocnik rządu ds. programu oświęcimskiego, reklamuje ustawę jako remedium na wszelkie konflikty wokół KL Auschwitz (w tym - sprawę Żwirowiska).
Ustawa ma uregulować status terenów sąsiadujących z miejscami martyrologii na terenie całego kraju. Wprowadza strefy ochronne, zdefiniowane jako "pasy gruntu o szerokości nie większej niż 100 metrów". Wszelka działalność gospodarcza i budowlana w strefach byłaby uzależniona od decyzji wojewodów. Praktycznie więc ustawa wyłącza strefy ochronne spod jurysdykcji lokalnych samorządów.
Badacze i znawcy historii KL Auschwitz od dawna argumentują, że wprowadzanie 100-, 200-, czy 500-metrowej strefy wokół byłego obozu nie ma najmniejszego sensu. "W sąsiedztwie Państwowego Muzeum zachowało się wiele terenów i obiektów bezpośrednio związanych z historią obozu. Są to miejsca egzekucji więźniów, miejsca grzebania ciał i usuwania prochów ofiar eksterminacji, miejsca katorżniczej pracy więźniów, obiekty poobozowe, drogi, bocznice i rampy kolejowe, dawne żwirownie" - wyliczają Raweccy zwracając zarazem uwagę, że obiekty takie są nieraz mocno oddalone od ogrodzenia muzeum, więc ich ochrona przy pomocy "sztywnej strefy" sparaliżowałaby pół miasta i gminy; równocześnie w pasie przyobozowym mnóstwo jest bezwartościowych historycznie obiektów powojennych, więc ich ochrona byłaby czystym absurdem. "Oczywiste jest, że myślenie o ochronie KL Auschwitz w kategoriach sztywnej strefy to dla strony polskiej kompromitacja" - uważają Raweccy i dodają: "Projektodawcy jakby nie dostrzegali całego nurtu dyskusji i dotychczasowych wysiłków pogodzenia wymogów ekspozycyjnych byłego obozu zagłady z zapewnieniem społeczności lokalnej normalnych warunków życia. Stumetrowa strefa to rozwiązanie tak samo błędne jak pięćsetmetrowa strefa, którą w 1978 roku zgłoszono do UNESCO. Wtedy też wyznaczono jedynie granice. Nie przeprowadzono prac badawczych. Nie uzgodniono sposobu zagospodarowania z samorządem. Nie wdrożono procedur wynikających z obowiązujących przepisów. W obecnym projekcie można dostrzec kontynuację tych niekompetentnych działań".
Zespół autorski Raweckich już kilka lat temu, na zlecenie władz Oświęcimia i wojewódzkiego konserwatora zabytków, sporządził najbardziej wyczerpujące i kompetentne studium zagospodarowania terenów przyobozowych w Oświęcimiu (teraz kończy podobną pracę dla Brzezinki). Paradoksalnie - autorzy ustawy nie zainteresowali się tą pracą przyjmując własne, "autorskie założenia". - Z Warszawy znowu widać lepiej? - pytają władze Oświęcimia, które, podobnie jak Raweccy, uważają ustawę w obecnej formie za szkodliwą i zbędną.
(ZB)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie