Za kryzys zapłacisz na urlopie, czyli plajta Orbis Travel

Redakcja
W krakowskim biurze Orbisu zastaliśmy zgaszone światło i zamknięte drzwi Fot. Kamila Zarembska
W krakowskim biurze Orbisu zastaliśmy zgaszone światło i zamknięte drzwi Fot. Kamila Zarembska
Stres i rozczarowanie po raz kolejny przeżywają osoby, które zdecydowały się na wyjazd z biurem podróży. Zaledwie kilka tygodni po upadku firmy Selectours zarząd spółki Orbis Travel poinformował w specjalnym komunikacie o skierowaniu do sądu wniosku o upadłość.

W krakowskim biurze Orbisu zastaliśmy zgaszone światło i zamknięte drzwi Fot. Kamila Zarembska

TURYSTYKA. Wczoraj upadło kolejne biuro turystyczne. Za granicą zostało 1049 klientów. Nie wiedzą, kiedy wrócą do kraju.

- Nie wiem, kiedy wrócimy, niczego nie możemy się tutaj dowiedzieć - mówi krakowianka, która jest na urlopie w Egipcie. Zastanawia się, czy jej pobyt będzie skrócony.

Wczoraj do kraju miało wrócić 80 turystów, którzy przebywali w Turcji. Nie wiadomo jeszcze, czy kolejne osoby będą wracać przed zaplanowanym terminem czy zgodnie z harmonogramem. Turyści przebywają m.in. w Tunezji, Egipcie, Grecji i na Majorce. Do zapewnienia im powrotu zobowiązany jest Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego.

- Od samego rana jesteśmy w stałym kontakcie z kierownictwem biura. Standardowo współpracujemy także z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i przede wszystkim z ubezpieczycielem - firmą Signal Iduna - informował wczoraj wicemarszałek Mazowsza Ludwik Rakowski.

Zarówno powroty do kraju, jak i roszczenia osób, które wykupiły wycieczki, a z nich nie skorzystały, będą pokrywane i wypłacane przez firmę ubezpieczeniową. Orbis zapewnia, że ma ubezpieczenie na kwotę ponad 6 mln zł.

W krakowskim oddziale Orbis Travel zastaliśmy wczoraj tylko zgaszone światło i zamknięte drzwi. - Duże rozczarowanie. Nie dowierzałyśmy, gdy usłyszałyśmy informację o upadku. A jednak... - mówią dwie młode kobiety, które przystanęły przed witryną biura na pl. Matejki i czytały wywieszony na niej komunikat.

- To gra rynkowa. Firmy, które upadają, często po prostu nie wytrzymują konkurencji. Jak w każdej branży, są lepsi i gorsi - komentuje Marek Babuśka, przewodniczący Krakowskiej Izby Turystyki, zrzeszającej ponad 100 organizatorów podróży. - Wciąż trwa kryzys na rynku europejskim, co odbija się na liczbie przyjeżdżających turystów.

Jak radzą sobie małopolskie biura?

- Mają mniej klientów niż dawniej, ale uważam, że nie jest źle. Przyzwyczailiśmy się, że przez ostatnie lata odwiedzały nas tabuny turystów. Teraz jest pod tym względem nieco gorzej, ale nie docierają do nas niepokojące sygnały, żeby któreś z małopolskich biur było bliskie bankructwa - pociesza Marek Babuśka.

Jednak w Krajowym Rejestrze Długów znalazło się już 17 firm z Małopolski...

Przepisy nie chronią turystów?

Nowe przepisy, które miały bronić klientów to fikcja.

Jak czytamy na stronie Polskiego Biura Podróży Orbis, "wszystkie bilety zarezerwowane i wystawione do dnia 28.09.2010 w naszym biurze, z mocy prawa powinny być honorowane przez przewoźników. W sytuacji dokonanej rezerwacji bez wystawienia i opłacenia biletu, prosimy o kontakt z biurem linii lotniczej lub przewoźnika, bezpośrednio dokonujących usługi przewozu, w celu ustalenia sposobu i możliwości wykorzystania przedmiotowej rezerwacji."

Zgodnie ze znowelizowaną we wrześniu tego roku ustawą wprowadzone zostały zmiany w zakresie obowiązku posiadania przez firmy zabezpieczenia finansowego. Biuro będzie musiało zapewnić, w razie niewypłacalności, pokrycie kosztów powrotu klientów do kraju. Zabezpieczenie ma też pokrywać m.in. zwrot wpłat, których dokonali klienci, jeśli biuro nie wywiąże się z umowy.
- To jest bomba z opóźnionym zapłonem. Nowelizacja zamiast dostosowywać polskie przepisy do wymagań unijnej dyrektywy w tym zakresie, obniża wymagany standard - mówi dr Piotr Cybula, prawnik, prodziekan Wydziału Turystyki i Rekreacji w krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego. - Przepisy unijne wskazują, że zabezpieczenie ma być powołane na wypadek niewypłacalności biura podróży. Tymczasem w polskich przepisach wskazana nowelizacja ustawy w dość istotny sposób zawęziła zakres wypadków, w których klient zostanie finansowo zabezpieczony. Nowy system nie gwarantuje wystarczającej ochrony.

Jak tłumaczy dr Cybula, przepisy mówią bowiem, że zwrot przedpłat nastąpi, gdy niewypłacalność następuje z przyczyn "dotyczących organizatora turystyki lub osób działających w jego imieniu".

Zdaniem dr. Cybuli w ustawie nie wzięto pod uwagę pozostałych przyczyn, które mogą doprowadzić do niewypłacalności biura.

- Interpretacja przepisu prowadzi do wniosku, że zabezpieczenie nie będzie działało w sytuacji niezależnej od organizatora. A taką może być na przykład zmiana warunków pogodowych, wybuch wulkanu czy jakieś działania z zewnątrz, które też mogą skutkować niewypłacalnością biura podróży.

Prawo nie daje natomiast jednoznacznej odpowiedzi, czy w przypadku ogłoszenia upadłości, klienci powinni wrócić do kraju przed planowanym zakończeniem pobytu.

- Przyjęła się u nas praktyka, że od razu ściąga się turystów z powrotem do kraju. Pojawiały się jednak głosy, że może lepiej byłoby, gdyby kwoty zabezpieczenia przeznaczać na przedłużenie pobytu turystów. Byłoby to z korzyścią dla klientów, a jednocześnie mogłoby okazać się mniej kosztowne. Wszystko to jednak zależy od sytuacji i tego, czy świadczenia są opłacone - mówi dr Piotr Cybula.

W Krajowym Rejestrze Długów są obecnie zarejestrowane 134 biura z całej Polski, z czego 17 stanowią przedsiębiorstwa małopolskie. Większość dłużników pochodzi z Krakowa, ale są też zadłużone firmy z Nowego Targu, Nowego Sącza, Oświęcimia czy Wadowic. Najmniejsze zadłużenie wynosi 594 zł. Małopolski rekordzista ma dług ponad 34 tysiące zł.

- Nie są to jednak pełne informacje o zadłużeniu. Dług może być znacznie wyższy, a my możemy posiadać tylko częściowe dane. Tak było w przypadku firmy Kopernik Travel, która upadła rok temu. Wysokość zarejestrowanego u nas długu nie wskazywała na tak poważne problemy finansowe - mówi Andrzej Kulik, rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów, podkreślając jednak, że przed podjęciem decyzji o wyjeździe z danym biurem podróży lepiej sprawdzić stopień zadłużenia.

- Nawet jeśli nie są to wysokie kwoty, świadczą o tym, że firma ma skłonność do nieregulowania rachunków i może mieć problem z płynnością finansową - mówi Andrzej Kulik. - Zanim wierzyciel zgłosi firmę do KRD, wysyła kilka ostrzeżeń.

Katarzyna Klimek-Michno

[email protected]

Kopernik Travel, Selectours, Orbis, kto następny...

Przed wyjazdem za granicę - na tyle, na ile to możliwe - należy sprawdzić biuro podróży.

- Nie zawsze jest to łatwe. Jak pokazuje doświadczenie, upadają znane biura o długiej tradycji. Warto jednak zobaczyć, czy wybrane biuro jest wpisane do rejestru prowadzonego przez Urząd Marszałkowski i ma zarejestrowaną działalność gospodarczą - mówi dr Piotr Cybula. - Spotkałem się z sytuacją, że kilka lat temu jedno z biur upadło, a informacje o jego działalności nadal pojawiały się w internecie...

Orbis Travel to już kolejne biuro, które upadło w tym sezonie. We wrześniu upadłość ogłosiło biuro Selectours, specjalizujące się w wyjazdach do Egiptu, Tunezji, Turcji i Maroka. Rok temu zbankrutowało również biuro Kopernik Travel, które jeszcze na dzień przed ogłoszeniem upadłości wysłało grupę turystów do Tunezji.

Klienci biura Orbis Travel mogą uzyskać informacje pod nr. tel.: (22) 59 79 523, (22) 59 79 552, (22) 59 79 520.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie